RING! Tusze do rzęs z górnej półki: Dior vs Collistar.

Oto przed Państwem stają do walki tusze do rzęs. Podstawa naszych kosmetyczek. Ten element makijażowy, który dla wielu jest podstawą.  Dla mnie od zawsze maskara była symbolem pewności siebie. Głupie? A co tam! Skoro mogę w minutę sprawić, że moje oczy nabierają zalotności, to może być to nazwane głupotą. Dzisiaj do ringu staje dwóch zawodników.

Ja bez tuszu się nie czuję w ogóle. Jakbym nie miała twarzy. Wyglądam jak chomik albo krecik.

1. Stylówka

Collistar wygląda luksusowo, bo jest cały srebrny, ale ten urok zmyka, gdy się tuszu nieco poużywa. Złota obramówka znika, sreberko okazuje się plastikowe, a całość nie sprawia wrażenia mocnego i dobrze wykonanego. Na szczęście po otwarciu opakowania jest już inaczej – szczoteczka i trzonek trzymają się jak dzwon, a włosiu nie mam absolutnie nic do zarzucenia.

Diorshow Backstage pochodzi z mojej ulubionej rodziny maskar. Kupiłam w ciemno wiedząc, że się sprawdzi. I co? Jeśli chodzi o wygląd to niewiele różni się od swoich kuzynów. Masywna budowa, czerń i srebro, mocno zaakcentowana logo. Szczerze? Ani mnie ziębi, ani parzy. Na pewno jest trwały, nic się nie kruszy, nie obsypuje.

Wynik: remis

diorshow tusz testshock6

 

2. Konsystencja, nakładanie

Mascara shock nakłada się bardzo łatwo. Z jednej strony zawdzięczamy to dobrze wyprofilowanej łukowatej szczoteczce z dużą ilością nieregularnie zaczepionych włosków, z drugiej konsystencji gęstego kremu. Ten tusz bardzo kojarzy mi się z linerami w żelu. Jest tak samo smoliście czarny i tak samo trwały. Aplikacja nie przysparza żadnych problemów a efekt pogrubionych, wydłużonych rzęs jest widoczny.

Jeśli przechodzimy do nakładania Backstage, wówczas spotykamy pierwszą przeszkodę. I to chyba największą, mocno dyskwalifikującą. Szczoteczkę. Jest masywna i całkowicie nieporęczna. Źle rozprowadza tusz an rzęsach, trudno się nią manewruje, jeszcze trudniej uzyskać efekt wow. A przecież Backstage miał dawać nam teatralny look już po jednym ruchu! Nie, nie i jeszcze raz nie. Oczywiście sytuacja zmienia się, gdy do walki zaprzęgniemy inną, dobrą szczoteczkę. Ale, u licha, nie tego oczekuję od produktu za nieomal 150 zł. Jedyny plus – boski zapach. Naprawdę nie ma drugiego takiego, który pachnie kwiatowo i jest przyjemny dla oka.

Wynik: Collistar (Dior zyskuje plusik za zapach)

shock7zdjecie prosuktowe diorshow

 

3. Efekt, trwałość

Jeśli już jesteśmy przy efektach… te są znakomite. Collistar Shock jest lepszy od Benefit They’re Real, a być lepszym od Benefit to lepiej niż dobrze. To genialnie! Moje krótkie i niezbyt bujne rzęsy zyskują wyrazu. Są wydłużone, zagęszczone, odkręcone. Diabelsko czarne. I efekty utrzymują się cały dzień bez popawek, bez osypywania. Ba! Shock wytrzymuje nawet kąpiel i wizytę w saunie. Sprawdzone!

Powiem tak – moim rzęsom wiele nie trzeba, ale ja lubię wiele im dawać. Mocno wyczesywać, dodawać warstwy, sprawiać, że są mocne, teatralne i magnetyczne. I jak do tej pory każdy Diorshow nadawał się do tego doskonale. Łkałam, kiedy widziałam koniec na dnie buteleczki. Tutaj mamy całkowitą klapę. Owszem – przy współpracy z inną szczoteczką jest ok. Ale dla mnie to mimo wszystko makijaż bardziej dzienny, delikatny, lekki niż mocny look. Tusz nosi się dobrze, rzęsy wyglądają ładnie, ale do efektu wow bardzo daleko.

Wynik: Collistar

diorshow efekt na rzesach diorshow1shock0shock00

 

Noty sędziowskie:

Lena: To pierwszy w mym udziale produkt do rzęs Diorshow, którego nie polecam. Absolutnie! Strata pieniędzy. Bez dwóch zdań oddaję palmę pierwszeństwa Shockowi. Ale… Może się bać jeśli na swej drodze spotka Diorshow Iconic… Inna by była to rozmowa 😉

Lona: Collistar Shock ma wszystko co powinna mieć genialna mascara – idealny kolor, megatrwałość i efekt, który widać na pierwszy rzut oka. Jest przy tym delikatny dla oczu. Nie podrażnia, nie uczula, nie osypuje się, nie zbiera w kącikach. I choć opakowanie jest piękne tylko na pierwszy rzut oka wybaczam mu. I już płaczę, że się kończy.

shock5-tile

Pamiętajcie, by nie malować rzęs przy niemowlaku. Kończy się tak…

shock3

And the winner is… Collistar!

winner-ring

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x