Makeup Revolution: czy tanie jest dobre?

Wyobrażacie sobie, że marka powstaje w 2014 roku i niemal dwa lata później jest na ustach całego świata (no, może przede wszystkim Europy)? Dodatkowo pojawiają się produkty, które świetnie wyglądają, są bardzo „w trendach”, mają pożądane wykończenia, ogromną paletę kolorystyczną, a dodatkowo niewiele kosztują. Brzmi prawie jak bajka, ale ta bajka się ziściła. Wisienką na torcie jest dostępność produktów – znajdziemy je niemal w każdej drogerii online, a od kilku miesięcy w większych miastach i w szafach (byłam bardzo pozytywnie zaskoczona szafą produktową w Polskie Drogerie, gdzie każdy kosmetyk ma swój testerek, możemy pobawić się cieniami i wybrać dokładnie to, czego szukamy). Ach! I jeszcze wszelkie źródła donoszą, że są to produkty oraz składniki kosmetyków nietestowane na zwierzakach.

Zapraszam Was na post gigant o kosmetykach Makeup Revolution i mam nadzieję, że podzielicie się z nami własnym doświadczeniem z marką i jej produktami.

pedzle makeup revolution-paletki makeup revolution (2)

Nasze pierwsze zetknięcie z paletami MR miało miejsce kilka miesięcy temu – wybrałyśmy kilka paletek cieni, a także przepiękny zestaw rozświetlaczy z asortymentu Let’s Beauty [klik]. Od tego momentu osobiście powiększam swoją kolekcję kuszona jakością i ceną produktów. Jeszcze wiele produktów nie znam, choćby pojedynczych róży cieszących się bardzo dobrymi opiniami czy pomadek do ust. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że ceny kosmetyków rozpoczynają się od 5 zł, to mam wrażenie, że kolekcja kolorówki ma szansę na jeszcze większą ekspansję w mojej toaletce. No i co by nie mówić, dla mnie miłym aspektem jest fakt, że kosmetyki pochodzą z Londynu.

makeup revolution flawless matte (4)

Flawless Matte – paletka z matowymi cieniami do powiek

Jeśli poszukujecie palety, która zawiera w sobie wyłącznie matowe wykończenia, to trafiłyście w dziesiątkę. Cena produktu waha się od 38 do 45 złotych, w zależności czy uda się nam ją złowić w promocji, czy też nie. Kasetka, w której schowane są cienie jest zrobiona z grubszego plastiku, solidnie zamykana i wewnątrz posiada duże i dobrej jakości lusterko (nie ma mowy o zniekształceniach). Mankamentem jest na pewno łatwość palcowania wieczka, ale równie prosto się je czyści. No i niestety, jak to bywa z plastikami, po upadku nie udało się jej wyjść bez uszczerbku (jeden z zawiasów nie działa). Ale było wysoko, a ja nie byłam uważna.

Wewnątrz palety znajdują się 32 cienie do powiek, a ich gramatura łącznie wynosi 16 g. Nie jest to bardzo dużo, ale biorąc pod uwagę jakość cieni – spokojnie poszalejemy przez kilka miesięcy. Kolory, które widzimy w palecie to raczej gama zwyklaków – dzienne, nudziaki, bardzo neutralne i pasujące do każdego typu urody. Znajdziemy w niej za równo kolory ciepłe, jak i paletę barw zimnych. I choć przeważają spokojne brązy, beże, subtelne róże czy szarości, to jest i miejsce na szaleństwo oraz przydymione oko dzięki grafitowi, czerni, ciemnemu brązu.

makeup revolution flawless matte (5)

