Eko pielęgnacja z Tołpą

Nigdy nie ukrywałyśmy swojej słabości do ekologicznych kosmetyków znad Wisły. Marka Tołpa to jeden z naszych pielęgnacyjnych ulubieńców. Tym chętniej zabrałyśmy się do testowania zawartości paczki przesłanej przez Merlin.pl (sklep promuje ekologiczne kosmetyki w supercenach, za co należą im się ogromne brawa – kibicujemy!). Sprawdzamy, w czym eko kosmetyki są lepsze od standardowych i czy polski producent powinien mieć jakiekolwiek kompleksy wobec międzynarodowych gigantów. A oto, co nam z owych tekstów wyszło…


Tołpa słynie z borowiny, naturalnych składników w kosmetykach i przyjaznych – w porównaniu z innymi eko markami – cen. Lubimy ich pielęgnację złuszczającą i przeciwtrądzikową (o czym pisałyśmy zresztą na blogu – TUTAJ). Tym razem, dzięki uprzejmości Merlin.pl na tapetę wzięłyśmy eko mydełka, sole do kąpieli, maseczki i kremy do stóp. I trzeba przyznać, że wszystkie produkty są godne uwagi!

Antystresowa kostka do mycia ciała? Brzmi jak lekki Matrix, prawda? Ja do produktu podchodziłam z rezerwą. Jednak po wyjęciu mydełka z kartonika już wiedziałam…. że coś się dzieje. „Mała wielka pielęgnacja” – hasło reklamowe Tołpy – do tego produktu pasuje jak ulał. Niepozorny sześcian kryje w sobie sporo fajerwerków. Pachnie olejkami eterycznymi, głównie cytrusowymi, które fajnie odświeżają i uprzyjemniają mycie. Pod wpływem wody delikatnie się rozpuszcza, uwalniając rzeczywistą, lekko natłuszczającą konsystencję. To duża zmiana w stosunku do zwykłych mydeł. Kostka Tołpy naprawdę pielęgnuje  nie tylko myje skórę. Nadaje sie zatem do pielęgnacji całego ciała. Fakt, jest 3 razy droższa niż klasyczne mydło, ale już gdyby porównać cenę do żelu pod prysznic z drogerii, wypada porównywalnie. A dodatkowy bonus to odtruwająca borowina w składzie. I odprężający zapach. Warto!

2. Regenerujący krem-maska do stóp, 75 gr, cena ok. 16 PLN

Fajny wybór dla osób o przesuszonej skórze stóp, którym zwykły krem nie wystarcza. Czyli idealny dla mnie w okresie jesienno-zimowym. Podoba mi się także jego wielozadaniowość – krem nałożony cienką warstwą może spełniać funkcję klasycznego nawilżacza, ale już nałożony grubszą warstwą na noc działa jak maska (warto potem nałożyć skarpetki, bo będzie się lepiej wchłaniał w cieple). Ma delikatną, śmietankową konsystencję i przyjemny zapach. Nieźle się wchłania, nawilża, regeneruje, łagodzi uczucie suchości, a stosowany regularnie sprzyja zachowaniu ich w dobrej kondycji. Działania likwidującego zgrubienia bym nie przeceniała – w trudnych przypadkach będzie to jednak kosmetyk zbyt delikatny (warto zainwestować w preparaty specjalistyczne  np z 30% zawartością mocznika). Jednak jest dużo przyjemniejszy w użyciu, niż niejeden drogeryjny lider rynku (Scholl, Neutrogena), a naturalny skład to jego dodatkowy plus. To nie jest kosmetyczny must have, jednak warto wypróbować.

3. Sól borowinowa do kąpieli, 60 g, ok. 8 PLN

Kiedy weekend się zbliża, albo za oknami szaro i deszczowo, nie myślę o niczym innym niż o gorącej kąpieli, dobrej książce i kubku herbaty. Wszystko to można połączyć w jedno i stworzyć sobie borowinowe spa we własnej łazience. Zawartość saszetki kryje w sobie małe przeźroczyste granulki, które należy dodać do ciepłej wody, a następnie zanurzyć się w w niej i cieszyć się błogim spokojem przez 20 minut. Całą przyjemność po mojej stronie! Relaksujemy się w olejkach z drzewa różanego, które regeneruje i uspokaja, ylang-ylang- poprawiaczu nastroju, szałwii – ułatwiającej zasypianie i bergamotce, która przywraca spokój. Pachnie znakomicie, ciało jest dobrze nawilżone, a przy użyciu specyfiku dwa razy w tygodniu odczuwamy przyjemne „rozmiękczenie” skóry. No, ale cóż się dziwić, prawda? W takich okolicznościach przyrody mięknie nie tylko skóra, ale i serce. Uwierzcie, że kilkudziesięciu minutach spędzonych z solą borowinową jesteśmy zrelaksowane i wyciszone.

Szaleńcze jesienne deszcze w tym roku przywitamy z borowiną pod pachą. Tak to jakoś jest, ze po lecie i orzeźwiających zapach, to właśnie jesienią sięgamy po ciężkie, bardziej wieczorowe nuty. Lawenda, róża i zapach z Dalekiego Wchodu zamieszkują w naszych  łazienkach. Fajnie, ze są EKO. Jeszcze fajniej, ze są z Polski.

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x