Heroina i metal

Heroina to uzależnienie, oczywiście. Ale ja o tym względnie bezpiecznym uzależnieniu dzisiaj. O kolorze, który chyba kochają wszystkie fanki rockowych, gotyckich, metalowych (i całej masy podobnych) klimatów. Fiolet, głęboki i soczysty, na ustach nie pozwala być nikomu obojętnym. Czy do noszenia na co dzień? Ależ oczywiście! I to nie w mrocznym anturażu, ale jako dopełnienie nawet lekkich i kobiecych stylizacji. Mówicie – to nie dla mnie. Zbyt odważne, zbyt mocne, chyba nie będę się w nim czuła. Wierzę. Ale namawiam z całego serca do wypróbowania. Bo dodaje skrzydeł. Ja w tej barwie czuję się silna. Wyobrażacie sobie, że kolor ust może być moją energią do bycia super woman? Nie wiem co na to ortodoksyjne feministki, ale myślę, że pochwalą. Heroina to moja barwa wojenna.

A mój strój to kwintesencja tego, co najbardziej lubię latem. Czyli festiwale, koncerty, błoto, piach i muzyka wyrywająca z butów, wykręcająca wnętrzności, rozrywająca trzewia (oh tak!). Gdybym mogła, to zmieniałabym wyłącznie garderobę i kolejne festiwale. Najlepiej te najcięższe. Cały czas trzymam kciuki za Męża, który mam nadzieję, że się za chwilę ogarnie i nawiedzimy Brutal Assault. A tymczasem spędzam czwartek ze stoner metalem. Wiecie co to? Jeśli nie – sprawdźcie!

szorty Romwe | bluza, pierścionki H&M | buty Simple | naszyjnik nn

goth time (2) goth time (3) goth time (6) goth time (7) goth time (9) goth time (10) goth1

 

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x