beGlossy październik 2014: zrelaksuj się!

Zobaczcie jak beglossy chce wprowadzić Was w nastrój jesienny. Czym im się udało?

Zrelaksuj się! Zachęca nas październikowe pudełeczko beglossy. A w zasadzie dlaczego nie, prawda? Wieczory zaczynają się bardzo wcześnie, są stanowczo zbyt chłodne i, zbyt wietrzne i zdecydowanie zbyt deszczowe. Coraz więcej kicha, pokasłuje i czuje się „niewyraźnie”. Radzimy pozostać w domach, założyć ciepłe bambosze, zaparzyć herbatę z miodem i cytryną i oczywiście oddać się godzinom nic nie robienia. No, może nie do końca. Pozostaje dbanie o siebie, a to chyba sama przyjemność…

Opinia Leny:

W moim pudełeczku, w tym miesiącu znalazło się dokładnie sześć pełnowartościowych, dużych produktów. Zabrałam się do testowania już dnia pierwszego bo zdecydowanie cała szóstka to kosmetyki „pierwszego użytku”. Płyn micelarny Bioliq jest skuteczny. Radzi sobie z mocnym podkładem, jeszcze mocniejszym tuszem do rzęs (Benefit) i z drobnymi zanieczyszczeniami. Używam dwa razy dziennie – rano, przed nałożeniem makijażu i właśnie, by się go pozbyć. Czy odczuwam jakaś różnicę? Nie. Ale komfortowo zmywam mejkap. Minus? Mało wydajny. Podobnie szybko ubywa maseczka Aussie3 Minute Miracle. Może poprzez brak dobrego aplikatora? Buteleczkę odkręcam i aplikuję na rękę poprzez ściśnięcie – nie jest to precyzyjne. Maseczka nawilża, bardzo mocno zmiękcza włosy, ułatwia rozczesywanie. Przyjemnie pachnie, ale o jej reperującej mocy będę mogła opowiedzieć po zużyciu.

Krem Amaderm Urea 5% jest bardzo gęsty, niesłychanie odżywczy, chyba najlepiej powiedzieć apteczny. Idealny na chłodne dni – ochroni przed zimnem i jednocześnie mocno nawilży. Używam go wyłącznie na noc bo nie sprawdził się jako krem dzienny, na którym ląduje podkład i puder. Za to skóra o poranku jest lekko napięta i gładka. Zapach może irytować tych, którzy nie przepadają za tak naturalnymi woniami. Peeling enzymatyczny Sanase wywołuje uśmiech – jest czekoladowy. Ale niestety odrobinę za bardzo wodnisty. Nakładam go na twarz i pozostawiam przez kilka minut (najlepiej by było mieć go podczas kąpieli w wannie). Nie widzę i nie czuję żadnych spektakularnych efektów. Maseczka 4D Dermo Pharm nie jest nowością, kilka razy używałam, zazwyczaj przed jakimiś wyjściem. Mówiąc szczerze – wolę tradycyjne maseczki bo potrafię je okiełznać. Z tej zazwyczaj coś się ulewa, ześlizguje i wymaga ode mnie pozycji leżącej.

Pisak do paznokci i skórek 4 Pory Roku jest łatwy w aplikacji. To lekko natłuszczający płyn, który rozmiękcza skórki, poprawia kondycję paznokci. To pierwsze widzę i czuję! Bardzo dobrze usuwa się z nim skórki. Co do ochrony paznokci – temat do zbadania na kilka miesięcy.

beglossy-pazdzienrik-bioliq-peeling enzytmatyczny (2) beglossy-pazdzienrik-bioliq-peeling enzytmatyczny (3) beglossy-pazdzienrik-bioliq-peeling enzytmatyczny (5) beglossy-pazdzienrik-bioliq-peeling enzytmatyczny (9) beglossy-pazdzienrik-bioliq-peeling enzytmatyczny (8)

Opinia Lony:

To, co mnie bardzo urzekło, to komplementarność październikowego zestawu. W moim pudełku znalazły się produkty do pielęgnacji od stóp do głów, mogłam więc intensywnie testować różne produkty (żaden nie musiał czekać na swoją kolej). W moim pudełku znalazły się:

  1.  Aussie, 3 Minute Reconstruktor, odżywka do włosów (pełen produkt)
  2. Bioliq, krem nawilżający pod oczy 25+ (pełen produkt)
  3. Orientana, balsam do ciała w kostce, próbka
  4. Bingospa, czekoladowy krem pod prysznic (pełen produkt)
  5. Sanase, peeling enzymatyczny czekoladowy (pełen produkt)
  6. Dermo Pharma, maska kompres 4D (pełen produkt – jednorazowe zastosowanie)

Jak widać, żaden z produktów nie jest ekskluzywny – w październiku testujemy tylko niską i średnią półkę. Ale coś za coś – pełne produkty (w zasadzie wszystkie) mogą spodobać się tym z Was, które w Glossy szukają nie tylko inspiracji do zakupów, ale i realnych oszczędności. Ja raczej wolę produkty dziwne i nowatorskie (nawet jeśli mi się nie spodobają to i tak doceniam fakt, że mogłam przetestować coś, o czym normalnie nie miałabym pojęcia) stąd moim numerem jeden będzie czekoladowa maska-peeling. Bardzo przyjemna w stosowaniu, enzymatyczna. Nie ma perfekcyjnego składu (są sztuczności) i raczej do niej nie wrócę, ale zabawa z czekoladowym mazidle była przednia.

Dzięki Glossy przekonałam się też do Aussie – marki, która kilka miesięcy temu zraziła mnie mocno wysuszającymi, pełnymi SLES szamponami i spray’em nawilżającym, który nie nawilża teraz pokazuje, że jednak ma w portfolio produkty, które nie tylko pachną, ale i działają. Odżywka 3-minutowa jest super! Naprawdę wygładza i odżywia włosy, a przy tym ich nie obciąża. Z przyjemnością kupię inne rodzaje, gdy tylko obecna się skończy.

Doceniam też balsam w kostce Orientany – choć jest dla mnie za tłusty i trudno mi go rozprowadzić po skórze, skład ma tak genialny i tak pachnie, że wybaczam mu wszystko 🙂 I polecam, podobnie jak maskę-kompres 4D, która zapewnia odświeżenie skóry i przyjemne chwile relaksu podczas kąpieli lub przed snem.

A czego w październikowym Glossy nie lubię? Czekoladowego płynu Bingospa, który jest tak przeciętny, że naprawdę wolałabym go nigdy nie spotkać na swojej drodze. I kremu Bioliq. Ten z kolei nie dotrzymuje obietnic, ot co. Trzeba uważać, drogi Bioliqu, gdy się pisze kobiecie z cieniami pod oczami, że się jej je zniweluje, a potem tego nie robi.

A Wy jak odbieracie październikowe pudełko? Macie swoje hity i kity?

beglossy-pazdziernik1 beglossy-pazdziernik2 beglossy-pazdziernik3 beglossy-pazdziernik4

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x