Listopadowe beglossy – idealne na długie popołudnia?

Długie listopadowe i grudniowe wieczory to idealny moment na testowanie kosmetycznych nowości pielęgnacyjnych. I co tu dużo mówić – my nie próżnujemy! Mamy wrażenie, że tegoroczna jesień rozkwitła dla nas wieloma nowościami i testujemy ogromną ilość kosmetyków. Stałyśmy się naprawdę wybredne i dość trudno nam dogodzić. Jednak myślimy sobie, że bycie drobiazgowym i często uszczypliwym wobec kosmetyków jest w gruncie rzeczy sposobem na to, by to Was uszczęśliwić i wskazać perełki i buble.

Tym razem pudełeczko beglossy ma iście pielęgnacyjne wnętrze, próżno w nim szukać kosmetyków do makijażu. To dobry trop! Chłodne jesienne i zimowe dni wymagają od nas większej troski o skórę twarzy czy włosy. Kosmetyki z ostatniego pudełeczka mogą być również inspiracją do stworzenia prezentów pod choinkę.

Mamy dla Was coś extra!

Do zamówień pakietów rozpoczynających się od listopadowego pudełka po wpisaniu kodu BandiBTM otrzymacie od beglossy pełnowymiarowy produkt – stymulator wzrostu rzęs i brwi marki Bandi o wartości 167 złotych – gratis. Kod jest ważny do 13 grudnia. Możecie sprawić sobie idealny prezent!

beglossy listopad 2015 (4)

Hity i kity Leny

W moim pudełku znalazłam jeden z ulubionych kremów ostatnich miesięcy Vichy Idealia. Wielokrotnie wspominałam o tym, że lubię jego działanie, kolor, konsystencję i zapach. I nadal podtrzymuję zauroczenie produktem, choć przetestowałam go w warunkach trudnych (12 h w samolocie w pełnym makijażu – tak głupota, wiem) i nie dał rady utrzymać nawilżenia, a moja buzia po takim maratonie potrzebowała szybkiego SOS (o nim opowiem bo wyszło znakomicie!). Produkt, który również polubiłam to balsam pod prysznic Nivea o zapachu kokosa. Idealny w podróży i dla zapracowanych. Ważne! Używamy go już po umyciu ciała, nie służy bowiem jako typowy środek do oczyszczania, ale do pielęgnacji.

Do produktów średnich zaliczam nawilżający krem do włosów od Pantene. Łatwa aplikacja, miła konsystencja, ale zdecydowanie za słabe działanie na moich suchych włosach. To produkt, który mogę schować do torebki i używać w trakcie dnia, by ujarzmić niesforne kosmyki. Nie może być jednak zamiennikiem olejków czy silnie nawilżających odżywek. Sanase Bio Shock to kapsułki nawilżające do twarzy. Mają lekką formę, są bardzo płynne i moja twarz spija je natychmiast. Jednak bardzo szybko potrzebuje aplikacji serum i kremu, bo odczuwam po nich ściągnięcie. Średniakiem jest także olejek zapachowy Naturalne Aromaty. Trafił mi się ten o zapachu kawy. Jak na mój nos jest troszkę za słaby. Dodany do dyfuzora jest niewyczuwalny już po kilku godzinach, troszkę lepiej radzi sobie w kominku. Robi klimat tylko na jeden wieczór.

Nie przypadła mi do gustu maseczka pod oczy Efektima. Nie lubię płatków – trudno się je aplikuje, odpadają, zmuszają do leżenia. W tym wypadku również nie widzę żadnego działania. Minusem jest też dla mnie próbka perfum od FM Group. Nie lubię produktów tej marki, zwłaszcza zapachowych, bo bazują na podrabianiu aromatów innych marek. To je dyskwalifikuje. Nie udało mi się użyć, i pewnie tego nie zrobię, produktu Syoss Color Refresher. Dlaczego? Zerknijcie co ma ten temat do powiedzenia Lona…

beglossy listopad 2015 (6)

Hity i kity Lony

Syoss Color Refreshner? Nigdy więcej! Użyłam raz i nie zamierzam narażać włosów po raz kolejny na kontakt z tym wątpliwie pielęgnacyjnym produktem. Nowość Syoss miała być produktem w piance, który wystarczy zaaplikować na 5 minut, potem spłukać i gotowe. Odświeżony kolor, miękkie włosy jak po odżywce – to deklaracja producenta. Rzeczywistość? Suche jak wiór włosy, zupełnie niedające się rozczesać! Ani solo, ani po nałożeniu odżywki Pantene, nie mogłam zupełnie poradzić sobie z ogromne splątanymi włosami. Pomogło dopiero… 15 pompek olejku do włosów, co oczywiście skończyło się totalnie przetłuszczonymi włosami. A wiecie, co było najgorsze? Że mimo tych wszystkich zabiegów i trudności mój kolor nie był ani odrobinę ładniejszy. Dlatego zarówno piankę Syoss, jak i odżywkę bez spłukiwania Pantene spisuję na straty – jeśli macie suche włosy, szkoda na nie czasu.

W lisopadowym boxie, poza wspomnianymi koszmarkami, znalazłam też trzy produkty, które bardzo polubiłam. Balsam pod prysznic Nivea jest równie wygodny w stosowaniu, jak oliwka, a jednak nie pozostawia tłustej warstwy w wannie. Krem Idealia Vichy, cudownie lekki i pachnący, daje nawilżenie i szybko się wchłania – dla mnie idealny pod makijaż. A ampułki Bio Shock Sanase są tak podobne do mojej azjatyckiej esencji nawilżającej Hera, że nie mogę przecież nie polubić uczucia nawilżenia i miękkości.

Płatków pod oczy (już miałam i wiem, że nie działają), olejku zapachowego (nietrafiony zapach), a już tym bardziej próbki perfum FM (podobnie jak Lena totalnie nie czuję się komfortowo używając perfum marki jawnie podrabiającej inne zapachy) nie wykorzystałam, ale oczywiście to nie znaczy, że innym GlossyGirls nie przypadną do gustu.

beglossy listopad 2015 (1) beglossy listopad 2015 (5)

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x