KIKO Milano (znów) w Polsce! Nasz wielki test: dużo zdjęć, swatche, makijaże. Chodźcie zobaczyć!

Kiko to prawdziwa legenda! I zaspoilerujemy Wam: sława tych kosmetyków jest w pełni zasłużona. Zaczynając od opakowań, przez formuły, kolory i ceny – naprawdę robią wrażenie. Chcecie zobaczyć, jakie makijaże nimi zmalowałyśmy, co nam się najbardziej sprawdziło i trafia do makijażowego must have?


Koniecznie obejrzyjcie kolory szminek na ustach i poczytajcie o genialnych produktach do makijażu twarzy.



Włoska robota


Nie wiem, czy jesteście świadomi, ale większość kosmetyków kolorowych, tych o świetnej jakości i nowoczesnych formułach, jest produkowane we Włoszech. Dowody są na opakowaniach Waszych ulubionych luksusowych kosmetyków. Weźcie swoje palety cieni, tusze do rzęs, czy pudry i poszukajcie na odwrocie opakowania info o kraju produkcji. Idziemy o zakład, że najczęściej będzie pojawiał się napis made in Italy.

W Italii odbywają się też jedne z najważniejszych światowych targów kosmetycznych. Kraj pasty i espresso jest prawdziwym potentatem jeśli chodzi o rynek makijażu. Śmiało można powiedzieć, że Włochy są tym dla branży makijażowej, czym Korea dla pielęgnacyjnej.

Dlatego nie dziwi nas wcale, że Kiko ma tak dobrą opinię i jest znane z jakości. W końcu to jedna z najpopularniejszych włoskich marek. W kraju i poza nim. Zabierając się do testów miałyśmy wysokie oczekiwania. I już po pierwszym użyciu kosmetyków mogłyśmy tylko potakiwać z aprobatą.


Teraz (znów) w Polsce!


Kto pamięta, że kilka lat temu przez chwilę kosmetyki Kiko były u nas dostępne? Na szczęście teraz wracają. Oficjalnym dystrybutorem zostało Tagomago.pl – produkty są dostępne online z szybką dostawą w 24 godziny i absolutnie w drogeryjnych cenach.

A ponieważ ten wpis powstał we współpracy z Kiko, miałyśmy okazję wypróbować wiele produktów i pokazać Wam ich kolory na zdjęciach. A także wybrać swoją topkę w różnych kategoriach.


1/ Kosmetyki do makijażu twarzy


Obie używałyśmy podkładu InstaMoisture (30 ml/65 zł) i pudru sypkiego Invisible Touch (13,5 g/55 zł). I obie uważamy, że są absolutnymi sztosami!

To, jak pięknie podkład wygładza twarz, kryje nie będąc w ogóle ciężkim (świetnie się nakłada zarówno palcami, jak i gąbeczką), a do tego ma ładne kolory, SPF25 i szklane opakowanie.

A puder to już w ogóle extraliga. Zmielony na pył, bardzo mocno wygładzający (sprawia, że buzia robi się wręcz śliska i bronzer, róż i rozświetlacz suną po niej nie robiąc w ogóle plam), dobrze trzyma mat w ciągu dnia i jest mega wydajny. Jeśli nie lubicie uczucia pudru na twarzy, tu wystarczy naprawdę odrobina na puszek i można omieść całą twarz.

Testowałyśmy jeszcze kryjący puder w kamieniu Weightless Perfection (12 g/59 zł), ale niestety nie trafiłyśmy z kolorem, więc nie pokażemy w makijażu 🙂 Formuła jest mocno kryjąca, matowa, wygładzająca.

Puder przeznaczony do cer normalnych i tłustych spokojnie zastąpi płynny podkład, a dzięki SPF30 to jest super kosmetyk na lato jako jedyny makijaż. Widzę go też w roli pudru do poprawek strefy T w ciągu dnia.


2/ (Fantastyczne) konturowanie!


To jest absolutna miłość u Mileny – bo nie dość, że formuła świetna, to jeszcze idealny chłodny odcień, taki prawdziwy odcień do konturowania (o ironio, o takie najtrudniej w kremowych produktach). Mowa o sztyfcie Sculpting Touch w odcieniu 201 Chocolate (10 g/45 zł).

Jak on się blenduje! Naprawdę, aż trudno uwierzyć, że stick może być aż tak lekki, tak łatwo się rozcierać i efekt wygląda bardzo naturalnie. Zauważyłam, że gąbeczką rozciera się do niemal niewidocznego, bardzo naturalnego efektu (jeśli o taki nam chodzi), z kolei pędzel pozwala zachować więcej pigmentu.

