Jak nie robić zdjęć na bloga. Poradnik na swoim – niechlubnym – przykładzie.

Nigdy przenigdy nie róbcie sobie zdjęć w pełnym słońcu. Albo w przymierzalni, gdy mocne światło pada z góry.

Chyba nikt nie lubi oglądać koszmarnych zdjęć. Innych, a już tym bardziej własnych (dlatego fotki dodam pod koniec pisania i szybko opublikuję notkę zanim się rozmyślę pod naporem własnego zawstydzenia). Kto by pomyślał, że po ponad dwóch latach cotygodniowego wystawania przed obiektywem wydarzy się nam taka wtopa – zdjęcia, które zawierają wszystkie możliwe błędy i sa tak koszmarne, że doprawdy nie nadają się nawet jako pamiątka komunijna ani zdjęcia z imienin cioci Stasi. A już na pewno nie jako estetyczna ilustracja ciekawej stylizacji. Bo widzicie, nawet jeśli ubrania są fajne i dobrze się czujecie, można sobie zdjęciami zmasakrować sylwetkę, twarz, włosy… wszystko! Dlatego jedyną rozsądną rzeczą, którą mogę zrobić z tymi zdjęciami jest wcale nie wyrzucenie ich w otmęty komputerowego kosza, a właśnie pokazanie ku przestrodze. Bym ja sama i może jeszcze kilka osób nigdy więcej nie musiały znosić podobnego fotograficznego upokorzenia. No to lecimy z poradnikiem. Zobaczcie, jakie są murowane zagrożenia jakości Waszych zdjęć.

1/ Pogoda twój wróg!

Nigdy przenigdy nie róbcie sobie zdjęć w południe. Zwłaszcza w pełnym słońcu. Choćby napotkana ściana kopalni wydawała się bardzo interesująca, a jesteście tam przejazdem i drugiej szansy nie będzie. Słońce padające z góry sprawi, że twarz wygląda strasznie:

– słońce oślepia, dlatego mimowolnie zmienia się wyraz twarzy, mrużymy oczy, buzia jest dziwnie napięta i wygląda na zmęczoną,
– make up znika w promieniach słonecznych, uwydatniają się za to wszystkie nierówności na twarzy,
– słońce padające z góry robi pandy pod oczami, uwydatnia nos, a czoło czyni prześwietlonym.

Jeśli dodatkowo wieje dość mocny wiatr uważajcie na to, jak leżą ubrania i układają się włosy. U mnie wiatr wiejący z przodu zmasakrował nie tylko fryzurę ale i sylwetkę wpadając w tiszert o kroju oversize podwiewał go, przez co sylwetka stała się po prostu kwadratowa. Bez zaznaczonego biustu, talii, za to z brzuchem dziwnie wystającym z boku.

64

2/ Miejsce akcji.

Oficjalnie posypuję głowę popiołem – pomysł na robienie sesji w kamieniołomie był mój. I nie dałam się Milenie przekonać, że jak szpilki to może jednak lepiej w parku na alejce, tak jak wstępnie planowałyśmy. Teren zapiera dech, ruiny wyglądają jak Warszawa po bombardowaniu w „Pianiście”, a kontrast tego tła z dresowo-eleganckim outfitem wydawał mi się ciekawy. Błąd! Jednak stylizacja musi nawiązywać do tła, ewentualnie tło ma jej nie przeszkadzać zaistnieć. Tutaj to kompletnie nie zagrało, a strach, że panowie żule pijący za murkiem nieopodal zechcą odebrać nam aparat (a ja jestem na szpilkach – jak ucieknę???) nie pomógł w trzeźwej ocenie sytuacji. Jeśli więc macie jakiekolwiek wątpliwości, czy tło pasuje do ubrań – wybierzcie białą, szarą ścianę, ewentualnie kawałek ciekawego muru. Nie ma co na siłę starać się o wyjątkowe fotki. Natomiast obiecuję, ze ten fantastyczny kamieniołom jeszcze pokażemy – albo odpowiedniej stylizacji, albo po prostu solo.

