Koniec ze świecącym czołem i spływającym makijażem! Mój sprawdzony sposób, jak robić poprawki w ciągu dnia na tłustej cerze.

Ostatnio pisałam tekst o tym, jak zmienić pielęgnację, żeby skóra nie świeciła się i nie pociła nadmiernie latem. Dziś chciałabym zmotywować Was do kolejnej zmiany – tego, jak sobie radzić z błyskiem, gdy jesteście „na mieście”.


Krok po kroku powiem Wam jak.


Mój zestaw do torebki przeciw błyszczeniu się skóry.

Jestem jedną z tych osób, które bez matującego pudru nie ruszały się z domu. Pudrowałam skórę na potęgę, bo wiecznie się świeciła (jak dobrze wypolerowany stalowy garnek ;)). Cóż, teraz wiem, że tylko pogarszałam swój stan, zapychałam pory i nie pozwalałam skórze odprowadzić nadmiar sebum. Bo do skóry tłustej trzeba podejść inaczej!

Czy obiecam Wam, że sebum zniknie i nie trzeba będzie robić poprawek w ciągu dnia? Nie! Taka jest już natura naszej tłustej cery, że produkuje sporo sebum (a gdy jest gorąco, to jeszcze więcej). Natomiast zamiast maskować jego nadmiar pudrem, lepiej połysk usunąć.


Co zabrać do torebki?


Potrzebne będą 3 produkty. 2 z nich to niezbędniki, trzeci przyda się, gdy w danej sytuacji chcesz wyglądać „bardziej”:

  • bibułki matujące lub chusteczki higieniczne,
  • mgiełka nawilżająca (nie setting spray),
  • puder prasowany.


1/ Usuń nadmiar sebum


Najważniejszym etapem odświeżania cery tłustej jest usunięcie nadmiaru sebum. Można do tego użyć bibułek (ja bardzo polecam bibułki z Shiseido, Milena z Inglota), a jeśli nie masz ich przy sobie, po prostu przyłóż do twarzy chusteczkę higieniczną (im jest cieńsza i delikatniejsza, tym lepiej).

Najważniejsze to przykładać bibułkę/chusteczkę do kolejnych partii twarzy, a nie przesuwać nią (aby nie rozsmarowywać sebum po buzi, a przy okazji nie zniszczyć makijażu). Oczywiście na każdą partię twarzy potrzebujemy świeżego kawałka bibułki. To jest absolutnie najlepsza metoda usuwania sebum bez jednoczesnego przesuwania i ścierania makijażu. Do tego metoda jest higieniczna i nie powoduje zapychania porów.

Zmiana taktyki z dokładania kolejnych warstw pudru do makijażu i sebum, którego już jest za dużo, na zabieranie nadmiaru błysku, daje fantastyczne rezultaty.

PS – nie zapomnij umyć rąk przed zabiegiem!

2/ Odśwież skórę


Tak jak pisałam wczoraj, mgiełka do twarzy (szczególnie chłodna) świetnie balansuje tłustą cerę w upalny dzień. Po usunięciu nadmiaru sebum i spryskaniu twarzy mgiełką nie tylko poprawia się wygląd skóry, ale też opóźniamy konieczność kolejnej poprawki.

Procedura jest prosta: po oczyszczonej bibułkami buzi spryskujesz solidną dawkę mgiełki. Nadmiar możesz lekko wklepać dłońmi (ale zwykle nie trzeba).

Co to daje? Lekkie ochłodzenie, poprawę nawodnienia, złagodzenie podrażnień. Plus Odświeżenie makijażu na całej twarzy bez ciastkowania się podkładu, czy pudru.


3/ Wróć do chusteczek


Czas na test jakości 😉 Na najbardziej tłuste miejsca twarzy ponownie lądują bibułki matujące – sprawdzasz, czy nie zostało coś jeszcze do usunięcia.

Zauważyłam, że przy podwójnym bibułkowaniu efekt matowej skóry jest ładniejszy i dłużej trwa. Dlatego warto spróbować.


4/ Dopiero teraz puder!


Na co dzień i dla efektu naturalnej, satynowej skóry spokojnie wystarczą bibułki mgiełka. Ale są okazje, gdy chcemy zobaczyć na buzi prawdziwy mat i ukryć nieco pory. Wtedy faktycznie przydaje się puder.

Nie musi być wcale matujący (w końcu nadmiaru sebum już na buzi nie ma). Poziom krycia, ilość ewentualnych drobinek, skład – wszystko zależy od Was. Wybieracie taki puder, jaki lubicie. Ja sięgam po pudry przeciwsłoneczne (ze względu na przebarwienia mam obsesję na punkcie reaplikacji filtrów w ciągu dnia).

To, co moim zdaniem robi największą różnicę w wyglądzie skóry, to nie rodzaj pudru, ale metoda aplikacji. Tłusta cera często jest nierówna – widać na niej powiększone pory. Dlatego dużo lepiej sprawdza się nakładanie pudru pędzlem (zbitym i gęstym, jak do podkładu lub konturowania), niż puszkami czy gąbeczkami.

I podobnie jak w przypadku używania bibułek, pędzel z pudrem przykłada się do twarzy i lekko wklepuje, wtłacza w skórę, nie przesuwa. To właśnie ten trick sprawia, że pory naturalnie się blurują, a puder nie jest tak widoczny na warzy.


5/ A kiedy jest czas na reaplikację filtra?


Po bibułkach i mgiełce, a przed nałożeniem pudru (lub zamiast pudru). Filtry w kremie, żelu lub cushionie nakładamy na buzię już bez nadmiaru sebum. Po aplikacji kosmetyku z SPF warto odczekać chwilę, by się wchłonął. A jeśli pojawi się jakiś niechciany połysk, odciskamy go na chusteczce.


6/ Moje sprawdzone produkty


Na koniec zostawię Wam swoją listę ulubieńców – to kosmetyki, które stosuję właśnie w taki sposób, jak opisałam powyżej. I sprawdzają się znakomicie! To oczywiście nie znaczy, że inne nie zadziałają, natomiast za te produkty ręczy moja, nie tak tłusta już, buzia 🙂

1/ Bibułki Shiseido 100szt | 2/ Mgiełka Clinique Moisture Surge | 3/ Mgiełka różana Naturativ | 4/ Mgiełka Pixi Hydrating Milky Mist | 5/ Puder Skin79 SPF30 | 6/ Puder Clinique SPF30 | 7/ Puder Clinique Almost Powder (kryjący) SPF15 | 8/ Puder 4w1 PUR Cosmetics SPF15 | 9/ Pędzel Zoeva 110 Face Shape lub 102 Silk Finish.

Przeczytaj także:

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x