Meet me halfway

Czasem trzeba stanąć w prawdzie. I przyznać, że mimo całej miłości dla kolorów, neonów, kobiecych fasonów i innych modowych wynalazków, osobnik taki jak ja, najlepiej czuje się gdzieś pośrodku – między tym, co damskie, a męskie. Między szykiem a wygodą. Zestaw, który dziś widzicie jest właśnie takim spotkaniem pośrodku – w moich ulubionych szarościach, bielach i ze złotymi dodatkami. Make up bez poprawek to już zasługa Benefita – rozświetlaczo-brązera, który maskuje wszelkie oznaki niewyspania, piegi i inne niedoskonałości oraz mascary They’re Real, dzięki której moje biedne rzęsy wyglądają prawie tak jak firanki na oczach Leny 😉
A zamiast biżuterii, tymczasowy tatuaż, który – moim zdaniem – lepszy jest od najlepszych kolii.

Ciekawi jesteście, co robiłyśmy w okolicach Kościuszki w Katowicach tego pięknego wieczoru? Randka/Kino? A skąd! Babeczki! Najlepsze z Big Baby od ulubionego barmana Łukasza 🙂 I można się nimi zajadać wszędzie, nawet na parkowej ławce. Big Babo – wracamy w środę~!


I am wearing: Sugarlips dress | Cubus blazer | Ryłko sandals I Lilou, Who?, Venezia bracelets  | HatHat hat Temporary Tatoo Kingdom fake tatoo | Lots of Clothes clutch 
Make up:  Clinique foundation, Benefit highliting powder, L’oreal SuperLiner, Benefit Eye&brow kit, Benefit They’re Real mascara, Revlon matte lipstick


Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x