3/ Nie sprawdzasz efektów?

Obie z Mileną jesteśmy amatorkami. Każda zna tylko swój sprzęt (ja Nikona, ona Canona) więc gdy robimy zdjęcia, to właścicielka ustawia aparat i pilnuje, czy wszystkie parametry są dobrze dopasowane do warunków atmosferycznych. To jest nieco trudne do wykonania w praktyce, gdy trzeba co chwilę biegać i ustawiać jasność, bo akurat trafiła się chmurka na niebie albo właśnie zmierzcha i warunki zmieniają się co chwilę. Niemniej jednak niezależnie od stopnia umiejętności i trudności wykonywania zdjęć koniecznie trzeba co jakiś czas sprawdzać, czy to co wydaje się fajne podczas wykonywania fotografii dobrze wygląda na gotowym zdjęciu. Jeśli więc z jakichkolwiek przyczyn wyświetlacz nie pokazuje efektów (a w pełnym słońcu nic nie widać, uwierzcie) to nie warto machnąć ręką i robić ‚na oko’, tylko przejść się do miejsca zacienionego i jednak fotki sprawdzić. My tego nie zrobiłyśmy, a efekt jaki jest każdy widzi. Najlepiej byłoby mieć przy sobie sprzęt i sprawdzić od razu wyniki a komputerze/tablecie z dobrym ekranem, bo sam podgląd w aparacie też przekłamuje – zdjęcia wyglądają fajnie, a w domu okazuje się, że jednak są problemy z ostrością (zamiast na naszyjniku mamy ją na rękawie), balansem bieli lub po prostu ubranie nie prezentuje się dobrze – coś wystaje, gdzieś jest wypięty brzuch albo widoczna… linia szwów majtek 😉

3

4/ Photoshop cudów nie czyni.

Bardzo często spotykana, zwłaszcza u osób które o możliwościach programów graficznych nie mają wielkiego pojęcia. ‚To się poprawi w komputerze’, ‚A zrobisz mi tu lepiej w Photoshopie’ – ile razy jako osoby robiące zdjęcia słyszeliście podobne farmazony? Oczywiście większość błędów da się skorygować, ale po pierwsze zaawansowana korekcja jest bardzo czasochłonna, po drugie zakłada ona przekłamania zdjęć na blogu ( a bo trzeba kogoś ogolić, dodać nieswoich włosów, wydłużyć nogę), które z ideą fotek blogowych mijają się jak Radek Majdan z wizerunkiem eleganckiego faceta. Jest wreszcie kategoria błędów, których się po prostu nie przeskoczy. Albo ich nagromadzenia. Jeśli zdjęcie jest prześwietlone, nic się nie da zrobić. Podobnie, gdy jest mocno rozmyte (i nie ma w tym celowego zabiegu), albo mimika twarzy jest nie do zaakceptowania. Otwierając takie zdjęcie w Photoshopie jedyną rozsądną rzeczą jest jego… wyłączenie. Ponowne zrobienie zdjęć tej samej stylizacji trwa krócej, niż obróbka zdjęć ‚koszmarków’. A powtarzanie zdjęć nie jest fanaberią, ani zawracaniem dupy fotografowi. Bo lepsze dwa super zdjęcia niż dziesięć przeciętnych.

12

I tu dochodzimy do miejsca, gdzie możecie się już śmiało ponabijać w moich paskudnych fotek, ale możecie też dodać swoje trzy grosze do wspólnej sprawy. Macie jakieś patenty na dobre zdjęcie? Ustawienie aparatu, ciała, a może lokalizacje, w których zawsze wychodzą super zdjęcia*? Podzielcie się!

*U nas rewelacyjnie sprawdza się katowickie rondo. Idealna szarość ścian, dobre światło niezależnie od pogody i dach, dzięki któremu robimy zdjęcia niezależnie od kaprysów pogody.

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x