Anastasia Beverly Hills X Jackie Aina – recenzja, swatche, makijaże.

Nowa paletka Anastasia Beverly Hills to dla Blessów zawsze ekscytacja! Bo dobrze wiecie, że uwielbiamy formułę cieni ABH, mamy bogatą kolekcję palet i sięgamy po nie bez ustanku.


Po wszystkie recenzje kosmetyków Anastasii, jakie do tej pory pojawiły się na łamach bloga klikajcie tutaj, a my płynnie przechodzimy do współpracy ABH z jedną z najsłynniejszym youtuberek z USA – Jackie Aina.

Jackie Aina to czarnoskóra youtuberka ze Stanów. Nie bez powodu to podkreślam, bo Jackie od lat solidnie walczy o to, by wielkie koncerny kosmetyczne zwróciły uwagę na osoby o innym odcieniu skóry niż biały. Jednym słowem o inkluzywność rynku kosmetycznego. I robi to z ogromnymi sukcesami!

Na przestrzeni ostatnich dwóch lat marki zaczęły tworzyć produkty dla bardzo szerokiej grupy odbiorców, a sama Jackie uczestniczyła w tworzeniu m.in. ciemniejszych kolorów kultowego podkładu Too Faced – Born this Way.

I jak się można domyślać, jej współpraca z ABH to wielki ukłon dla czarnoskórej społeczności. I wiecie co? Nawet jeśli okazałoby się, że odcienie w palecie kompletnie nie sprzyjają mojej karnacji, to nadal uważałabym, że to produkt bardzo potrzebny. I trzeba ich więcej!

Paletkę Anastasia Beverly Hills x Jackie Aina kupicie w Sephorze, a jej cena wynosi 269zł, czyli o 20zł więcej niż wszystkie jej poprzedniczki. To może oznaczać, że niebawem i starsze palety będą kosztować więcej (nie wiem, czy pamiętacie, ale początkowo kosztowały one 239zł).

Często zachęcamy Was do kupowania produktów na oficjalnej stronie ABH (brytyjskiej) lub na CultBeauty. Tam paleta kosztuje 46 funtów, czyli około 223zł przy dzisiejszym kursie funta.

W palecie znajdziecie 14 cieni do powiek, w tym trzy prasowane pigmenty. Dostajemy też dwa wykończenia – matowe oraz błyszczące. Urocze opakowanie w stylu syrenki zawiera także świetnej jakości lusterko oraz dwustronny pędzelek, który moim zdaniem jest nie tylko poręczny, ale i bardzo dobry.


Cienie błyszczące


  • SOLEIL: złoty, jasny, ciepły odcień, którym rozjaśnimy kąciki oczu, ale i stworzymy szybki, dzienny makijaż, nanosząc go na całą powiekę.
  • DWOLLAHS: odcień inspirowany kolorem dolarów, czyli zielone złoto. Mięciutka konsystencja sprawia, że trzeba obchodzić się z nim delikatnie. Na poniższym makijażu zauważycie, jak pięknie dogaduje się z brązami z palety.
  • LITUATION: to mój najmniej ulubiony cień o szarym kolorze przechodzącym w fiolet. Ładnie błyszczy, ale prywatnie się w szarościach (już!) nie lubię.
  • ZAMN: przepiękne różowe złoto o niesamowitym błysku! Na dzień, na randkę, do każdego koloru tęczówki.
  • WIGGALESE: żurawinowy skrzący się i absolutnie przepiękny kolor, który widzicie na pierwszym makijażu. Według mnie komplementuje każdy kolor oka. I robi efekt wow!
  • SHOOKINGTON: poprawny, skrzący się fioletowy kolor. Ładny, ale podobnych odcieni mam sporo w swojej kolekcji.
  • TRUST ISSUES: to niby białe złoto, niby nic szczególnego, ale to jak rozświetla kącik oka, warte jest wielu zachwytów.
  • SPONSORED: to odcień w stylu żuczka – szmaragdowy, ale z ciepłym, cynamonowym podbiciem. Wystarczy nałożyć go na całą powiekę i rozetrzeć średnim brązem, i voila, makijaż gotowy.


Cienie matowe


  • SUPREME: różowy, transferowy pigment o niesamowitej mocy.
  • PINKER: pigment w kolorze różowego fioletu. Nieoczywisty, głęboki kolor do podkreślania załamania powieki, czy zewnętrznego kącika oka.
  • BIG WIG: chyba najmniej udany pigment (jak to zwykle bywa z fioletami!), ale nadal – o dobrej jakości i dla wprawionej ręki, nietrudny we współpracy.
  • CREDIT: brązowy odcień o fioletowej bazie. Jeden z cieni, z których Jackie była szczególnie dumna, i muszę przyznać, że rozumiem jej zachwyt nad tym głębokim odcieniem. Naprawdę nie potrzebujecie czerni!
  • EDGES: ciepły, ciemniejszy brąz w kolorze toffi. Wraz z poniższym, Ginger, tworzą perfekcyjny team dla dziennych, szybkich makijaży.
  • GINGER: kolor w odcieniu mlecznej czekolady, który rozciera się jak marzenie. ABH słynie z „zwykłych” odcieni, które sprawiają, że nawet prosty makijaż nabiera głębi.

Co ja będę Wam mówić – tak, to kolejna paletka z rodziny ABH, która ma moc przyciągania. Zestaw odcieni przekonał mnie do siebie już przed premierą, i czekałam na sprzedaż z zapartym tchem.

To znów paletka, która pozornie wydaje się dość szalona, ale tak naprawdę jest wielofunkcyjna, i z łatwością stworzycie nią makijaże kreatywne, ale i te proste, szybkie.

Formuła cieni, jak i pigmentów (nawiasem mówiąc – fajnie, że marka posłuchała nas, użytkowników, i pigmenty i umieszcza w kolejnej palecie) jest dość sucha, jak to zwykle bywa u ABH i nie jest to niespodzianką dla nikogo, kto miał do czynienia z cieniami marki. Ale według mnie tym razem osyp jest minimalny. Za to moc cieni – przepiękna.

Cienie blendują się same, chmurka koloru powstaje w kilka sekund, a kolory pięknie przechodzą między sobą. Spokojnie możecie używać ich na mokrej bazie, ale i również na przypudrowanej powiece. Zawsze się udaje!

By wzmocnić blask cieni metalicznych, wystarczy nanosić je na mokro lub aplikować na bazę czy klej. Jak zawsze – daje to więcej blasku.

PS: cień Trust Issues doskonale prezentuje się jako rozświetlacz, i co ciekawe – marka daje zielone światło, by cieni i pigmentów używać na całej twarzy.


Brawo Jackie, brawo Anastasia Beverly Hills!

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x