Co robią prebiotyki w kosmetykach i jak działają na skórę? Sprawdzamy AA Pure&Prebiotics.

Z wielką satysfakcją i radością obserwujemy, że na półkach w drogeriach pojawia się coraz więcej dobrych kosmetyków. Ostatnia nowość, linia Pure&Prebiotics AA, to kremy do twarzy, pod oczy oraz olejkowe serum. Z dobrymi składami (95% naturalne!), wegańskie i mają bardzo dobre ceny (średnio 25 zł).

Ich największą zaletą jest nowatorska formuła z prebiotykiem. To składnik, który wspomaga regenerację i funkcjonowanie skóry. Przyda się zarówno tym z Was, które mają kłopoty z suchością i odwodnieniem, jak i skłonność do podrażnień, czy zmarszczek.


Dziś opowiemy Wam o tym, dlaczego włączyłyśmy kremy z prebiotykami do swojej pielęgnacji i jaki to ma wpływ na skórę.


Pure&Prebiotics


Jak to wszystko działa?


Probiotyk, prebiotyk i mikrobiom. Co Wam mówią te nazwy? Jeśli kojarzycie je z dobrymi bakteriami z jogurtu na odporność, czy trawienie, to jest dobry trop. Ale co mają wspólnego bakterie probiotyczne z kosmetykami? 

Skóra jest także (podobnie jak jelita) domem dla mikroorganizmów (nie tylko bakterii, ale też np. drożdży), które dbają o to, by żaden nieproszony gość nie przedostał się przez bramę bariery naskórkowej. I nie narobił – mówiąc kolokwialnie – bałaganu w jej głębszych warstwach. To właśnie mikrobiom. Cały arsenał dobrych mikroorganizmów, które chronią nas przed wirusami, bakteriami, grzybami.

Pure&Prebiotics


Równowaga to podstawa!


Jak już wiecie z Tygodnia Pielęgnacji, wiele uwagi poświęcamy równowadze skóry i dbałości o barierę naskórkową. Dobre bakterie nie tylko chronią skórę przed negatywnymi czynnikami zewnętrznymi, ale też pomagają jej się regenerować. I tak, bingo! To znaczy, że będą pomagać skórze wtedy, gdy jest podrażniona, przesuszona, łuszczy się, nadmiernie ściąga lub występują na niej zmarszczki.

Kto wiele zyska, gdy zechce wzmocnić skórę? Przede wszystkim osoby ze skórą atopową, suchą, dojrzałą, wrażliwą. Ale to nie jest tak, że kiedy masz cerę mieszaną czy tłustą, dobre bakterie nie są już potrzebne. Większość z nas doświadczyło podrażnienia po zbyt intensywnym peelingu, czy odwodnienia po kiepsko dobranej pielęgnacji. Albo podrażnienia po składniku nowego kremu. 

Pure&Prebiotics


Probiotyk czy prebiotyk?


W kosmetykach możecie się spotkać z probiotykami i prebiotykami. Te pierwsze to nieaktywne (nieżywe) formy bakterii probiotycznych, które mają za zadanie przywrócić równowagę mikrobiomu, a przy okazji nawilżyć skórę. 

Ale do tego samego efektu można dość też inną ścieżką. Dodając do kosmetyku składniki, które będą pożywieniem dla naszych własnych bakterii probiotycznych i w tej sposób stymulować ich wzrost. Taka naturalna stymulacja prawidłowych funkcji skóry sprzyja naturalnemu odzyskaniu równowagi, wzmocnieniu i regeneracji naskórka.

W kosmetykach AA Pure&Prebiotics występuje właśnie prebiotyk, dokładnie alfa prebiotyk (Alpha-Glucan Oligosaccharide, wielocukier).

Pure&Prebiotics


Co jeszcze jest w Pure&Prebiotics?


Prebiotyki są coraz ważniejszymi z punktu widzenia zdrowia skóry składnikami kosmetyków. Ale nie jedynymi. Szczerze mówiąc, tak odżywczych, napakowanych dobrem składów jeszcze chyba w Rossmann nie widziałam. Gdyby ktoś zakrył etykietę i pokazał mi skład pomyślałabym, że to hipsterski hit kosmetyczny z USA. 

W tych kremach znajdziecie także 24-karatowe złoto, peptydy, olejek organowy, z konopi, awokado i z czarnuszki, masło shea, kwas hialuronowy, ekstrakty z owsa i śliwki. Do tego receptura jest wegańska, oznaczona certyfikatem Fundacji Viva.

Pure&Prebiotics


Jak używamy kremów z prebiotykiem?


Pielęgnacja z prebiotykiem sprawdza się wtedy, gdy bariera naskórkowa jest naruszona i potrzebujemy regeneracji, albo gdy skóra jest w dobrej kondycji i chcemy zadbać, by tak pozostało. 

