BeGlossy – nowe znaczy lepsze?

Wiosna, cieplejszy wieje wiatr. Wiosna, znów nam ubyło lat… Jakoś tak przychodzi nam na myśl patrząc na kwietniowe pudełeczko beGlossy. A co z jego wnętrzem? Czy jest warte grzechu? Czy idealnie wpasowuje się w słoneczne potrzeby? Bo trzeba przyznać, że na naszych zdjęciach wygląda niezwykle kusząco. Jest słodko-różowo, wrzosowo i bardzo po dziewczyńsku. Gotowe na testy?

Lena testuje:

Wiecie co? To troszkę nie fair. Bo mam wrażenie, że moje pudełeczko było znacznie lepsze niż Lony! W jego składzie były It’s Skin Prestige Creme D’Escargot BB– świetny azjatycki krem BB. Jest naprawdę dobry, a to moje pierwsze spotkanie z legendarnymi kremami z Dalekiego Wschodu. Świetnie kryje jak na taki delikatny kosmetyk, łatwo się rozprowadza, nadaje skórze blasku, matuje ją. Czyżbym pożegnała drogeryjne BB? W moim pudełku była także szminka IsaDora w barwie Red Rush. Ogień! Przyznam, że marzyła mi się taka czerwień; seksowna, kobieca, klasyczna. I voila! Jest w mojej kosmetyczce, ma głęboki kolor, utrzymuje się na ustach i bardzo kusi. Co dalej? Odżywka do włosów Aussie do włosów przesuszonych. Używam jej codziennie, tuz po umyciu włosów. Piknie się rozczesują, bardzo delikatnie pachną. Nie poczułam spektakularnych zmian, ale moje włosy nie są obciążone, są świeże przez cały dzień. Tak jak lubię. W torebce zaczęłam nosić sztyft Compeed przeciw pęcherzom. Odpukać – jeszcze nie musiałam używać, ale jest w pogotowiu. Dodatkowo w moim BeGlossy znalazła się woda termalna od LaRoche Posay. Klasyk klasyków marki. Używam dwa razy dziennie, tuż po wymyciu twarzy. Tuż przed nałożeniem kremu. I na zakończenie w mym pudełeczku był olej kokosowy Organique, który wymieniłam z Loną na bardzo fajny płyn micelarny dottore cosmeceutici. Polubiliśmy się bo całkiem skutecznie radzi sobie z extra trwałą mascarą. No, ale podsumowując – naprawdę zacne to moje pudełeczko. A u Lony niby prawie to samo, a jednak smutno mi się zrobiło. Zobaczymy jednak co napisze… beglossy-kwiecien-aussie-isadora-bb-la roche (4) beglossy-kwiecien-aussie-isadora-bb-la roche (1) beglossy-kwiecien-aussie-isadora-bb-la roche (8) beglossy-kwiecien-aussie-isadora-bb-la roche (10) beglossy-kwiecien-aussie-isadora-bb-la roche (16) beglossy-kwiecien-aussie-isadora-bb-la roche (14) beglossy-kwiecien-aussie-isadora-bb-la roche (12)

Lona testuje:

Faktycznie, gdy się ma porównanie między poszczególnymi wersjami pudełka, mój set wydaje się najsłabszy. Zdecydowanie wolę olej kokosowy Organique od płynu micelarnego (i bardzo się cieszę z tej naszej blogowej wymianki), wolałabym też dużo bardziej wodę termalną od kredki do powiek FM Group. Mało jest marek, które skreślam tak na wejście i właśnie FM jest jedną z nich (to za te tandetne podróby perfum). Dzięki Glossy wiem, że się nie myliłam. Marka pewnie chciała obecnością w Glossy pokazać, że łatka gorszej doklejona jest na wyrost, ale czy naprawdę? Czy przekazanie do pudełek kredki w granatowym kolorze kogokolwiek przekona do tych kosmetyków. Nie wiem jaki efekt udało się uzyskać innym Glossymaniaczkom, ale u mnie te niebieskości (z jakimś perłowym połyskiem) wyglądają bardzo tandetnie. Ale ale! Nie zrażajcie się kredką, bo cała reszta to cudowne i zacne kosmetyki. Moi ulubieńcy: wspomniane wcześniej Organique (boskie, uniwersalne, świetne jako kuracja dla ust i włosów na noc), piękna elektryzująco czerwona miniszminka IsaDora (zastanawiam się po co w ogóle się produkuje takie duże – to maleństwo jest bardziej praktyczne i dokładniej pokrywa kontury warg) oraz bardzo obiecujący krem BB It’s Skin – prawdziwie azjatycki i to jeszcze z wyciągiem ze ślimaka (jak wiadomo działa na przebarwienia i blizny, także idealnie stworzony dla mnie!). Plasterek w sztyfcie Compeed był bardzo miłym i ciekawym dodatkiem (sama bym nie kupiła, a tu proszę – działa!), a odświeżone See by Chloe lądują na liście perfumiarskich zachciewajek letnich, bo są bardzo optymistyczne. Czy o czymś zapomniałam? A tak, spray Aussie! Tu jest sprawa skomplikowana, bo mimo szczerych chęci nie potrafię znaleźć zastosowania dla tego kosmetyku. To nie jest odżywka w spray’u, a odświeżacz i ujarzmiacz fryzury w ciągu dnia. No właśnie. Jak na podręczny kosmetyk opakowanie za duże, jak na nawilżający za dużo tam alkoholu (choć rozumiem, że skoro odświeżanie fryzury to alk akurat do tego się dobrze nadaje). Zostaje boski zapach i przyjemność użycia. Hmmm, może to wystarczy? glossy-kwiecien15 glossy-kwiecien11-tile glossy-kwiecien1 glossy-kwiecien3 glossy-kwiecien5 glossy-kwiecien13

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x