Wiosenna odnowa skóry [+KONKURS]

Nareszcie! Coraz więcej słońca za oknem i przeczucie, że to już naprawdę wiosna.

Zmiana klimatu na cieplejszy to najlepszy bodziec do zadbania o siebie. Chce się zdrowiej jeść, więcej ruszać, rozpoczynać odnawiające kuracje. I dodać sobie nieco energii. Wiosna to najlepszy czas na kuracje wzmacniające i poprawiające wygląd skóry twarzy i ciała – jeśli planujecie serię peelingów, zabiegów na twarz albo sesje masaży dla ciała – nie ma lepszego momentu w roku. Jednak nawet jeśli plany wiosennej odnowy skóry ograniczymy tylko do pielęgnacji i higieny domowej, będzie super!

Dziś przygotowałam wpis o tym, jak zmienia się moja pielęgnacja na wiosnę. Mam kilku (no dobra, kilkunastu) pomocników, którzy sprawiają, że czuję się lepiej. A i skóra jest bardziej promienna.

Ulubione kosmetyki w towarzystwie pomarańczowej świecy. Identyczne możecie wygrać w konkursie (szczegóły na dole wpisu)

Brązująco-odmładzający kopniak dla ciała

Jest dla skóry tym, czym tabliczka czekolady w ponury dzień. Pobudza, dodaje energii i sprawia, że skóra wygląda lepiej od razu, ale i następnego dnia. Mój tajny patent na delikatnie cieplejszy odcień skóry bez smug, nieprzyjemnych woni i nieestetycznych plam przy zmywaniu.

  1. Samoopalacz musi być barwiony. Im ciemnej, tym lepiej. Ostatnie okrycie, ST. Moriz (mleczko samoopalające) barwi na brąz tak intensywnie, że pojawiająca się po kilku godzinach opalenizna jest już nieco bledsza. I świetnie, bo nie ma takiej możliwości, by nie przewidzieć efektu końcowego.
  2. Najlepiej mieszać samoopalacz z lekkim balsamem do ciała. To ułatwia rozprowadzanie i sprawia, że łatwiej kontrolować efekt końcowy. Do tego pozwala dodatkowo nawilżyć skórę i uniknąć dnia następnego woni spalonego kurczaka. Pół na pół to idealna proporcja. Samoopalacz mieszamy na dłoni z balsamem. Jeśli krem jest barwiony, łatwiej sprawdzić, czy dobrze się wymieszał. Mój ostatni ulubieniec balsamowy, Revitalizing Supreme Estee Lauder nie dość, że cudownie pachnie i natychmiast wygładza skórę sprawia, że po samoopalaczu nie ma żadnego uczucia lepkości.
  3. Prysznic z peelingiem i przed i po. Samoopalacz aplikuje się na czystą skórę, to jasne. Wygładzoną peelingiem oczywiście. Ale warto też pomyśleć o oczyszczaniu następnego dnia po aplikacji. Barwiony samoopalacz musi mieć szansę pozbycia się zewnętrznej warstwy farbki i wydobycia delikatnego, naturalnego odcienia opalenizny. Delikatny cytrynowy żel pod prysznic CD stosuję w duecie z modelowym, dość intensywnym peelingiem YR. Wszelkie pozostałości St. Moriza znikają, a owocowe aromaty poprawiają nastrój.
Team brązujący: Żel pod prysznic CD cytrynowy / peeling modelowy Yves Rocher / krem do ciała Revitalizing Supreme Estee Lauder / krem samoopalający ciemny St. Moriz

Weekendowe SPA twarzy: rozświetlamy!

Nareszcie mogę to śmiało napisać: znalazłam odpowiednią pielęgnację dla swojej nowej, mieszanej cery. Mimo wielkiej miłości do gęstych, bogatych kremów musiałam zastąpić je lżejszymi. Nie żałuję jednak, bo przy okazji mogłam się przekonać, że promienną buzię można uzyskać także kosmetykami lekkimi i… bardzo wiosennymi. Kiedy jestem w domu i nie planuję nakładać makijażu, funduję buzi przynajmniej godzinny maskowy seans, a potem dodatkowo nawilżam i rozświetlam. Robię to tak:

