Lona of the woods

Największą zaletą tegorocznej jesieni ogłaszam możliwość częstego (i bez szczególnej okazji) noszenia kapeluszy. A jeśli do tego owo nakrycie głowy, wzorem mojego (które ze sklepu Glitter pochodzi) posiada wartość dodaną w postaci piórka godnego Robina z lasu Sherwood, można w namaszczeniem biegać w rajtuzach i szkockich kratach, co niniejszym czyniłam tej soboty.


Bardzo podobną kraciastą spódnicę nosiłam na studiach. Fajnie wracać do starych nawyków. To chyba nazywa się dojrzałość, gdy – po bardziej lub mnie udanych eksperymentach – człowiek dochodzi do wniosku, że jednak ubrania z lat licealnych czy studenckich nie były pomyłką, a raczej raczkowaniem własnego osobistego stylu. Dokładnie zresztą z tych samych pobudek wracam do kupowania koszul i bluzek koszulowych jako podstawy jesiennej garderoby. Czarne, kraciaste, jeansowe, znakomicie grają z kapeluszami. Dodatkowe ozdoby są zbędne. W końcu Robin nie biegał po lasach obwieszony jak choinka 😉 Jedyny wyjątek zrobię za to chętnie dla świecidełek na butach. Bo do botków Sequin ze złotymi aplikacjami mam słabość po prostu.

A jak się fotografowanie przedłuża to mówię Lenie, że … 😉
Lona is wearing: Glitter hat  |  Camaieu blouse  |  Romwe PU jacket (buy also here |  Orsay skirt  |  Sequin boots (buy also here) |  Stradiviarius bag  |  Gatta tights  |  Pilgrim necklace  |  Primark earings

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x