Kasia Tusk: Make Photography Easier, czyli zdjęcie w dobie insta

Sezon na herbatę z cytryną, miękki kocyk i ulubioną lekturę uważam za otwarty. Najlepiej w towarzystwie buchającego ogniem kominka, z aromatem ulubionych świec zapachowych w tle i z piernikami pod ręką. Wyobraźcie sobie taką scenerię… Idealna do zdjęcia, prawda? Takie obrazy będą stawać Wam przed oczyma częściej, jeśli sięgnięcie po najnowszą książkę Kasia Tusk „Make Photography Easier”.


Czy warto? Do kogo jest skierowana? Czy nauczymy się z niej, czegoś nowego? Jeśli jesteście ciekawi, to zapraszam do krótkiej recenzji. Oczywiście ozdobionej fotkami, takimi w sam raz na Instagram.



Przede wszystkim klimat


Kim jest Kasia Tusk wiemy doskonale, więc nie marnując czasu przechodzę do sedna; opowieści o tym, co znajdziemy w książce blogerki, która słynie z dobrego gustu, klasycznego stylu i ślicznych fotografii.

Książeczka nie jest gruba, a dodając do tego fakt, ze na jedną stronę tekstu (zazwyczaj niepełną, przypominającą notatki na blogu) przypada jedno zdjęcie, możemy poświęcić jej nie więcej niż jeden wieczór, dwa kubki herbaty, wyrośnięcie domowego chleba. Trochę się śmieję, ale Kasia bardzo wyraźnie rysuje klimat, w jakim robi zdjęcia i o jakich fotografiach opowiada. Zdecydowanie w klimacie retro (słowa stary, babciny, z tradycją, etc. pojawiają się w publikacji bardzo często), troszkę melancholijnym, stawiając na estetykę i duszę zdjęć, a mniej na technikę.

W siedmiu rozdziałach próżno szukać informacji o tym, jak ustawiać aparat, jaki obiektyw wybrać, by zrobić dobre zdjęcie portretowe czy lifestylowe. Dostajemy sporo praktycznych informacji o świetle i o tym, jak w czterech kątach stworzyć małe studio fotograficzne, niewielkim kosztem (choć fragment o tym, że warto wymienić plastikowe okno na drewniane, jeśli chcemy robić fotki na parapecie, wywołał u mnie uśmiech). Czytając „MPE” miałam często wrażenie, że to mini poradnik dla początkujących influencerów, którzy poszukują dobrych patentów na rozkręcenie konta na instagramie.


Poradnik dla każdego (amatora)


Czy to zarzut? Niekoniecznie, bo przecież zdjęcia w sieci i mediach społecznościowych, to ogromna część naszego codziennego życia.

Więc poradnik o tym, jak wykonywać je dobrze, estetycznie i z uczuciem, może pomóc nie tylko blogerom czy gwiazdom instagrama. Z resztą, jeśli macie swoje konta i są one częścią pracy, to porady nie będą dla Was zaskoczeniem, bo pewnie samodzielnie już wyczuliście, że naturalne kolory, jasne tło czy drewniane elementy dodaję uroku Waszym fotkom.

Co jeszcze znajdziemy w książce Kasi? Porady o tym, jak dobrze wychodzić na zdjęciach (omówione pozycje ciała, przez makijaż i garderobę), poprzez liźnięcie tematu fotografii kulinarnej (i tutaj znów skupiamy się przede wszystkim na estetycznych detalach budujących nastrój fotki), aż po tajniki fotografii rodzinnej. Ten rozdział był dla mnie najmniej ciekawy, bo dość… odrealniony? Trudno mi uwierzyć, że będziemy w stanie zasugerować rodzinie jak ma się ubrać czy zachowywać, by fotki wyglądały jak z pięknego albumu. To tylko teoria, a w praktyce trudno osiągalna.


Na plus, na minus


Kasia zwróciła uwagę (niezwykle taktownie) na to, jak poszukiwać fotografa do zdjęć ślubnych. Bo co tu dużo mówić; sztampowość, byle jakość i kiepski gust, to przymioty cechujące wielu z nich. A jeśli nie jesteśmy znawcami tematu, to niekoniecznie potrafimy wyczuć i zauważyć, co jest smaczne i gustowne, a co schematyczne i bez klasy. Osobiście nie lubię fotografii ślubnej, zwłaszcza sesji plenerowych, bo to zawsze sztucznie wykreowana rzeczywistość, nie mająca nic wspólnego z prawdą. Ale to akurat moje zdanie, nie Kasi.

Najbardziej ciekawił mnie rozdział o tym, jak robić dobre i estetyczne zdjęcia telefonem. „Tylko” nim. Kasia używa na co dzień Iphona 7 i Samsunga 7. Czyli mówimy już o modelach wysokiej klasy, których wbudowane aparaty mają naprawdę świetne parametry, więc znów skupiamy się bardziej na estetycznym tle, aniżeli martwimy się o to, czy telefon „podoła”. Do rozdziału blogerka dorzuca kilka informacji o praktycznych aplikacjach i o tym, jak używać filtrów by konto na insta miało spójny charakter.

W tym miejscu chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej, i jednocześnie miałam nadzieję, ze Kasia odniesie się do tematu „sztucznego” życia na insta. Blogerka ma rzesze fanów wśród młodych dziewczyn, którym warto przypominać, że idealne, internetowe życie nie istnieje.

Zabrakło mi choć zdania o tym, ze prawda Instagrama (przede wszystkim kont influencerów) to kreacja.


Podsumowując, zawsze będę polecać książki. Zwłaszcza jeśli są dobrze wydane, estetyczne, z pełną i poprawną korektą. Wisienką na torcie lektury byłaby gruba, twarda oprawa (tak jak w poprzednim wydawnictwie), bo to lektura na jeden wieczór, ale za to pięknie prezentująca się na fotografiach.

Zbliża się weekend, i jeśli macie ochotę pigułkę wiedzy o stylowej, instagramowej fotografii – zajrzyjcie. To na pewno miła, lekka (i dziewczyńska) lektura.


Tutaj znajdziecie naszą recenzję poprzedniej książki Kasi Tusk – Elementarz Stylu.

  • Lubie ksiazki o zdjeciach i fotografii, tej nie znam ale chetnie przejrze chocby w ksiegarni 😀

    • Milena Paciorak

      Tak, pooglądaj, zdecydowanie warto:) A przeczytać lepiej Susan Sonrag;)

  • Dziękuję za rzetelną recenzję 🙂
    Zastanawiam się właśnie nad zakupem tej książki. Podpowiesz mi czy znajdę tam też informację jakich filtrów używa Kasia i tajniki obróbki jej zdjęć?

    • Milena

      O obróbce jest niewiele; nic technicznie, poza tym, ze nie lubi mocnego PS. Filtry są wymienione 3, i bodaj 3 appki na telefon (ksiązke pożyczyłam mamie, więc nie zerknę;)

Podobne wpisy