Krem pod oczy – niezbędnik, czy scam? Poznaj 6 kremów, które naprawdę działają + tipy na opuchnięte powieki.

Jedni mówią, że kremy pod oczy są niezbędne w pielęgnacji. Inni, że to naciąganie ludzi i sprzedawanie kremów nawilżających w mniejszych (i droższych) słoiczkach. Kto ma rację? Well, jedno i drugie może być prawdą. Szkopuł tkwi w szczegółach – rodzaju problemu, który chcesz ‚wyleczyć’ kremem, samego kosmetyku i choćby techniki aplikacji.


W tym roku przetestowałam wiele kremów i spośród masy średniaków wyłowiłam 6 prawdziwych hitów. To one będą gwiazdami tego wpisu.



Wydawać pieniądze na krem pod oczy, czy nie?


Ja wychodzę z założenia, że jeśli używać takiego sobie kremu pod oczy, to lepiej nie używać żadnego. Ale gdy trafiam na naprawdę dobry produkt (taki, który robi zauważalną różnicę nieosiągalną dla kremu nawilżającego do twarzy) to nie mam problemu z tym, że może kosztować więcej.

Trzeba tylko zdawać sobie sprawę z tego, co krem pod oczy (ten naprawdę dobry) może zrobić, a czego nie potrafi. Albo inaczej, jaki efekt można osiągnąć kupując i regularnie używając kremu, a kiedy lepiej te pieniądze wydać na zabieg kosmetyczny.


Jaka jest skóra wokół Twoich oczu? Czym różni się od skóry twarzy?


Kluczowe pytania. Odpowiedzi na nie pozwolą Ci zdać sobie sprawę, czy w ogóle potrzebujesz kremu pod oczy. I jakiego ewentualnie. Wyjaśnię na swoim przykładzie.

Moja skóra jest mieszana – tłusta w strefie T i normalna na policzkach. Jest też gruba i odporna. Nie ma zmarszczek, za to skłonność do wyprysków. Używam bardzo lekkich formuł kosmetyków, większą część roku w ogóle nie stosuję kremu na dzień (a jedynie krem z filtrem). Tymczasem skóra wokół moich oczu jest cienka, bardzo łatwo się odwadnia, ma problem z opuchnięciami, zmarszczki mimiczne, jest też wrażliwa.

Jak widzicie skóra wokół oczu jest u mnie zupełnie inna, niż na reszcie twarzy. Czy mogę na okolicę oczu nałożyć krem do twarzy? Pewnie, jeśli będzie odpowiednio lekki i mocno nawilżający (tak działają kremy z peptydami, najlepiej bezzapachowe np. Protini Drunk Elephant lub Peptydowy Bielenda SupremeLab). Ale gdy pojawią się opuchnięcia, albo mocniejsze przesuszenie, potrzebuję kremu pod oczy. I to naprawdę dobrego.

Jeśli Twoja skóra wokół oczu ma podobne cechy i potrzeby, jak skóra reszty twarzy, a do tego nie jest wrażliwa, hulaj dusza! Nie kupuj drogich kremów pod oczy, skoro ich tak naprawdę nie potrzebujesz.


Krem czy zabieg? Wszystko zależy od tego, co chcesz osiągnąć?


Jeśli Twoja okolica oczu zmaga się z naprawdę dużym i trwałym obrzękiem, warto rozważyć endermolift (1-3 zabiegi masażu specjalnym urzadzeniem, które dobrze usuwa obrzęki) u kosmetyczki. Na duże zmarszczki w kącikach oczu zadziała np. seria mezoterapii mikroigłowej, z kolei w przypadku dużych ceni warto rozważyć wypełnienie doliny łez. To są zabiegi, które radzą sobie z problemami, którym sam krem może nie podołać. Warto skonsultować się z kosmetologiem lub lekarzem medycyny estetycznej, jeśli próbowałyście wielu kremów i wciąż nie widzicie rezultatów (albo są nieosiągalne, bo np. cienie wynikają z budowy oka).

Natomiast nie warto skreślać kremów dla zasady, bo dobrze dobrane też mogą wiele zdziałać. I poprawić stan skóry oraz działać zapobiegawczo.


Moje 6 hitów pod oczy. Na co działają i dlaczego są takie dobre?


Zanim opiszę każdy z nich oddzielnie, opowiem o tym, co je łączy. Po pierwsze konsystencje. Lekkie, łatwo się rozprowadzające. Nie wchodzące w zmarszczki (a wręcz wypełniające je), doskonałe pod makijaż. Delikatne także w tym znaczeniu, że nie podrażniają wrażliwej skóry i nie powodują łzawienia oczu. Każdy z nich świetnie nawilża i sprawia, że okolica oczu od razu wygląda lepiej.


1/ Hit na obrzęki: Purles 151


Próbowałam wielu kremów i żeli pod oczy z chłodzącym aplikatorem, ale tylko ten jeden działa naprawdę. I to nawet wtedy, gdy nie trzyma się go w lodówce. Bo zarówno krem-żel w środku, jak i sam aplikator są naprawdę zimne. A chłód połączony z masażem bardzo dobrze radzi sobie z poranną opuchlizną.

Myślę, że kluczem do sukcesu Purles 151 EGF Youth Eye Elixir jest formuła i konstrukcja samego aplikatora. Chłodny, bezzapachowy żel, który naprawdę mocno i natychmiastowo koi i nawilża. Dostarcza skórze składników redukujących opuchnięcia oraz czynników wzrostu, które wpierają syntezę kolagenu. Od razu widać efekt nawilżenia i chłodzenia, natomiast rezultat przeciwzmarszczkowy pojawia się przy dłuższym stosowaniu.

