M·A·C Patrick Starrr: Floral Realness – czy to najbardziej wyczekiwana kolekcja roku? Sprawdzam!

Chciałoby się rzec – nareszcie jest! Druga, wiosenna kolekcja Patrick Starrr dla M·A·C o wdzięcznej nazwie Floral Realness. Kolorowa, kwiatowa, bardzo inspirująca już jest w Polsce.

Kolekcja to dwa zestawy: Me so Chic oraz Me so Fleek, a każdy z nich kosztuje 249zł. Nie możemy kupić pojedynczych produktów, ale kosmetyki są tak dobrane, że tworzą naprawdę zgrabny kwartet. Kosmetyki będą w sprzedaży od 2 maja.


A jak wyszły moje testy? Sprawdzamy!



Me So Chic


Zestaw grzeczniejszy to Me so Chic. Jest nieco bardziej neutralne i naturalny. W jego skład wchodzi paletka z czterema cieniami Stawy with Me, duo pudrów I’m not Blushing, nudziakowa szminka Sweet Mamastarrr oraz błyszczyk Lipglass Mamastarrr Kiss.

  • Cienie Stay with Me / Me so Chic

W zasadzie to zaczniemy trochę gorzko. Bo choć kolory w tym zestawie są obłędne, to tutaj będę musiała się trochę poczepiać. I przyczepiam się do barwy Queen Patrick (jaśniejszy fiolet z dolnego rzędu). Miałam z nim spore problemy jeśli chodzi o zaznaczenie zewnętrznego kącika oka; ja dokładałam, a on tworzył plamy, przebija kolory ze spodu. Wkurzałam się, ale… To wykończenie frost, więc subtelniejsze niż mat, który zazwyczaj ładuje w kącik oka. Podobne wrażenia miała na youtubie RawBeautyKristi, więc trochę mi ulżyło. Możecie zbudować nim wyraźną oprawę oka, ale namachacie się więcej niż zazwyczaj.

Jeśli chodzi o rzeczone maty, to mamy je w palecie dwa: Daddystarrr (różowo-perłowy odcień) oraz Bon Nuit (bardzo ciemny fiolet). I w tym wypadku nie mam żadnych zastrzeżeń, bo praca z nimi to łatwizna. Ostatnie wykończenie to Veluxe Pearl, a kolor Yesss czyli piękny, różowy fiolet o cudownym błysku. Fantastycznie nanosi się palcami, jak i syntetycznym pędzlem.

  • Pudrowe DUO I’m not Blushing

Zawiera w sobie satynowy róż Pure Peach, oczywiście w brzoskwiniowym odcieniu i matowy bronzer do ocieplania twarzy Capri. Ładny duet, zwłaszcza dla cieplejszych karnacji; taki w sam raz dla Ilonki. Ja lubuję się w chłodniejszych tonach, więc to wyłącznie moje upodobania, bo sama jakość produktów bez zarzutu. Piękny pigment, proste rozcieranie bez plam.

  • Lipglass w kolorze Mamastarrr Kiss

To transparentny, mocno błyszczący i nie klejący się błyszczyk z subtelnymi drobinami. Jest piękny, pyszny i optycznie powiększa usta bez skalpela. Nałożony samodzielnie sprawia, że wargi są seksowne i wilgotne, a zaaplikowany na szminkę, dodaje jej uroczego błysku.

  • Szminka Sweet Mamastarrr w wykończeniu Amplified

To kolor, który stworzył Patrick z myślą o swojej mamie. Nudziakowy, lekko brzoskwiniowy i naprawdę sprzyjający każdej urodzie. Do tego ma kremowe wykończenie, które naprawdę jest komfortowe, proste w noszeniu i zwyczajnie – bezpieczne. To taki klasyk do torebki.


Me so Feek


Co bardziej awangardowego, ale zdecydowanie do ujarzmienia, czyli Me so Fleek. To znów paletka cieni Stawy with me, pudrowe duo Podwer Blush DUO / Take me home, lipglass w kolorze Queen P oraz szminka Hey, Boy, Hey!

  • Cienie Stawy with Me / Me so Fleek

Co tu dużo mówić – król zestawu jest jeden i nazywa się In the Shadow, i widzicie do go na mojej dolnej powiecie. Królewski granat ma wykończenie frost, ale nie sprawia żadnego kłopotu. Mocny, wibrujący, roziskrzony. Idealny do wakacyjnych makijaży. Pozostałe dwa wykończenia frosty to roziskrzony In Living Park (ma piękne złoto-różowe drobiny)oraz ciemniejszy róż Hickie. Ten dziwnie wyszedł na zdjęciu, ale jest bardziej różowy niż czerwony. Uwierzcie! Ciemniejszy róż nosiłabym na całej powiecie, wygląda bosko.

Matowy cień w palecie to perfekcyjny transfer w kolorze zgaszonego różu, nieco mauve, nieco fiolet. Nazywa się All’s Rosy i najchętniej widziałabym jeszcze szminkę w takim kolorze.

  • Pudrowe DUO Take me Home

To mój faworyt! Ma zdecydowanie chłodne tonacje, idealne dla bladych dziewcząt (ach my, Królewny Śnieżki). W zestawie mamy róż nieco cieplejszy – Soft Coral Pink oraz petardę matową Muted Pink Plum. Dla mnie szlachetny, bardzo twarzowy kolor. Też do używania jaki idealny cień transferowy.

  • Szminka Hey, Boy, Hey! w wykończeniu matowym

Jest ładna, ale dla mnie tylko poprawna. Może dlatego, że ostatnio rzadko wybieram kolory w tych nutach. Jeśli fiolet, to chłodniejszy i bardziej trupi. W tym wypadku mamy różową śliwkę, której barwa nie jest bardzo unikalna i znajdziecie podobny odcień jako samodzielny kolor. Nie zaprzeczę jednak; barwa jest twarzowa.

  • Lipglass w kolorze Queen P.

I to jest petarda! Neonowy róż, w którym zatopione są błyszczące, błękitno-fioletowe drobiny robi świetną robotę. Zwyczajnie daje kopa każdej pomadce i sprawia, że kolor staje się wielowymiarowy. Tak, tak, tak. Takich barw właśnie chcemy na lato!


I jeszcze trzy słowa na koniec…


Design opakowań krzyczy do mnie: wow! Piękne, kolorowe, i jak zawsze poręczne. Kolory proponowane przez Patricka są… odważne. Bo umówmy się, nadal najbardziej popularne palety to nudne brązy. Także brawa dla niego, i brawa za odwagę. Z resztą, kto jak nie Starrr miałby sprzedać takie barwy?

Cieszę się, że M·A·C wybrał influencera o ogromnych zasięgach i wpływie, wielkim sercu i talencie. Bo ostatnim czasem kolekcje limitowane marki przechodziły bez większego echa. Jak choćby ostatnia, bardzo inspirująca i zwariowana, limitka z Nicopanda (nadal dostępna). Mało kto wie, kim jest projektant, więc i samym produktem „jara się” jakby mniej. Zwłaszcza, że konkurencja nie śpi, i jesteśmy zalewani produktami, które chcemy mieć, chcemy się nimi cieszyć.


Także moje zdanie to… Good for you M·A·C, good for you!


Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki
Akceptuj Cookie.
x