Jak przejść do porządku ze strachem?

Wczoraj, 14 listopada, wrzuciłam na ścianę naszego fejsa zdjęcie zielonej torebki z krótkim opisem skąd i dlaczego wzięła się w mojej garderobie. Patrzyłam później na ową fotkę i myślałam sobie, czy to był dobry pomysł. Czy macie ochotę patrzeć na torebkę? Czy interesuje Was jej barwa, czy uznacie, że zwariowałam?

W piątek miałyśmy dobry dzień. Pełen wrażeń, pozytywnych emocji, dzień niesamowitych planów i miliona dobrych, ciepłych myśli. Wracając z Warszawy do Katowic snułyśmy szalone historie, zaśmiewałyśmy się do rozpuku, mijała godzina 22, a my opowiadałyśmy sobie, że na wiosnę urządzimy sobie jakąś małą wycieczkę. Może Lonie uda się zjeść makaroniki na Polach Elizejskich? Cały Polski Bus słyszał, że Bless the Mess miało wyjątkowo niepechowy piątek trzynastego.

Przed północą dotarły do nas pierwsze obrazki. Byłyśmy już w swoich łóżkach. Ja włączyłam kanał informacyjny i choć nie spałam poprzednią noc i dosłownie padałam z nóg, to nie mogłam zasnąć. Pewnie poczułam to samo co większość z Was – strach.

paris1

Pamiętam jak 11 września 2001 roku przyszła do nas wiadomość o tym, co dzieje się w Nowym Jorku. Robiłam jakiś referat u koleżanki, jej tata wpadł do pokoju i przerwał nam robienie lekcji. W domu był jeden komputer, i na dodatek ze stałym łączem internetowym. Siedziałyśmy przed ekranem i widziałyśmy obrazki jak z filmu. Wracałam później do domu, czułam ogromne napięcie. Mamie powiedziałam, że boję się wojny.

Metalowy koncert w klubie? Mogłam tam być. Pizzeria, restauracja? Też. Mecz? Oczywiście! Mogłam się też przechadzać ulicami, dokładnie jak w zeszłym roku podczas krótkiej, wiosennej wizyty w Paryżu.

Nie poruszamy na Bless the Mess tematów trudnych. Nie komentujemy spraw politycznych, ani nawet światopoglądowych. Nie opowiadamy o wyznaniu, stosunku do wiary. Obie czujemy, że to nie miejsce do tego, by wypowiadać się o uchodźcach, in vitro, związkach partnerskich, celibacie. Takie tematy komentujemy w zaciszu domowym, w gronie znajomych. Nie wchodzimy również w dyskusje na podobne tematy na ścianach u naszych znajomych, same niezmiernie rzadko dajemy wyraz złości czy zadowolenia na prywatnych profilach. Tak jest w porządku. A samo posiadanie bloga czy możliwość dodania komentarza na forum, portalu społecznościowym czy pod dyskusją w jakimkolwiek innym miejscu w sieci nie jest obligujące. Ba! Często lepiej zamilknąć.

Tym razem nie potrafię, a zielona torebka z 14 listopada wydaje mi się być jakąś fatamorganą. Dziwnym zjawiskiem, które zawisło, a nie powinno.

paris2

Jestem myślami z Francją, ale boję się. O swoim strachu nie napisałam na fejsie, nie zmieniłam zdjęcia profilowego, chcę czuć się bezpiecznie, ale chcę być wolna, chcę kontroli, ale chcę też swobody. Chcę by wszyscy byli równi, ale chcę by ktoś zrobił z tym porządek, chcę by mnie to nie dotyczyło, chcę być częścią świata i Europy. Chcę wierzyć, że ludzie są w porządku, nie wiem co robić jak widzę, że nie są. Uwielbiam poznawać obcych, ale boję się tego co nadchodzi. Nie chcę widzieć fali nienawiści zalewającej ściany znajomych, ale boję się, że argumenty jakie podają mogą być faktami. Boję się ksenofobii, ale poddaję się stereotypom. Uwielbiam wielkie miasta i multikulturowość, nie modlę się tylko myślę.

A Ty?

paris3

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x