Nim przejdę do plusów, słów kilka o minusach, które widzę – po pierwsze cienie mają tendencją do osypywania się. Nie jest to spektakularne sypanie, jak w przypadku The Balm i palety Balm Jovi, ale zdarza się nakruszyć na policzki. Wbrew pozorom robią to nie bardzo ciemne kolory, ale raczej beże. Pewnie wiele osób stwierdzi, że paleta ma kolory łudząco podobne do siebie, ich tony niewiele się różnią. I owszem – odcienie nudziaków bardzo subtelnie zmieniają swoje barwy. Dla mnie to jednak nie problem, bo to barwy bazowe i z łatwością jedną, wymienię na kolejną.
Szczególnie do gustu przypadły mi odcienie szarości – ostatni rządek uwielbiam! Najmniej podoba mi się rząd piąty, w którym przeważają brązy wpadające w oranż, z wyraźnie ciepłym wykończeniem. Jednak całość jest bardzo użyteczna.

Matowe wykończeni cieni MR nie jest jednak bardzo mocne, tępe. To nie jest mat, który pokochają wizażyści przygotowujący sesje zdjęciowe. To raczej subtelne zmatowienie, bardziej aksamitne. Cienie się swobodnie rozprowadzają, sunę po powiecie i ładnie blendują. I choć nie przepadam za błyskiem, to mimo wszystko dodaję do makijażu oka jakiś element z drobinkami. No i to są cienie, które spokojnie są na powiecie przez cały dzień. Czasem nie nałożę bazy, wówczas po kilku godzinach zaczynają mi się rolować. Jeśli o tym nie zapomnę, nie muszę martwić się o makijaż.

Dla kogo: dla lubiących neutralne kolory, uczących się sztuki malowania
Kogo zawiedzie: osoby poszukujące intensywnego matowego wykończenia

makeup revolution flawless matte (6) makeup revolution protection professional makeup (3)

Protection Professional Makeup – konturowanie dla opornych

Zestaw do konturowania twarzy za 30 zł? Oczywiście, że trzeba go sprawdzić bo być może trafimy na hit! Wybrałam wersję light/medium, w której skład wchodzą trzy kremowe korektory, bronzer, róż i rozświetlacz, a także puder matujący. Wszystko to schowane jest w czarnej, masywnej paletce z lusterkiem. Prezentuje się bardzo dobrze, kasetka jest poręczna – skoro w jednym miejscu mamy wszystkie produkty, które pozwolą nam stworzyć pełen makijaż twarzy, to jest to faktycznie ogromna wygoda i oszczędność miejsca.

Niestety pierwsza radość przeszła dość prędko w rozczarowanie. Mając trzy odcienie korektorów kremowych, liczyłabym na to, że jedne z nich będzie naprawdę ciemny i dzięki niemu będę mogła wypróbować trików z konturowaniem na mokro i sucho. Niestety, nawet ten najciemniejszy korektor nie nadaje się do tworzenia smug. Jest za jasny, nie powstaje żaden efekt kontur. Kremowe korektory używam zatem na rozświetlanie miejsc pod oczami, na środku czoła czy nosa. Produkty są dość gęste, więc trzeba uważać. Niestety również mają tendencję do podkreślania porów. Mam wrażenie, że po dwóch, trzech godzinach moja buzia wygląda mało świeżo.

makeup revolution protection professional makeup (1)

Produkty suche – róż, bronzer, rozświetlacz oraz puder różnią się konsystencją. Najkorzystniej wypada z towarzystwa jedwabisty w dotyku rozświetlacz, który pięknie się podkreśla kości policzkowe, tworzy miły dla oka „glow”. No i się nie osypuje, tak jak pozostała trójka. Spójrzcie na fotki – te drobinki na kremowych korektorach, to pozostałości po pudrze, różu i bronzerze. I jest to nieuniknione, bo nawet muśnięcie pędzlem daje tak wielki efekt pylenia.

Z całego zestawu, prócz rozświetlacza, bardzo lubię odcień różu – intensywny, brudny. Pięknie wygląda na policzkach. Niestety brąz ma tendencję do wpadania w ciepłe nuty, co nie do końca sprzyja konturowaniu twarzy. Puder zaś jest dla mnie za ciężki, nie potrzebuję tak mocnego zmatowienia.
Bardzo żałuję, że nie znalazłam ideału w takim kompakcie. Ale jest potencjał do dopracowania produktu.

