Goodbye blue sky

Nie ma odwrotu! Teraz tylko zostaje wyczekiwać śniegu. Grudzień się rozpanoszył, a z nim na stałe ciepłe czapy, wielgachne kominy i pluszowe rękawiczki. Mój Glitterowy zestaw zagrał dla mnie pierwszoplanową rolę z czernią i złotem. Ot, wygodny i prosty, w sam raz na chłodne dni.

Wielkie swetrzysko wyciągnęłam z szafy mego Lubego, który nie przepada za podbieraniem jego rzeczy (bo potem nic nie jest tam gdzie powinno być;). Ale cóż mam zrobić, kiedy ten najprzyjemniejsze, najwygodniejsze skarby kryją się właśnie w męskiej garderobie? Racją mają ci, co mawiają, ze kobieta najpiękniej wygląda w białej koszuli swego ukochanego. Czarny sweter to nie koszula, ale daje podobny komfort. Możemy się zatopić. I przezimować! Nawet w duecie z niezimowymi rajstopkami od E-Lady, a co!

Zostawmy jednak męskie pluszaki na moment. Bo te niecne wieczory, który nadchodzą w okolicach 16.00(sic!) nie zawsze wprawiają w optymistyczny nastrój. Jest kakao, albo gorąca czekolada. Jest mruczący kot, dobra książką lub serial. No i jeszcze doskonała muzyka. W miniony piątek urodziny obchodziła jedna z najważniejszych płyt wszechczasów – „The Wall” Pink Floyd. Jako fanatyk musiałam odnotować ten fakt i tutaj. I udać się w podróż sentymentalną, zatem „Goodbye blue sky…”

Lena is wearing: Zara skirt  | Top Secret sweater  | E-Lady tights |  Blink-Blink bracelet  | Renee wedges  |  Glitter bracelet, necklace, sfarf, beanies  |  Make up: Era minerals face powder, eye shadow, blush


Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x