Fenty Beauty: Moroccan Spice – recenzja, swatche, makijaże.

Jeszcze cieplutka nowość od Fenty Beauty już w naszych rękach! Paletka Moroccan Spice to jedna z najbardziej wyczekiwanych palet do makijażu w tym sezonie, w polskiej Sephorze.

My dzisiaj sprawdzamy, czy pierwsze cienie do oczu, które stworzyła Riri są warte zachwytów, jak się z nimi pracuje i czy warto krzyknąć:


Bitch, better have my money!



Fenty Beauty: Moroccan Spice
14,2 g za 229zł do kupienia tutaj


W kartonowym opakowaniu znajdujemy masywną, dość ciężką, plastikową paletkę z dużym, wygodnym lusterkiem i 16 cieniami. Opakowanie dość mocno się palcuje, ale za to bardzo prosto je wyczyścić, zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz.

Cienie możemy podzielić na trzy grupy: matowe, metaliczne i brokatowe. Umieszczone są dość intrygująco; układ przypomina plaster miodu, a kolory mają nawiązywać do barw i klimatu Maroka. To dla mnie dość zaskakująca inspiracja i byłam niemal pewna, że paletka Riri będzie nawiązywać do barbadoskich korzeni.

  • Mo’rockin Ice: przeźroczysty, srebrny cień ze złotymi drobinkami i fiołkową bazą. Najlepiej aplikować go na cienie kremowe lub mokrą bazę (korektor). Kolor jest bardzo subtelny, ale będzie perełką dla lekkiego makijażu biurowego.
  • Mirage: metaliczny cień ze złotymi drobinami o pięknym, miedzianym kolorze. Masełkowa formuła i błysk to jego mocne strony.
  • Ca$ablanca: metaliczny, złoto-różowy cień z drobinami. Najlepiej aplikować go palcem, na wilgotną powiekę. Wówczas jest naprawdę powalający. Nałożony pędzlem, na sucho daje delikatny efekt.
  • Marrakush: metaliczny cień w złotym, chłodnym odcieniu z zielonymi tonami. Unikalny kolor, bardzo miękka formulacja i ogromny blask sprawiają, że to jeden z moich ulubieńców.
  • Shisha Smoke: matowy cień o szaro-fioletowym odcieniu. Prywatnie nie jestem fanką szarości i pewnie wolałabym klasyczną czerń. Natomiast wysoki pigment, łatwość rozcierania i możliwość budowania koloru sprawiają, że jest ok.
  • Sahara Stunna: subtelnie błyszczący, różowy cień ze złotymi drobinkami. Bardzo delikatny, ale twarzowy kolor to fajna alternatywa dla złotości w dziennym makijażu. By podbić jego blask, lepiej nakładać na mokro.
  • Quicksand: koralowy, matowy cień o pięknej pigmentacji i bardzo twarzowej barwie. Mój ulubiony kolor transferowy z paletki.
  • Desert Baked: brązowy metaliczny cień ze złotymi drobinkami. Świetny pigment, maślana konsystencja, prosta aplikacja.

  • Evil Genie: metaliczny, turkusowy cień o bardzo miękkiej formule. Ostrzegam, że zbyt mocny nacisk może nawet uszkodzić produkt. Odcień kultowy – Riri miała zrobione nim oko w klipie Wild Thoughts, jeszcze przed premierą paletki. Wibrująca barwa, piękny blask – to król Moroccan Spice.
  • Fez Up: matowy brązowo-bordowy cień. Trwały, prosty w rozcieraniu.
  • Saffron: przepiękny czerwony cień, teoretycznie o matowym wykończeniu. Jednak zawiera w sobie mikrodrobinki, które są niemal niezauważalne. Nie za suchy, pięknie się blenduje.
  • Cumin Get It: brązowy matowy cień z o ciepłej tonacji. Dobrze się rozciera, ładnie akcentuje zewnętrzną i dolną powiekę.
  • Souq It 2 Me: czarno-granatowy matowy cień z widocznymi drobinami. Najciemniejszy z całej paletki, bez trudu zastępuje klasyczną czerń, pięknie łączy się z turkusem Evil Genie.
  • Nuts N Dates: satynowy cień w kolorze głębokiej śliwki z delikatnymi drobinami. Kremowy w dotyku, łatwo przyczepia się do gołej powieki, jak i na inne cienie.
  • Henna Sea: matowy, brązowy cień i neutralnym wykończeniu. Taki kolor na co dzień, do szybkiego makijażu.
  • Spice Trip: matowy bordowo-pomarańczowy cień. Faktycznie przywodzi na myśl odcień przypraw, które można kupić na marokańskich targach. Jest dość suchy, ale kolor prosto budować.


Zaskoczę Was jeśli powiem, że według mnie to bardzo uniwersalna paletka?

Nawet jeśli nie ma w niej czerni i beżu? Matowe odcienie są tak dobrane, że nie najmniejszego problemu, by wykonać makijaż dzienne i bardzo delikatny (widzicie go na zdjęciu).

I jednocześnie dostajemy w pakiecie bardzo ciekawe kolory metaliczne, które pozwalają na stworzenie wyszukanych, awangardowych, wieczorowych makijaży.

Jakość cieni jest dobra lub bardzo dobra. Nie powiem, że są to najlepsze formulacje, jakie kiedykolwiek wpadły w moje ręce. Jednak jako całość Moroccan Spice wypada naprawdę zachęcająco.

Czy jest wart zakupu? Według mnie, jak najbardziej. Będą z niej zadowoleni zarówno początkujący, jak i wizażyści o dużym doświadczeniu i solidnie wypełnionym kuferku.


Because…

When I’m with you, all I get is wild thoughts.


A w tym wpisie znajdziecie nasze ulubione produkty Rihanny!


Natomiast tutaj wszystkie szczegóły dotyczące podkładu Fenty Beauty – Pro Filt’r.

 

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x