Dla kogo: posiadaczek cery mieszanej lub tłustej o bardzo jasnej karnacji
Kogo zawiedzie: osoby o cerze suchej, szukających bronzera pod kości policzkowe

makeup revolution protection professional makeup (2) makeup revolution ultra pro brushes (2)

Ultra Pro Brushes

W swojej kolekcji pędzli posiadam 8 produktów MR, z czego pędzelek do blendowanie o numerze e103 w dwóch wersjach kolorystycznych (czarnej i złoto-czarnej). Pędzle pojawiły się na rynku naprawdę niedawno i zachęcały sowimi cenami. Zestaw Ultra Pro Brushes udało mi się kupić przed świętami za jakieś niewielkie pieniądze – niecałe 40 zł. Biorąc pod uwagę, że w tej cenie dostaję 6 pędzelków, które mają za zadanie towarzyszyć mi podczas pełnego makijażu twarzy – grosze.

W zestawie otrzymujemy trzy pędzle do twarzy oraz trzy pędzelki do makijażu oka. Najmniej polubiłam się z numerkiem f103, czyli duo fibre. Nie przepadam za nakładaniem podkładu pędzlem, o niebo lepiej sprawdza mi się beautyblender czy tradycyjna gąbeczka. Efekt, którym nim uzyskałam zupełnie mnie nie przekonał, musiałam doklepywać podkład palcami. Drugim pędzlem, którego używam najrzadziej jest numerem e101, czyli niewielkie narzędzie do rozprowadzania cieni. Jest precyzyjny, dobrze sprawdza się przy dolnej powiecie, ale zdecydowanie nie jest niezbędny.

makeup revolution ultra pro brushes (1)

Bardzo polubiłam się z numerkiem e103 – blenduje, rozciera, rozprowadza produkty. Co prawda nie próbowałam tych kremowych, ale do sypkich jest znakomity. W zasadzie jestem w stanie wykonać mój makijaż oka używając dwóch pędzli e103 – jednego do ciemniejszych cieni, drugiego do beżu i rozświetlacza. Jeśli zaś chodzi o e104, czyli pędzelek skośny to nie różni się on niczym od mojego ulubieńca z Hakuro. Precyzyjne brwi tworzą dokładnie tak samo.

Pędzel do pudru f104 był mi niezbędny. Potrzebowałam tradycyjnego, grubszego narzędzia do nakładania pudru sypkiego (miałam na podorędziu dwa kabuki). Produkt sprawdza się dobrze, mieści się do kosmetyczki i jest lekki. Podobnie jak f105, choć ostatnio najlepiej konturuje mi się maluchem bareMinerals, ewentualnie pędzlem Lily Lolo. F105 z MR przeznaczyłam do nakładania różu.

makeup revolution ultra pro brushes (4)

Pędzle są miękkie, przyjemne w dotyku, łatwo się z nimi pracuje. Jednak widać, że jest to niedroga zabawka – skuwki nie są idealne, lekko odchodzą, widać łącznie z klejem. Myłam je parokrotnie, nic się nie rozkleiło, ale mam świadomość, że to prędzej czy później nastąpi.

Co ciekawe – pędzle czarne, nie z palety Ultra Pro są znacznie bardziej trwałe. Prócz wspomnianej e103 posiadam również numerek e102, lekko ścięty pędzel do blendowania. Kosztuje 10 zł i naprawdę robi świetną robotę. Bardzo dobrze podkreśla załamanie powieki. A biorąc pod uwagę cenę – jest niezwykle zadowalający.

Dla kogo: dla początkujących, mających niewielki budżet.
Kogo rozczaruje: estetów, wykwalifikowanych makijażystów

makeup revolution ultra pro brushes (3) makeup revolution flawless matte (2) makeup revolution flawless matte (3) pedzle makeup revolution-paletki makeup revolution (1)

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x