Grudniowe przyjemności: książka, muzyka i seriale

Grudzień bez poleceń kulturalnych? Nie może być! Wiec dzisiaj przechodzimy szybciutko do sedna, i prezentuje wszystko to, co może oderwać Was na chwilę od internetu i umilić długie wieczory.


Przy okazji dajcie mi znać, co ciekawego oglądacie i czytacie!



Do czytania:


  • Lisa Eldige: Face Paint. Historia makijażu: Doskonale wydana, przepięknie zilustrowana i do tego naprawdę napakowana wiedzą książką legendarnej makijażystki z Wielkiej Brytanii – Lisy Eldrige. Perfekcyjny prezent dla każdej entuzjastki makijażu. I jeśli nikt Wam go nie podaruje, zaopatrzcie się w niego same! Zwłaszcza, że cena waha się między 45-55zł.
  • Camilla Lackberg: Czarownica. Jeśli lubicie kryminały ze Skandynawii, to pewnie nie trzeba przekonywać Was do kolejnej części sagi z Fjallbaci. Jak zawsze intryga snuje się na dwutorowo, cofamy się w czasie i poznajemy historię klątwy rzuconej na kilka rodzin. To lekki przerywnik podczas grudniowej zawieruchy.  
  • John Douglas, Mark Olshaker: Mindhunter. Tajemnica elitarnej jednostki FBI. Jeśli kręcą Was seryjni mordercy, próby „wchodzenia” w ich psychikę i badania przyczyn zwyrodniałych zbrodni – jesteście w domu. Książka nie jest fikcją, a wspomnieniami jednego z pierwszych profilerów FBI.


Do patrzenia:


  • Mindhunter. Jest i serial oparty na książce, o której pisałam akapit wyżej. Jest świetnie zrealizowany, bardzo w stylu lat 70′, bo i tam toczy się akcja. Nie zrażajcie się pierwszym odcinkiem! O dziwo, jest najsłabszy z całej serii i może zniechęcić. Po niezbyt dobrym początku, dostajemy świetną, (ale leniwą) historię skąpaną w dobrze dobranej ścieżce dźwiękowej. Za produkcję serialu odpowiedzialny był David Fincher, który nie raz już pokazał, jak bardzo kręcą go seryjni mordercy (Siedem, Zodiak).
  • Alias Grace / Grace i Grace. Nie pozwalam wyjść Wam z mroku, i tym razem będziemy śledzić historię morderczyni. Akcja dzieje się w pierwszej połowie XIX wieku w Kanadzie, a oglądamy ją oczyma Grace (bardzo skomplikowanej dziewczyny z nizin społecznych). Bohaterka fascynuje anielskim wyglądem i jednocześnie przeraża jasnością umysłu i dosadnością słów. Duszna atmosfera i zagadka, której nie sposób rozwikłać – wciąga!
  • Godless. Tęsknicie za westernami? Ja przyznam szczerze – bardzo, ich fanką jestem od dziecka. Więc jeśli i Wy lubicie szorstki Dziki Zachód, miasteczka prawa i gangi poza prawem, zerknijcie koniecznie. Świetna gra aktorska (zwłaszcza rola głównego antagonisty – Jeffa Danielsa), przepiękne zdjęcia przyrody, miłość do koni i wolności, a na dokładkę bardzo interesujące miasto władane przez kobiety. I smaczek w postaci krótkiej wzmianki o Buffalo Soldiers, czyli pierwszej Kawalerii złożonej z czarnoskórych żołnierzy.

  • Dark. Pierwsza niemiecka produkcja Netflixa, którą niesłusznie porównują ze Stranger Things. Tak, są dzieciaki i tajemnicze zaginięcie, jest mrok, i cofamy się do lat 80′. Ale tylko na moment, bo ta historia jest „czasowo” bardziej złożona. Podobnie jak klimat – jest przerażająco tajemniczy, jak ze starej baśni i daleko mu do słodkich, amerykańskich lat 80′. W serialu nie ma grama nostalgii. Jest za to mroczny las, małe niemieckie miasteczko, zbiegi okoliczności i pytanie: kiedy? A nie kto, jak i gdzie. Moje myśli, po seansie, uciekły do wstrząsającej anatomii zła – „Białej wstążki” Hanekego.
  • Ona się doigra. Chyba najlżejsza ze wszystkich propozycji, ale nie oznacza, ze wyłącznie zabawna. Po pierwsze to serial Spike’a Lee, więc silnie wpisuje się w ideę #BlackLivesMatter. Co, w sumie, może być dość drażniące dla białego widza z Europy. Bo pewne jest, ze nie wychwycimy wszystkich niuansów. Osią historii są miłosne rozterki Noli, które chyba najmniej mnie interesują. Zdecydowanie bardziej wciąga wątek sztuki ulicznej, korzeni i pochodzenia, feminizmu. Przy okazji znów jesteśmy w Nowym Jorku, który podoba mi się znacznie bardziej niż ten od Carrie Bradshaw.
  • The Deuce/ Koniki Times Square. To chyba mój jesienny ulubieniec! HBO stworzyło produkcję nieśpieszną, rozgadaną, trochę brudną i nieprzyztoiwtą, a przy tym diabelsko klimatyczną. Oglądamy świat prostytutek i alfonsów, złodziei i drobnych oszustów, i czekamy na opowieść o tym, jak rozwinęła się branża porno. Serial stworzony przez twórców kultowego The Wire, ma ten sam klimat. Bardzo mi go brakowało.


Do nucenia:


  • Potrzebujecie odrobiny kopa i dobrej energii? Mnie od kilku dni bardzo pobudza piosenka „No RootsAlice Merton. Pewnie słyszeliście ją w radio, i możliwe, że utknęła Wam w głowie. W sam raz do świątecznych porządków.
  • G-eazy i Halsey to gorąca para zza oceanu. Ploteczki mówią, że są razem nie tylko w klipie. Lubie sobie popatrzeć na ładnych ludzi, także „Him&I” głównie oglądam.
  • Mam totalnego crusha na Jadena Smitha (a wszystko zaczęło się od serialu, patrzcie tutaj). I muzycznie również mnie urzeka, także jeśli chcecie nowoczesnego rapu klikajcie w Icon, a po ciekawą mieszankę rocka i funky w Watch Me.
  • No i na koniec, nie mogło się obyć bez zimowej piosenki Eda Sheerana „Perfect”.  Trudno sobie nie nucić, jeszcze trudniej nie kochać mocniej tego rudowłosego, zdolnego chłopaka.

 

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x