Kat Von D: Fetish. Paletka dozwolona od lat 18!

Dla Kat Von D święta są przepełnione pikanterią, i dzisiaj pokażę Wam, jak bardzo pokazała to w nowej, limitowanej paletce Fetish.


Opowiem o kolorach i porównam je z zeszłoroczną paletką Saint&Sinner, pokażę trzy makijaże i dam Wam znać, czy warto ją mieć.


Ale uprzedzam – ten post będzie niegrzeczny. I z góry zaznaczam; jeśli interesujecie się tematyką BDSM, a seria o Christianie Greyu była dla Was dziecinadą, to nic Was tu nie zaskoczy.

Dla całej reszty – nie proponuje sprawdzać w grafice google, co oznaczają w słowniku BDSM poszczególne nazwy kolorów zaproponowanych przez Kat.

Bo NAPRAWDĘ musicie mieć ukończone 18 lat. A może i 21!


Kat Von D Fetish
cena 255zł do kupienia tutaj


W kartonowym opakowaniu schowana jest paletka powleczona sztuczną, lateksową (i eko!) skórą z czerwonym wykończeniem. Na wierzchu znajduje się wyszyta nazwa palety Fetish, a po drugiej stronie nazwy wszystkich kolorów.

Jak zawsze – wszystkie cienie są wegańskie i powstały w myśl zasad cruelty free. I oczywiście cała koncepcja, design i nazwy kolorów zostały stworzone przez samą Kat. Która, jak widać, lubi niegrzeczne zabawy. W mojej ocenie paletka jest przepiękna, ale zdaję sobie sprawę, że to bardzo nieoczywista propozycja. 

W palecie znajdziecie 24 cienie o 4 wykończeniach. Łącznie dostajecie 26,1 grama produktu, a także duże lusterko z grafikami. 


Cienie matowe 

Nylon, Suspension, Sex, Obsession, Corset, Le Petite Mort, Rubber, Fixation, Knotty, S&M, Safe Word, Bondage


Formuła cieni matowych jest, jak zawsze u Kat, bardzo napigmentowana, łatwo się rozcierająca, oddająca na powiece rzeczywisty kolor cienia.

Moi faworyci, to żółto-pomarańczowy Sex oraz brudny,jasny róż Safe Word.

Najtrudniejszy we współpracy jest ciemnofioletowy kolor Corset – trzeba się trochę napracować, by wydobyć z niego odpowiednią moc pigmentu. Natomiast morski kolor niebieski Obsession oraz czerń Rubber są trochę suche, ale nie wpływa to na pracę z nimi. 


Cienie matowe z brokatem 

Whip, Latex


Bardzo mocno napigmentowane kolory z drobinkami, które pozostają widoczne na powiece. Niezwykle podoba mi się kolor Latex – ciemnogranatowy odcień z błękitnymi mikrodrobinkami. 


Cienie metaliczne 

Kink, Blindfold, Deviant, Shibari, Rope, Dominatrix, Stiletto


Mięciutkie, mocno błyszczące, niezwykle maślane i zwyczajnie – pięknie. Możecie nakładać je palcem, suchym bądź wilgotnym pędzlem.

Odcień Deviant – lawendowa szarość oraz żurawinowy kolor Dominatrix to moi ulubieńcy.


Cienie typu mega-glitter 

Chastity, Submissive, Cuffs


Odcienie zielonego oraz żółtego złota, a także srebrne Cuffs najlepiej nakładać palcem. Zaaplikowane na powiekę całkowicie tracą formułę brokatu, a zamieniają się w iskrzące się metalki z widoczną drobiną.


Podobieństwo do Saint&Sinner


O tym, że Fetish łudząco przypomina zeszłoroczną „witrażową” paletkę Saint&Sinner mówiło się, jak tylko pojawiły się zdjęcia produktu w sieci. I jeśli faktycznie tak jest, a o tym za chwilę – to ucieszą się pewnie wszyscy ci, którzy w zeszłym roku nie zdążyli się zaopatrzyć w paletkę Katarzyny.

A wiemy, że tacy bywali!

Kiedy wnikliwie porównacie odcienie kolorów, to zauważycie,że w zasadzie jest tylko jedna identyczne propozycja – matowa czerń oraz podobne odcienie kolorów czerwono-żurawinowych. Nie są identyczne, zawierają inne tony, ale można się uprzeć, że różnica (zwłaszcza na powiece) będzie niewyczuwalna.

Dla mnie to nie problem – akurat to kolory, które uwielbiam i nawet minimalna różnica w odcieniach ekscytuje mnie i chce takie kolory mieć w swej kolekcji.

Faktycznie, paletki mogą być uznane za podobne, bo obie są dość barwne, nie mają jednej, konkretnej tonacji i ułożenie cieni może się wydawać w obu paletach dość chaotyczne, więc zbliżone dla oka.

Nie ukrywam, że jestem fanką produktów Kat Von D i czasem potrafię być wobec nich mniej obiektywna. Bo przemawia do mnie niecodzienny design, wegańskie formuły, bardzo zaskakujące połączenia kolorów.

I jeśli ktoś ma tak jak ja, to czuję, że jest przekonany. Że warto, bo paletka jest unikalna.

A kropką nad i, niech będą dla Was fantastyczne swatche ze strony Kat – to samo oko i jeden cień, którym można zbudować pełen makijaż powieki.

To pokazuje, fenomenalne możliwości rozcierania i dokładania kolorów. A ja mam teraz ochotę nosić właśnie takie mono-mejkapy.


Tylko najpierw… Przetestujemy dla Was jeszcze więcej paletek. Bo #TydzienPalet nadal trwa!



Recenzję paletki Naked Cherry znajdziesz tutaj.


 

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x