Lecę do Stanów, czyli jak przetrwać długi lot samolotem

Przeglądając poradniki dotyczące długich lotów, zazwyczaj znajdujemy informacje o tym, jak radzić sobie z jetlagiem, złym samopoczuciem i bólem pleców. Ale z własnego doświadczenia wiem, że prócz przewidywalnych dolegliwości, możemy bardzo prosto… pogorszyć stan naszej skóry.

W zeszłym roku odbyłam swój pierwszy lot, który miał trwać godzin osiem, a finalnie w powietrzu byłam kilkanaście ze względu na fatalne warunki pogodowe i zmianę miejsca lądowania. Zamiast docelowego Chicago znalazłam się w Detroit. Biorąc pod uwagę fakt, że był to lot z przesiadkę (Katowice-Frankfurt-Detroit), nie sposób było czuć się komfortowo i świeżo.

Na ten rok opracowałam dla siebie system i znalazłam kilka trików, które pomogą mi przetrwać lot w zbliżającym się tygodniu. Większość z nich przyda się także na krótkich dystansach!

IMG_2732

  1. Zabieram ze sobą silne tabletki przeciwbólowe. Ból głowy czy żołądka to u mnie niemal pewnik. Do tego dojdzie jeszcze ból lędźwi przy wielogodzinnym siedzeniu. Tabletkę na plecy wezmę profilaktycznie (i to taką przepisaną przez lekarza). Na wierzchu będę mieć aspirynę i nospę!
  2. Nie ruszam się bez żelu antybakteryjnego, a w domu wypijam miksturę z cytryny i miodu (3 łyżki miodu zmieszane z całą cytryną). W samolotach rejsowych spotykamy ludzi z całego świata, a przy okazji nieznane naszemu organizmowi bakterie i wirusy. Ostatnim razem po locie przeszłam hiper przeziębienie – przestałam mówić, zatoki dawały w kość, węzły chłonne szalały, a przełknięcie śliny sprawiało wielki ból. To nie przesada, kuzynka stewardessa poświadcza!
  3. Stawiam na nawilżanie. Ostatnim razem trasę Europa-USA przebyłam w pełnym makijażu. Idiotyzm! Jeśli musicie mieć makijaż, to postawcie na lekki krem bb, ale nałóżcie go na dobrze nawilżające krem i serum. Ale najlepiej oczyścić twarz chusteczką do demakijażu, nałożyć ulubioną maseczkę nawilżającą i tak spędzić cały lot.
  4. Pamiętam również o ustach i oczach. Smarujemy wargi balsamem, a oczy zakrapiamy łagodnymi kroplami.
  5. Mini pasta do zębów i szczoteczka, to akcesorium, które przyda się na lotnisku. Ja spokojnie przeżyję 10h bez mycia zębów, ale zaopatrzona w miętowe gumy do żucia. Odświeżają i pomagają przy zatkanych uszach (zmiana ciśnienia podczas lotu).
  6. Mam ze sobą mokre chusteczki i chusteczki antyperspiracyjne. To naprawdę szybki sposób na lekkie odświeżenie. Poza tym zawsze może się cos wylać; będą jak znalazł.
  7. Suchy szampon w wersji mini – to kosmetyk, który również przyda mi się na lotnisku, tuż po przylocie. Nie psikam się nim między fotelami, bo to niegrzeczne.
  8. Unikajmy silnych perfum, dezodorantów, (a faceci -wód po goleniu o mocnym zapachu). A tym bardziej nie rozpylajmy ich podczas lotów. Mnie mdli od Chanel 5 i nie wyobrażam sobie wdychać owej woni przez kilka godzin.
  9. Włosy zaplatam w warkocza lub warkocze. Nie plątają się, nie przeszkadzają podczas snu (niestety messy bunny u mnie się nie sprawdza i zawsze gniecie).
  10. Jeśli chodzi o rozrywki, to w samolocie (z długim rejsem) mam przed sobą ekran i ogromny wybór filmów. Wszelkie gazety i książki zawsze okazują się nieprzydatne, bo… najbardziej lubię spać. Lepiej mi zabrać dmuchaną poduszkę niż ciężkie czasopismo. No chyba, że to Vogue dorwany na lotnisku. To co innego!
  11. Nie lubię jeść podczas podróży. Czy to są dwie godziny pociągu, osiem w samochodzie czy kilkanaście w samolocie. To zazwyczaj wzmaga moją chorobę lokomocyjną i ból żołądka. Za to dużo piję, wyłącznie wody mineralnej.

A Wy macie jakiś patenty na długie loty? Podzielcie się koniecznie!

A (56)

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x