  1. Zawsze zaczynam od oczyszczania. Wciąż stosuję intensywnie oczyszczającą błotną maskę z Sephora, jednak ostatnio odkryłam, że Origins z różową glinką także oczyszcza i matuje, ale potrafi jeszcze ją rozświetlić. Dobra nasza!
  2. Mięta zamiast alkoholu. Uczucie czystej, odświeżonej skóry uwielbiam. Do tej pory uzyskiwałam je przez nałożenie płynu złuszczającego Clinique – silnie alkoholowego i miętowego. Miałam jednak ochotę na coś lżejszego, bardziej nawilżającego. Postawiłam na wodę do demakijażu i oczyszczania Clarins. Cudowny miętowy zapach, natychmiastowe zmycie makijażu (także oczu!), bardzo dobra wydajność. Wszystkie oczekiwania spełnione. Przy następnej wizycie w Sephorze koniecznie poproście o próbkę tej niezwykłej, miętowej wody.
  3. Maska i serum w jednym. Raz w tygodniu zamiast kremu, lubię ponosić maseczkę. Przynajmniej godzinę. Dla lepszego nawilżenia twarzy, oczywiście. A by było jeszcze lepiej, mieszam ją z serum z witaminą C – to jedna z najskuteczniejszych substancji kosmetycznych. Nawilża, lekko złuszcza, wygładza, przeciwdziała starzeniu się skóry, pomada pozbyć się przebarwień. W przypadku witaminy C liczy się stężenie i stabilność, warto więc zaufać sprawdzonym markom. Serum Obagi Professional C 15% (to już moja trzecia butelka tego kosmetyku) to prawdziwy zastrzyk energii i rozświetlenia. Potrafi rozjaśnić skórę o dwa tony!
  4. Rozświetlenie zamiast makijażu. Pod makijaż zresztą też. Od miesiąca nie rozstaję się z eliksirem rozświetlającym Pure White Eisenberg. To zupełnie wyjątkowy kosmetyk – na dłoni wygląda jakby miał w sobie brokat (a nie ma ani drobiny!), można go stosować pod oczy i na powieki (bo dodatkowo je nawilża i odświeża), a po aplikacji buzia wygląda, jak po kremie BB. Ewentualnie, jak muśnięta Meteorytami Guerlain. Jest miękka, gładka, lekko połyskuje. I daje wspaniałe uczucie nawilżenia, jak po dobrym serum. A jest to baza po makijaż, dacie wiarę?
Mocne nawilżenie i rozświetlenie: eliksir rozświetlający na twarz i oczy Eisenberg / krem pod oczy z awokado Kiehl’s / Maska Drink Up Origins / serum z witaminą C 15% Obagi.

Wybieram lekkie formuły

Zasada wiosennej odnowy jest prosta – wszytko co ciężkie, idzie w odstawkę. Zamiast olejków do włosów intensywny rekonstruktor Aussie (pachnie gumą balonową, działa w trzy minuty i nic a nic nie obciąża włosów), do odświeżenia i nawilżenia w ciągu dnia – mgiełka Yves Rocher (to woda aloesowa z ekstraktami roślinnymi). W domu przestałam także używać perfum. Ulubione zapachy rezerwuję na wyjścia, bo polubiłam świeże, owocowe nuty dezodorantów w atomizerze CD. Całe trio (granat, kwiat pomarańczy, cytryna) odświeża i dodaje energii. Naturalnymi dezodorantami zastąpiłam też antyperspiranty – wiosną warto dać skórze odpocząć od soli aluminium, parabenów i wszelkich sztuczności, które zwykle zawierają sztyfty i kulki. Ot, pachnący krok w dobrą stronę.

Lekka, odświeżająca pielęgnacja: dezodoranty CD w kulce o zapachu granatu i kwiatu pomarańczy / woda miętowa Clarins / mgiełka aloesowa do ciała Yves Rocher / 3-minutowy rekonstruktor do włosów Aussie / maseczka oczyszczająco-peelingująca Origins.
Jest owocowo i pachnąco!

Konkurs: Tydzień szczęścia z CD

Na naszym fanpage trwa tydzień szczęścia! To konkurs, który organizujemy wspólnie z marką Kosmetyki CD. Zachęcamy, byście podjęły wyzwanie i podzieliły się z nami chwilami szczęścia przesyłając fotkę lub pisząc komentarz. Mamy nadzieję, że dzisiejszym wpisem rzucimy Wam wyzwanie – nie tylko do przygotowania sobie seansu domowego SPA, ale także podzielenia się swoimi sposobami na szczęśliwą skórę. Mamy dla Was 3 zestawy pomarańczowych świec Yankee Candle i dezodorantów CD, które na pewno sprawią, że wiosna będzie bardziej energetyczna. W konkursie bierzecie udział TUTAJ (na fanpage Bless the Mess). Powodzenia!

Wyniki Konkursów:

Kochani, mamy dla Was dzisiaj mnóstwo dobrych nowin. Przede wszystkim chcemy podziękować Wam za liczne odpowiedzi w naszych trzech ostatnich konkursach. Jak zawsze jesteście kreatywni i niezawodni! Tymczasem ogłaszamy wyniki:

  1. Laureaci zabawy Tydzień Szczęścia z CD to: Danuta Kujawska, Magdalena Heberlein oraz Izabella Sałamacha. Dziewczyny, wędrują do Was zestawy kosmetyków CD oraz świece zapachowe. Jednak odpowiedzi było tak wiele, że postanowiłyśmy dodać dwie nagrody dodatkowe dla Kazimiery Woźniak i Renaty Dee. Do Was powędrują zestawy kosmetyków od CD!
  2. Zabawa, w której do wygrania były trzy bazy pod cienie od Too Faced (tutaj) i jej laureatki: Angela Giza, Magda Sapek i Marta Kulczyna.
  3. Laureatką zabawy z Max Factor, gdzie do zgarnięcia były trzy szminki została Anna Adelajda Kurzepa.

Prosimy Was wszystkie o kontakt mailowy. Piszcie do nas na adres kontakt.lenalona@gmail.com. W mailu podajcie swoje dane teleadresowe. Dziękujemy raz jeszcze za mnóstwo pozytywnych inspiracji!

Podzielcie się z nami swoimi chwilami szczęścia! Czekają zestawy kosmetyków CD i świece Orange Splash Yankee Candle (średnie słoje).

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x