Gig’s Love: Sonisphere 2012 & Konkurs

Jestem wielką fanką koncertów. Uwielbiam festiwale i to co wówczas dzieje się z ludźmi. Jedność, energia i wielka euforia. Ale wiem jedno, i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Opener, Coke Live czy Warsaw Orange mają swój urok, ale prawdziwą magię gigu poznasz tylko na koncercie wielkich rocka i metalu. Tak, tak – to subiektywne. Uwierzcie jednak, że psychofani Metallici, Iron Maiden czy Judas Priest są niezastąpieni. Zjeżdżają na koncert z całej Polski, znają każdy takt, każdą linijkę tekstu, historię zespołu, każdy longplay czy epkę. Faceci po pięćdziesiątce mają łzy w oczach przez cały występ swojej gwiazdy. Ich dzieciaki biegające obok udają, ze grają na gitarach przy okazji mając buzie rozdziawione z zachwytu. Tegoroczny Sonisphere udowodnił mi po raz któryś, że wielka „metalowa rodzina” jest niezrównana. Warto przemierzyć pół kraju, by przez te kilka godzin znowu poczuć się jak w 2003 roku, kiedy jako nastolatka zobaczyłam swój pierwszy heavy metalowy koncert na tak wielką skalę (Up the Irons!).
A na festiwal wybrałam garderobę wygodną i przede wszystkim „moją”. Bo oto ja, Lena, w pełnej postaci. W stu procentach, na kilka minut przed wyjście z domu. W skórzanych spodenkach, spranym t-shircie, martensach i genialnej truckerce Iron Fist od Sinfashion.pl. I przyznaję się bez bicia, ze o mój daszek bałam się niezmiernie, ze straci się w tłumie, więc podczas koncertów dzielnie zdobił pasek przy szortach!

I jeszcze kilka uwiecznionych momentów + plus bonus w postaci filmiku. Enjoy!

Pamiętajcie o konkursie, w którym możecie wygrać wybraną przez siebie biżuterię – KLIK!
Lena ma na sobie:
T-shirt – nn, DIY
Spodenki – H&M
Buty –Martensy.pl
Truckerka – Iron Fist, Sinfashion.pl
Bransoletki – Atmosphere
Tekst: Lena
Foto: Pan W.

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x