Kot jaki jest, każdy widzi….


Bywa nieznośny, chadza własnymi ścieżkami, robi rzeczy, o których nie śniło się filozofom, lecz nie sposób się mu oprzeć. Oto definicja kota w czystej postaci. Fendera, Tośki i Zielonego Kota. I wszystkich mruczków, puszków, miauczków. Bo to stworzenia są mądre, ale uparte i zadziorne. Sesja z nimi prostą nie była, bo utrzymanie takiego gałagana grozi podrapaniem i zrzuceniem wszystkich przedmiotów z najbliższego otoczenia. Ale warto, bo chciałyśmy pokazać Wam nasze skarby od tego kotna najzieleńszego. Lona, niczym barkowa królowa, upolowała sobie naszyjnik z wielobarwnego szkła  Cacko komponuje się dobrze zarówno z jednobarwnymi ubraniami, jak z z mozaiką kolorów. A ja, jak to zwykle bywa, wybrałabym rockowego, wijącego się węża.


I mogłyśmy snuć nasze kocie opowieści w rozmruczanym towarzystwie, ale po cóż mówić, skoro można oglądać, prawda? A jeśli tak jak my kochacie koty, a wciąż żaden futrzak z Wami nie mieszka – przygarniajcie! Polecamy nie kupować, a wybrać się do schroniska lub poszukać kociaka w necie. Nasze koty stamtąd właśnie pochodzą. Fender (szary maluch Leny) ze schroniska w Katowicach, Tosia (czarno-biała Lony) z katowickiej lecznicy dr Pałys (która przygarnia chore i niechciane koty, leczy, szczepi, sterylizuje i przekazuje nowym właścicielom – oczywiście nieodpłatnie!).



 Lena: H&M dress | Zielony Kot necklace | Florentines bracelets | 

Lona: Stradivarius tunic | Zielony Kot necklace | C&A leggings I Who bracelets  

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x