Powyżej swatche obu sticków do konturowania (odcień 201 trzeci od lewej), podkładu Instamoisture 1.5 Gold oraz czarnej żelowej kredki do oczu)

Do kompletu używałyśmy także duetu bronzer + róż Smart Blush & Bronzer Palette (odcień 01 Cinnamon and Tea Rose, 12 g/65 zł) i to też jest bardzo fajny produkt w dobrej cenie. Nasz odcień jest jasny, bronzer dość ciepły (ale nie rudy), róż chłodny (to odcień naśladujący rumieniec).


3/ Usta, usta!


To jest chyba kategoria produktów, która nas najbardziej zaskoczyła. Bardzo różnorodne kolory, wykończenia, ale wszystkie twarzowe i jakościowe. Konturówka idealnie miękka, ma uniwersalny kolor i kosztuje… 12,99 zł! To Smart Fusion w kolorze 533 Light Rosy Brown – konturówka do ust, którą poleciłybyśmy każdemu. Piękny nudziak.

Na zdjęciu od lewej: kremowa pomadka Smart Fusiun 434 Chesnut, konturówka Smart Fusion 533 Rosy Brown, Błyszczyk 3D Hydra 08, podwójna szminka Unlimited 108.

A do tego kilka różnych wykończeń szminek i błyszczyków. Jeden z nich, 3D Hydra Lipgloss 08 Natural Rosewood(6,5 ml/35 zł) już pokazywałyśmy na Instagramie i bardzo Wam się spodobał. Ja go uwielbiam, bo to cieplejszy nude, ale tak samo twarzowy, jak klasyczny jasny róż. I ta formuła! Turbo mokry błysk, dużo nawilżenia i bez uczucia klejących się ust.

Na zdjęciu od góry: matowa pomadka w płynie Instant Color 09, Błyszczyki 3D Hydra nr 10 i 08.

Bardzo ciekawa jest też formuła dwustronnych szminek Unlimited Double Touch (6 ml/39 zł), składająca się z płynnej pomadki i bezbarwnego błyszczyka o intensywnie lustrzanym połysku.

Można stosować je razem (dwuetapowo), albo oddzielnie. Jesteśmy pod wrażeniem długotrwałości szminki -jako jedna z nielicznych naprawdę dotrzymuje obietnicy i wytrzyma na ustach cały dzień.

Zobaczcie kolory na ustach:


4/ Makijaż oczu


Ta kategoria nas podzieliła. W sumie obie zgodne jesteśmy tylko co do jednego produktu: kredka do oczu Intense Colour (1,2 g/25 zł) jest turbo. Superczarny kolor Matte Ebony, cudownie miękka, idealnie przykleja się do skóry na linii wodnej, ale jest też świetna jako eyeliner i do rozcierania pod cienie przy robieniu smoky.

Tusz do rzęs Standout Volume (11,5 ml/45 zł)  to kosmetyk-zagadka. U Mileny efekt taki sobie (ok, ale bez rewelacji), u mnie piękne naturalne, ale mocno podkreślone rzęsy. Być może to produkt, który lepiej spisuje się na tych mniej wyrazistych z natury, a gdy ma się swoje własne już długie i grube, to mniej widać efekt?

Trudno też jednoznacznie ocenić paletę cieni Green Me (4,2 g/49 zł). Zestaw kolorów (103 Sophisticated Allure), który dostałyśmy do testów, jest bardzo ciekawy – łączy modne chłodne tony z ciepłymi barwami jesiennych liści (rudozłoty i zgaszona zieleń).

Oba makijaże, które widzicie w tym wpisie, są wykonane właśnie paletą cieni Green Me.

Bardzo podoba nam się kompaktowe opakowanie z bioplastiku pochodzącego z kukurydzy i skład (93% składników z surowców pochodzenia naturalnego). Formuła cieni jest wegańska – to także wielki plus. Średnia pigmentacja i miękkie formuły cieni sprawiają, że paleta bardziej sprawdza się jako dzienniak, a ciemniejsze odcienie wykorzystujemy do robienia kresek lub zaznaczania tylko zewnętrznych części powiek. Nie zrobimy nią intensywnego smoky.


Tyle od nas. Teraz czekamy na Wasze opinie! Czy znacie Kiko? Macie swoje ulubione kosmetyki? Czy wiedziałyście, że można je kupić w Polsce? Który produkt z tego wpisu najbardziej Was zaciekawił? Dajcie znać!


Na zdjęciu kremowa szminka Smart Fusion w kolorze Chestnut (3 g/14,99 zł).

A jeśli chcecie zobaczyć kolory szminek i błyszczyków Kiko w akcji, śledźcie nasz Instagram – Milena przygotowała rolkę prezentującą wszystkie ich odcienie na filmiku.


Wpis ppowstał we współpracy z Kiko Milano.

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x