Wymarzony rower stworzony specjalnie dla mnie

Jeśli miałabym wskazać największy, najbardziej efekciarski gadżet, który posiadam to bez wątpienia będzie to mój różowo-miętowy crusier. Ktoś powiedziałby – rower ma mieć dwa koła, wygodne siodełko i sprawne hamulce, reszta to fanaberia. I może miałby rację. Nie zaprzeczam, a nawet potwierdzam – kupowanie tego cacka, a w zasadzie planowanie, zajęło mi kilkanaście miesięcy. Choć samo marzenie posiadania dwukołowej karocy, idealnie skrojonej dla mnie, było znacznie starsze.

Nie pamiętam, kiedy to wszystko się zaczęło, ale na pewno nie mogłam odgonić z mojej głowy klatek (filmowych?), na których nieco roznegliżowani, piękni ludzie przemierzali piaszczyste okolice Miami na swoich crusierach. Skąd to się wzięło? Nie mam pojęcia, ale zaszczepiona została idea posiadania dziewczyńskiego, pięknego roweru. I koniec, i bomba.

cycle chic (6)

Mój maluch jest ze mną od roku, eksploatuję go do granic możliwości, choć wyłącznie w rejonach miejskich, parkowych, lekko leśnych. Gór unikamy, bo co tu dużo mówić – nie ma takiego przeznaczenia. Sam akt kupowania i projektowania przebiegł dość prędko, bo kiedy już dojrzeliśmy z Mężem do zakupu „tego” roweru, to okazało się, ze gotowe modele zawsze mają w sobie jakiś defekt. Albo kiczowate siodełka (dziwne naszywki), albo oklejone się jakimiś mocno niegustownymi naklejkami (ej, to, ze chcę różowo-miętowych rower, nie znaczy, że jestem słodka do szpiku kości i mogą mi naklejać kwiatuszki), albo kolorystyka nie była idealna. Jak już pojawiały się modele, które dawały rade, to ich cena… nokautowała i rozpoczynała się od około 3 tysięcy. Jestem fanką inwestowania w sprzęt, ale biorąc pod uwagę gdzie i jak będę jeździć na moim rumaku, czułam, że to znacząco obciąży budżet i jest to temat nie do przejścia.

Idea stworzenia swojego roweru od zera okazała się GENIALNA. I taką ofertę znalazłam u RoyalBi, a wszystko sprawnie załatwiłam przez Internet. Dokładnego kosztu nie pamiętam, ale wiem, że mój dzielny Mąż poświęcił na to marzenie odszkodowanie, jakie dostał za złamaną nogę, i zmieściliśmy się w okolicach 1800 zł (brawo On). Zdaję sobie sprawę, że to i tak nie jest mała kwota, a w markecie kupimy podobny model za 600 zł. Pewnie, ze tak. Wiem jednak, że jeśli chcę mieć coś unikatowego, to muszę za to zapłacić. A mogę też w ratach.

royalbi-bike-cruiser

Na stronie RoyalBi znajdziecie prosty program do projektowania rowerków, w którym wybieracie model Waszej karety, kolory poszczególnych elementów, wygląd siodełka, materiał z jakiego jest zrobiony. Następnie, w kilka dni później, przychodzi do Was na maila projekt, a w razie poprawek dostajecie pakę rad i pomocną dłoń od ekipy. Na mój rowerek czekałam koło dziesięciu dni, przyszedł do mnie kurierem. Nie był złożony, ale to w kilka minut załatwił Mąż.

No i co tu dużo mówić – mam najfajniejszy rower na dzielnicy, by nie powiedzieć, w Katowicach. Czuje się na nim jak królowa szos, a kiedy jadę, to wiem, ze każdy zerka. No prawie każdy, zwłaszcza płci pięknej. Moja wewnętrzna różowa księżniczka jest w niebie, i bardzo jej miło, że może samodzielnie wozić się pastelowym crusierem. A Kato to już prawie Miami, także niczego nie brakuje.

Kto by nie chciał takiego roweru?
Po metki, ceny stylówy zerknijcie tutaj.

cycle chic (7)-horz cycle chic (9)-horz

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x