Reorganizacja szafy czy dorosłość?

Prawdopodobnie w okolicach października ogłosiłam sobie detoks na zakupy. Być może zgrało się to z wszędobylskimi poradnikami o „szafach w stylu slow” i radach na to, jak poukładać własne życie zaczynając od garderoby, ale to nie one były bezpośrednim powodem mojego postanowienia.

Detoks ograniczał się do kolorów. Przyjęłam zasadę, że przez trzy miesiące nie kupię niczego, co nie byłoby czarne, białe, khaki lub jeansowe. Taki dobór barw był podyktowany tym, co zazwyczaj zakładam na siebie i kolorami dominującymi w mojej szafie. Test przeszedł gładko, a kiedy tylko nachodziła mi chęć kupienia czegoś w innej barwie, odkładam to „na potem”. Jeśli wytrzymywałam miesiąc lub dwa, z czystym sumieniem mogłam wrócić do rozmyślań nad zakupem sweterka czy bluzki. I tylko jedna „zachciewajka” nie straciła na ważności – szara bluza z My Little Pony, którą finalnie podarował mi Mąż.

biker jacket-blue jeans-hippie (9)

Znam swoje potrzeby

Jestem właśnie w trakcie kolejnego „wietrzenia” szafy. Krok po kroku sprzątam wszystkie swoje półki i szafeczki z ubraniami; od rajstop i skarpetek przez koszulki, sukienki i jeansy. I dochodzę do wniosku, że miniony detoks uzmysłowił mi jak bardzo wiem, co powinnam kupować, a czego unikać. I choć w głębi duszy chodzi za mną cudowna kurtka Local Heroes czy błękitno-różowy kapelusz HatHat, to rozsądek podpowiada mi, że lepiej byłoby wreszcie przemyśleć zakup skórzanej, porządnej ramoneski. Albo wziąć przykład z Lony i zainwestować w torbę „na lata”. I powinnam trzymać się zasady ulubionych kolorów, dodając do nich jeszcze dwa – szarość oraz bordowy. To dwie barwy, które pojawiły się najszybciej po trzymiesięcznej kuracji i są poważnymi konkurentami wszędobylskiej czerni.

Sprzątanie szafy, mierzenie ubrań  (bo wiecie, że prawdziwe porządki mają sens dopiero wtedy, kiedy absolutnie każda z rzeczy zostaje przez nas przymierzona?), pozwoliły mi również odgrzebać kilka zapomnianych ubrań, które z przyjemnością wesprą mnie w tym sezonie. No dobra – te kilogramy, które są już za mną, również dały mi możliwość założenia super obcisłych jeansów, które ostatni raz miałam na sobie w okolicach listopada 2013. I w zasadzie dzisiaj nawet lepiej się w nich czuję, niż wówczas. Brawo ja!

Morał będzie krótki, bo nie ma co się więcej rozpisywać – reorganizacja szafy dwa razy w roku jest naprawdę dobrym pomysłem. I wcale nie warto słuchać zasad o tym, że każda z nas powinna mieć trencz, płaszcz w kolorze wielbłądzim, czarne botki na słupku czy dwie białe koszule. Bo przecież ja i trencz, to historia, która nie może wyglądać dobrze.

Ale skórzana kurtka chodzi za mną jak szalona. I to chyba ona będzie celem.

biker jacket-blue jeans-hippie (1)

Mam na sobie:
kurtka Mango | spodnie Pull&Bear | koszula H&M| kapelusz Stradivarius
| buty Anja Rubik x Mohito | naszyjnik ICOALYOU |pierścionki Stradivarius i H&M

biker jacket-blue jeans-anja rubik heels biker jacket-blue jeans-hippie (2) biker jacket-blue jeans-hippie (14) biker jacket-blue jeans-hippie (15) biker jacket-blue jeans-hippie (16)

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x