Porównujemy podkłady Maybelline: Super Stay Active Wear i Fit Me Luminous&Smooth. Który lepszy?

Chyba nie muszę przekonywać nikogo, że w drogerii o świetny podkład nietrudno. Lekkie formuły, dobrze dobrane gamy kolorystyczne, krycie do wyboru według naszych preferencji, podobnie z wykończeniem. Żyć nie umierać! Dlatego też sprawdzam dwa hity marki Maybelline – Super Stay Active Wear oraz Fit Me Luminous&Smooth.


Opowiem Wam, czyn charakteryzuje się każdy z nich, jakie mają wady i zalety, i oczywiście podpowiem, komu może sprawdzić się jeden bądź drugi kolega z rodziny Maybelline.



Maybelline Fit Me Luminous&Smooth, 30 ml/ w Rossmannie 59,99zł, w drogeriach internetowych od 25zł


Nie ukrywam, że ten kosmetyk kupiłam do testów na Wasze specjalne życzenie. Mieliście wielką ochotę dowiedzieć się jak wypada. Zwłaszcza, że w sieci zawrzało, kiedy się pojawił i dość szybko stał się hitem we wszystkich mediach społecznościowych.

Zacznę od tego, czego już się zapewne domyślacie. To podkład o wykończeniu rozświetlającym, dający efekt zdrowej skóry w wersji glow. Lekka, dość wodnista konsystencja ładnie wtapia się w skórę, ale nie jest odporny na otarcia i nawet z dość solidnym pudrem, będzie się transferował. W naszej maseczkowej rzeczywistości może sprawiać trochę kłopotu.

To również produkt, który daje krycie maksymalnie do średniego, więc trądzik czy ciemniejsze przebarwienia lub blizny będą widoczne. I wiecie co? Nie jest to wielki problem, bo skóra wygląda niezwykle naturalnie, zdrowo i zgodnie z bieżącymi trendami.

Wspomniałam o pudrach, i mam jeszcze jedno spostrzeżenie – nie każdy się z nim lubi. W mojej ocenie najlepiej wypadały jednak nieco bardziej matowe produkty i to nakładane gąbką, zwłaszcza na nos i czoło. Dlaczego? Bo wciskane pędzlem mogą poruszyć podkład. A matowe dlatego, że sam fluid daje sporo glow.

U góry swatch Super Stay, na dole Luminous&Smooth.

Komu bym go poleciła?


Przede wszystkim cerom suchym i normalnym lubiącym rozświetlające produkty i niewielkie krycie. Cery mieszane i tłuste mogą mieć problem z nadmiernym glow, nawet przy użyciu primera czy pudru matującego.

Ja jestem zaskoczona tym, że spodziewałam się doń wielkiej miłości. A nie ukrywam – jest ok, ale już wiem, że wolę go mieszać z innymi produktami by uzyskać efekt, jaki lubię najbardziej. Na plus też witamina E i pochodna witaminy C oraz SPF18, które znajdziemy w podkładzie.


Maybelline Super Stay Avtive Wear, 30 ml w Rossmannie za 55,99, w drogeriach internetowych od 32 zł


Bardzo duże krycie przy lekkiej formule, naturalne matowo-satynowe wykończenie i bardzo fajna gama kolorystyczna. Brzmi jak ideał z 2016 roku, ale biorąc pod uwagę, że nadal nosimy maseczki (i pewnie jeszcze długo w wielu miejscach będziemy) – jego cechy na pewno wydają się wielu niezwykle intrygujące.

Zastygająca formuła, zdecydowanie bardziej kremowa, ale nadal niezwykle łatwa w aplikacji, to spory plus. Efekt cery jak u lalki gwarantowany, ale trzeba nakładać go w tempie, bo wyraźnie zastyga. Przyznaję, że efekt nieskazitelnej skóry robi na mnie ogromne wrażenie, zwłaszcza, że kosmetyk jest lekki i nie obciąża. Jednak muszę zwrócić uwagę na dwie rzeczy.

Po pierwsze – podkład trochę oksyduje i już wiem, że lepiej dobrać kolor ciutkę jaśniejszy niż nam się wydaje.

Po drugie, co pokazywałam na story, wieloetapowa pielęgnacja dzienna może zrobić spore kuku na skórze, gdy zaaplikujemy podkład, nawet jeśli tylko nawilżamy. Tonik, serum i filtr, ewentualnie odrobina primera w miejscach newralgicznych, to absolutne maksimum jakie możemy zaserwować przed nakładaniem podkładu.

Przy większej ilości produktów zaczyna się ciastkowanie, robią się nierównomierne plamy i zwyczajnie – mało estetyczny efekt na buzi.


Komu bym go poleciła?


Każdej osobie, która lubi bardzo ujednoliconą cerę, niezależnie od typu skóry. Zwłaszcza, że pięknie wygląda z pudrami rozświetlającymi, a nawet i solo! Jego aksamitno-matowe wykończenie jest według mnie naturalne, a trwałość zaskakuje. Albo i nie…bo w 2018 testowałam jego poprzednika i miałam podobne wrażenia, zerknijcie do wpisu.

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x