A tajemniczy aplikator? To bardzo ciekawa konstrukcja – krem wydobywa się z dziurki umieszczonej z tyłu tubki, a sam aplikator to chłodny metalowy masażer, naprawdę duży w porównaniu do tego, co zwykle widzimy przy tego typu kremach. I ta końcówka utrzymuje chłód naprawdę długo – czujemy go podczas całego masażu okolicy oka, aż do wchłonięcia się kremu. W przypadku innych kremów ten efekt trwał kilkanaście sekund, potem masażer był już ciepły.

A jeśli potrzebujecie dodatkowej porcji chłodzenia, mamy swoje tipy. Po pierwsze – włożyć krem do lodówki. To jeszcze potęguje uczucie chłodu. Po drugie, trzymać w lodówce swoją guashę lub roller i dodatkowo się nimi masować rano. Po trzecie: na sytuacje awaryjne kupić hydrożelowe płatki pod oczy. I też trzymać je w lodówce przez użyciem.


2/ Lekki i niedrogi: Element


To jest kosmetyk, który poleciłabym każdemu niezależnie od wieku i rodzaju skóry pod oczami. Ma niską cenę (tylko 35 zł za aż 30 ml, czyli podwójna standardowa pojemność kremu pod oczy), cudowną konsystencję i naprawdę widocznie wypełnia drobne zmarszczki, porządnie nawadnia i koi skórę.

Krem pod oczy Element z filtratem ze śluzu ślimaka dba o to, by okolica oka była zaopiekowana, a ewentualne drobne niedoskonałości zregenerowane. Jest lekko żelowy, chłodny podczas aplikacji, a dodatek alg przy długotrwałym stosowaniu lekko niweluje cienie.


3/ Natychmiastowy wypełniacz zmarszczek mimicznych: Yonelle Trifusion


Lubicie kremy, które dają efekt od razu? Ten i kolejny będą Waszymi hitami. Zacznę od Yonelle Trifusion Eye&Lip, bo to specjalista w kategorii nawodnienia i wypełnienia zmarszczek od zaraz. Żelowy i chłodny, jak Purles, ale bardziej gęsty. Można go używać wokół oczu, ale też ust (ja tak robię z każdym kremem pod oczy ;)).

Działa na dwa sposoby: formuła z kwasem hialuronowym (3 rodzaje) i trehalozą natychmiast nawadnia i wypełnia skórę, dzięki czemu zmarszczki są od razu mniej widoczne (to naprawdę wygląda, jakby znikały). Natomiast ceramidy, olejek z awokado i fosfoilipidy dbają, by nawilżenie nie znikało w ciągu dnia (co się zdarza przy stosowaniu większości lekkich żeli pod oczy).

A peptydy w składzie dobrano tak, by rozluźniały zmarszczki mimiczne przy dłuższym stosowaniu, przez co nie mogły się one tak łatwo utrwalić na skórze. To jest krem prewencyjny, jak i naprawczy. Leciutki, ale mocarz.


4/ Zmniejsza widoczność cieni i zmarszczek: Resibo Bright Now


Znacie krem bananowy Ole Henriksen? Światowy hit, który kolorem i blaskiem niweluje cienie pod oczami. Jest fajny, ale nawet nie w połowie tak fajny, jak rodzimy krem Bright Now od Resibo. Tu jest zarówno lepszy skład, bardziej masełkowata konsystencja, jak i znacznie więcej rozświetlenia. Zdecydowanie poleciłabym go osobom, które borykają się z cieniami, zmarszczkami, ich oczy wyglądają na zmęczone.

Bo Bright Now jest jak połączenie dobrego, mocno odżywczego kremu, rozświetlacza i lekkiego korektora. Skóra po aplikacji wygląda tak pięknie, świeżo i zdrowo, że naprawdę człowiek nie ma ochoty się malować.

Więcej o kremie Resibo i innych hitach tej marki pisałam tu>


 5 i 6/ Dla cer dojrzałych: Senelle i Diego Dalla Palma


Uniwersalne, bo odpowiadają na wiele potrzeb cery. I są naprawdę bardzo dobre. Są tym dla skóry, czym dobra suplementacja dla organizmu. Dodają energii, radzą sobie z bieżącymi bolączkami skóry, mają bardzo bogate składy. Konsystencje wciąż lekkie, ale to już nie są żelki. Dość gęste, odżywcze, przynoszące ulgę skłonnej do przesuszeń i zmarszczek skórze.

Krem Senelle lekko rozświetla i koryguje przebarwienia, ma też kofeinę, która trzyma w ryzach lekkie opuchnięcia. I jest bogaty w olejki i ekstrakty mocno nawilżające i odżywcze. To kosmetyk naturalny.

Z kolei Diego Dalla Palma FilLift skupia się głównie na przeciwdziałaniu starzeniu skóry – z pomocą imponującej mieszanki peptydów, kwasu hialuronowego, kompleksów roślinnych, witamin, fermentów, maseł i olejków (ponad 50 różnych substancji – pomyślcie o składniku przeciwzmarszczkowym, a on pewnie tu jest!). Ma kompleksowo dbać o okolicę oczu, przeciwdziałać wiotczeniu, stymulować kolagen. Drogi, ale przy takim składzie i samej formule, nie mam mu tego za złe.


A jaki jest Twój ulubiony krem pod oczy? Albo do twarzy, który chętnie używasz też na okolicę oczu?


Wpis powstał częściowo we współpracy z Purles Polska.

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x