Dla Mileny, która ma skórę z tendencją do przesuszeń, odwodnienia i zaczerwienień, kremy prebiotyczne weszły do pielęgnacji zarówno na dzień, jak i wieczorem. Ja cieszę się (odpukać) bardzo dobrym stanem bariery naskórkowej i prebiotyczne kremy stosuję w ramach wieczornego rytuału. Po to, by wspomóc regenerację skóry podczas snu i przeciwdziałać pojawieniu się zmarszczek.

Cała linia AA Pure&Prebiotics jest podzielona na 3 grupy, oznaczone róznymi kolorami na opakowaniach. Niebieska seria 30+ dostarcza głównie nawilżenia, czerwona 40+ jest bardziej odżywcza i regenerująca. Jest też grupa zielona – uniwersalne kosmetyki dla każdego, czyli olejkowe serum oraz krem pod oczy.

Nie przywiązujcie się jednak to kategorii wiekowych na słoiczkach. Jeśli nawet macie po 20 lat, ale cera jest silnie wysuszona i podrażniona, lepiej sięgnąć po bogatszą konsystencję i bardziej odżywczy krem z linii czerwonej. 

Zwłaszcza po krem Pure&Prebiotics Prebiotyczny Krem Ujędrniający. Jaka to jest formuła! Konsystencja typu melting (czyli gdy nabierasz na palec masz wrażenie, że to gęsty balsam, a pod wpływem ciepła skóry krem się rozpuszcza i wtapia w skórę jak woda) i bardzo komfortowe uczucie otulenia skóry. 


Pielęgnacja krok po kroku – rano.


Rano zaczynamy od przemycia twarzy wodą, ewentualnie wodą z lekkim żelem oczyszczającym. Potem buzię spryskujemy tonikiem. Milena zwykle dokłada jeszcze esencję nawilżającą, a potem serum olejkowe (w linii AA jest to Naturalne Serum Odżywcze Pure&prebiotics, lekkie serum z olejkiem jojoba, które łagodzi, wygładza i szybko się wchłania). 

Czas na krem pod oczy! Właśnie teraz, po serum, a przed kremem. Dlaczego? Bo krem pod oczy jest bezzapachowy (nie zawsze, ale ten z AA Pure&Prebiotics jest, za co wielki plus!) i delikatny, nie podrażnia skóry. Poza tym, gdy najpierw nakładacie krem pod oczy, a potem do twarzy, to omijacie okolicę oka w późniejszym etapie pielęgnacji i zmniejszacie ryzyko, że pod palcami przypadkowo przesuniecie krem do twarzy zbyt blisko oka. Im bardziej wrażliwa skóra wokół oczu, tym większe ryzyko podrażnienia, łzawienia i zaczerwienienia. Więc lepiej dmuchać na zimne.

Ostatnim krokiem jest krem nawilżający. Albo odżywczy, w zależności od aktualnej kondycji skóry. W każdym kremie AA Pure&Prebiotics jest prebiotyk, złoto i substancje nawilżające.


Wieczorna regeneracja.


Demakijaż i pielęgnacja wieczorna to kluczowy etap dbania o skórę. Jak wiecie, stosuję demakijaż olejkami (lub balsamami), a do drugiego oczyszczania zwykle wybieram delikatne żele lub pianki (najlepsze są te dla cer wrażliwych lub naczynkowych). Tonik (lub esencję) zwykle nakładam wprost na skórę, przykładając zwilżone dłonie do twarzy. Potem czas na serum. 

O dziwo, w przypadku lekkich olejków (takich jak serum odżywcze AA Pure&Prebiotics), lepiej sprawdza się technika, by aplikować je przed kremem. Wynika to po części z właściwości olejków, po części z przyjemności stosowania. Uczucie nałożenia nawilżajacego kremu na skórę po olejku jest niesamowite. Krem lepiej się rozprowadza, skóra jest bardziej miękka i gładka. Wypróbujcie tej metody!

Jeszcze tylko krem pod oczy, potem fontanna nawilżenia (czyli właśnie krem do twarzy zastosowany na lekkie serum olejkowe) i można oddać skórę pod opiekę dobrych bakterii probiotycznych.

Ach zapomniałabym! Nigdy, przenigdy nie zapominajcie o szyi i dekolcie!

Prebiotyczna pielęgnacja to dla nas karmienie skóry dobrymi składnikami, które dbają o nawilżenie, ale też o równowagę mikrobiomu. Jeśli macie ochotę tak jak my, włączyć do rutyny kremy AA Pure&Prebiotics, szukajcie ich w swoim Rossmannie. 


Wpis powstał we współpracy z marką AA.

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x