Test kosmetyków Bobbi Brown: Skin Long-Wear Weightless Foundation oraz Illuminating Moisture Balm

Jeśli poszukujesz podkładu, który uda, że wcale nie ma go na Twej skórze, a przy okazji sprawi, że ta będzie wyglądać zdrowo, promiennie i naturalnie, to zdecydowanie poczytaj o najnowszym fluidzie Skin Long-Wear Weightless Foundation od Bobbi Brown.

Przygotowałam na dziś również test nawilżającej bazy i jednocześnie kremowego rozświetlacza Illuminaiting Moisture Balm.


Zobaczcie jak kosmetyki Bobbi Brown, zgodne z trendami beauty na 2018 rok, zachowują się na mojej skórze.


Bobbi Brown Sking Long Wear – Weightless Foundation

lekki i długotrwały podkład kryjący, 30 ml/194 zł, w Douglasach oraz online (klik)

Jest ze mną od ponad tygodnia i pierwsze wrażenie mogliście obserwować na naszym story w zeszły piątek. Od tego czasu aplikuję go codziennie, i sprawdzam czy lubi się z moimi bazami i pielęgnacją. No i oczywiście, czy zgodnie z deklaracjami producenta będzie długotrwały, niewyczuwalny na skórze, da dobre krycie i nada twarzy jedwabisto-matowe wykończenie.


Obietnic jest sporo, więc czym prędzej przechodzimy do szczegółów!


O produkcie

W masywnej buteleczce ze szkła (i z wygodną pompką) dostajemy 30ml produktu w aż 18 odcieniach! Co jeszcze fajniejsze; faktycznych odcieni jest aż 30, ale do polskich Douglasów (jedyne miejsce, gdzie kupicie kosmetyk) wybrano te, które najlepiej sprawdzą się Polkom.

Kolor, który testuję to Wam Beigie, który jest szóstym (!!!) odcieniem w skali. Także oznacza to, iż nawet blade Królewny Śnieżki znajdą odcień dla siebie. W moim przypadku może mógłby być ton jaśniejszy, ale to wyłącznie obsesja bycia bladą, bo generalnie kolor pasuje świetnie.

Podkład ma charakterystyczny dla wszystkich produktów Bobbi Brown zapach – ziołowy, nieco apteczny. Po alikacji na skórę, całkowicie o nim zapominamy. Co warto podkreślić – podkład ma filtr SPF 15 i kosztuje 194zł.

Koło nosa widać nieco prześwitów, a i znajdzie się nieprzyjaciel na żuchwie, jednak całość wygląda hiper naturalnie!

A jak się nosi?

Zacznijmy od aplikacji: próbowałam go nakładać na trzy sposoby. Po pierwsze gąbeczka (mój ulubieniec), płaski pędzel i palce. Wynik był taki, że przy każdym sposobie spełniał swoją obietnicę bycia niewidocznym, zwłaszcza zaaplikowany pędzlem. To naprawdę produkt, który udaje, że go nie ma. Oszukacie wszystkich, bo tak cudownie stapia się ze skórą. Jak żaden inny podkład, który do tej pory przeszedł przez me ręce i twarz. Podobieństwo? MAC Face&Body. Z tym, że podkład Skin Long-Wear Weightless Foundation mocniej kryje i jest zdecydowanie bardziej długotrwały.

Jednakże, nie zgodzę się z producentami, że jest to produkt o wysokim kryciu. Faktycznie nasza cera jest pięknie ujednolicona, ale z mocnymi wypryskami kosmetyk sobie nie poradzi. Mimo, iż możemy dobudować sobie jego moc w wybranych miejscach.

Nie zgodziłabym się również z zapewnieniem, że jest to produkt matowy. Zdecydowanie bardziej dający promienny błysk. Skóra wygląda na bardzo nawodnioną i zwyczajnie zdrową.

Nosi się długo, choć przy katarze czy mocniejszym wytarciu brody po obiedzie, może się lekko zetrzeć. Ale wygląda przy tym naturalnie. Nie jestem pewna, czy polubiłyby go skóry tłuste i mieszane, bo jak na mój gust ma tendencję do świecenia. Mnie to nie przeszkadza, bo efekt jest subtelny, nawet po paru godzinach. I to niezależnie z jaka bazą go użyję.


Bobbi Brown Extra Illuminating Moisture Balm

balsam rozświetlający i nawilżający, 30 ml/ ok.190 zł, w Douglasie

Zamknięty w poręcznym flakonie z odkręcanym aplikatorem balsam ma wiele zadań, w tym najważniejsze – pielęgnacyjne. Możemy używać go jako kremu nawilżającego i rozjaśniającego, a także rozświetlającej bazy pod podkład i kremowego rozświetlacza. Przetestowałam go na wszystkie sposoby.

Oczywiście o efektach działania długotrwałego trudno mi już mówić, ale po aplikacji na całą buzię ta staje się rozświetlona i jakby wilgotna. Gdybym miała cerę perfekcyjną, to mogłabym go nosić z odrobiną korektora pod oczy i z pudrem. Podczas testu na story balsam w kolorze Pink Glow posłużył mi jako baza; i w strefie T jednak potrzebuję czegoś matującego, bo kosmetyk wzmocnił wyświecenie podkładu. Jednak w zespole z jakąkolwiek bazą matującą działa bez zarzutu.

Zaskoczył mnie również, jak dobrze spisał się jako rozświetlacz w kremie położony na szczyty kości policzkowych i łuk kupidyna. Dawał bardzo naturalny, ale widoczny glow, który utrzymał się prawie 10 godzin!


Podsumowanie

Śmiało mogę powiedzieć, że oba produkty wpuszczam do moich makijażowych ulubieńców. Jestem zachwycona tym, jak naturalnie wygląda moja skóra, kiedy mam na sobie podkład Bobbi Brown. I przyrzekam Wam – efekt weightless nie oznacza braku korekty niedoskonałości. A biorąc pod uwagę, że „lekkie”, ale wielozadaniowe podkłady mają być hitem tego roku – zachęcam Was do sprawdzenia. Zwłaszcza jeśli macie skórę normalną i suchą, dojrzałą, lubicie bardzo naturalny wygląd.

Nawilżający i rozświetlający balsam do twarzy to również propozycja dla tych, którzy lubują się w cerze mokrej, nawilżonej, zdrowo rozświetlonej. Natomiast jako wzbogacenie pielęgnacji o produkt nawadniający, sprawdzi się u wszystkich, którzy cierpią z powodu suchego powietrza, mają poszarzałą, zmęczoną skórę.


Dawno nie miałam tak pozytywnych wrażeń po testach. Łi!



A o podkładzie Bobbi Brown w cushionie poczytacie w tym wpisie. Chodźcie tutaj!


Jeśli pooszukujecie korektora, który pięknie kryje i nie wchodzi w zmarszczki, to zapraszamy tutaj. To również Bobbi Brown. Nasz Bless Roku 2017!

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x