A zimowa porą..mroźno! + giveway trwa

Tak, było zimno. Nawet bardzo.Choć pięknie, śnieżnie i bajkowo. Ale dla lepszego efektu końcowego można troszeczkę pomarznąć. Można?

Pobyłam zatem przez moment królowa śniegu w iście śnieżnej sukience. A z nią historia jest zabawna bo to moja ślubna kreacja. Kupiona z resztą na dzień przed samą uroczystością! Bo idea była taka, że ma być skromnie. I była inna sukienka, również krótka, i były wymarzone Louboutiny w kolorze nude (pewnie się jeszcze tutaj przewiną). I to właśnie owe szpilki były esencją, gwiazdą, kluczem stylizacji ślubnej (i mądra inwestycją).

Jednak na dzień przed ślubem, gdy niemal słychać było dzwony kościelne, doszłam do wniosku, że coś nie pasuje i że potrzebuję „lżejszej” fakutrowo sukienki. I zaczęły się poszukiwania na prędce.

Ja z efektu byłam bardzo zadowolona. Czułam się komfortowo. Czułam się sobą. A sukienka sprawdza się po dziś dzień.

Tutaj w wersji troszkę ostrzejszej bo pod nią zachomikowałam czarną halkę. No i do na dokładkę ukochane drewniaki na block heels (służą mi trzeci sezon!).

  


Lena ma na sobie:

Buty – no name
Sukienka – Vero Moda
Pasek – KapphAl
Pierścionek – no name
Bransoletka – Bijou Brigitte
 
Tekst: Lena
Foto: Lona

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x