Mistrzowskie pudełko beGlossy: Olay by Joanna Brodzik

Zestaw jest tak skomponowany i opakowany,
że aż się chce go dawać w prezencie. Mamie, przyjaciółce, siostrze. 

Dla maniaczek pielęgnacji cery jest to chyba najlepsze pudełko Glossy w historii. Po raz pierwszy dostaje się pełen system pielęgnacji walczącej z oznakami upływającego czasu tak pięknie opakowany (pudełko o nieco innym wymiarze niż standardowy, innym wykończeniu – jeszcze bardziej eleganckie) i za cudowną wręcz kwotę 69 PLN. Cudowną, biorąc pod uwagę zawartość pudełka i jej wycenę (wartość kosmetyków to ponad trzykrotnie więcej, niż płacimy za pudełko), a także fakt, że nie płaci się już dodatkowo za przesyłkę. BeGlossy by Olay to edycja specjalna – z góry wiadomo, co będzie w przesyłce i istnieje jedna wersja boxu. Dokładnie ta, którą widzicie na zdjęciach. Zestaw jest tak skomponowany i opakowany, że aż się chce go dawać w prezencie. Mamie (w maju Dzień Matki, hello!), przyjaciółce, siostrze. A oto, co znajdziecie w pudełku:
> Krem na dzień SPF15 > Krem na noc > Serum > Krem BB pod oczy z korektorem Max Factor > Preparat do demakijażu.
Tyle prezentacji, teraz czas na recenzje. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że w zależności od wieku/rodzaju cery osoby stosującej ten zestaw, oceny mogą być różne, jednak jesteśmy przekonane, że po lekturze naszych opinii o produktach będzie Wam łatwiej dopasować zakupiony box do swoich potrzeb lub potrzeb skóry obdarowywanej osoby (bo wciąż się upieramy, że to pudełko beGlossy to świetny pomysł na prezent).

glossy_olay_joannabrodzik2-tile

Lona o Olay:

 

 

Total Effects 7 to seria Olay, z którą już wcześniej miałam pozytywne skojarzenia (za sprawą kremu Duo – także z Glossy), więc z ogromną przyjemnością zabrałam się za testowanie kosmetyków. Zanim jednak opowiem, co o nich myślę, pozwólcie dosłownie jedno zdanie o opakowaniu. Bo to zdecydowanie ogromny atut tego boxu. Bardzo eleganckie pudełko ze złotobeżową wstążką skrywa idealnie dopasowane kosmetyki oraz kartę informacyjną z listem od ambasadorki marki Olay Joanny Brodzik. Każdy kosmetyk ma dodatkowe kartonowe opakowanie w gustownej czarno-złotawej kolorystyce. Jest elegancko. Na karcie czytamy, że Olay pomaga zachować młodość skóry i walczy z 7 oznakami starzenia się: zmarszczkami i liniami mimicznymi, szarością cery, suchością, widocznymi porami, nierówną strukturą i kolorytem cery, plamami i przebarwieniami oraz popękanymi naczynkami.
Co ciekawe, każdy kosmetyk z zestawu jest specjalistą od czegoś innego. Mój faworyt, krem pod oczy, nie dość, że nawilża, to jeszcze lekko koryguje koloryt skóry powiek i pod oczami, dzięki czemu i bez makijażu od razu wygląda się bardziej świeżo i młodo. Trick ten zawdzięczamy odrobinie podkładu Max Factor, ale to działa. Bardzo polubiłam też preparat do demakijażu, któremu niestraszne moje najczarniejsze linery, a po użyciu mam na buzi efekt baby face. Podoba mi się także serum, które jak sądzę w serii odpowiada za wyrównanie struktury skóry i ukrywanie porów, bo z tym sobie całkiem dobrze radzi. Nie jest to jednak w ogóle kosmetyk nawilżający, nie da się go stosować solo. Kremy na dzien i na noc także lubię, ale raczej na zasadzie kuracji okresowej, niż do ciągłego stosowania. Sa dla mojej 32-letniej mieszanej cery jednak zbyt bogate. Ale nie można im odmówić działania wygładzającego i odżywiającego skórę.

Lena o Olay:

 

 

Edycje specjalne Glossy zawsze cieszą się popularnością – także w naszych łazienkach i kosmetyczkach. Dlaczego? Mam nieodparte wrażenie, że są bardziej… dopracowane. Każdy elemencik, włącznie z opakowaniem jest dopięty na ostatni guzik. BeGlossy by Joanna Brodzik to kuferek z dobrami, który wzbudził ogromne emocje u mojej… Mamy. Jest ona fanką marki Olay, do tego uwielbia Joanna Brodzik. Idealne połączenie! Przyznaję się bez bicia, że krem na dzień i na noc oddałam rodzicielce po uprzednim kilkurazowym użyciu. I podobnie jak Lona, mam wrażenie, że to zdecydowanie jeszcze nie mój czas. Jeszcze sekundka życia w totalnej nieświadomości o anty-aging. Kremy są odżywcze i dość ciężkie; myślę jednak, że idealne dla pań, które walczą z oznakami starzenia. Moim ulubieńcem, i chyba każdej dziewczyny, która testuje, jest krem pod oczy z odrobiną podkładu Max Factor. Jest naprawdę świetne! Nawilża, dodaje kolorytu, rozświetla. Czego więcej trzeba zapracowanej i wiecznie zaspanej osoby? Ten cudak wsadziłam do kosmetyczki i używam także w ciągu dnia, by poprawić makijaż. Serum jest bardzo lekkie, napina skórę i nadaje się świetnie bod krem. Sprawia, że skóra na twarzy jest gładka i przyjemna w dotyku. Polubiliśmy się, ale nie ukrywam, że w mej serumowej karierze znalazły się ciekawsze egzemplarze. O mały włos a zapomniałabym o kremowym i bardzo gęstym mleczku do demakijażu. Jest bardzo wydajne, ale trzeba uważać, by nie przesadzić z aplikacją. Dobrze radzi sobie z ciężkimi podkładami. Choć mimo, iż zmywa dobrze, ja nie potrafię obejść się bez dodatkowego obmycia twarzy wodą, a następnie tonikiem. Mam jednak wrażenie, że nowym kosmetykiem-hitem będą cleasnery w tym stylu. Podsumowując całe pudełeczko – oto znalazłyście idealny prezent na Dzień Mamy! A i Wam się coś trafi 😉

glossy_olay_joannabrodzik3 glossy_olay_joannabrodzik16-tileglossy_olay_joannabrodzik15 glossy_olay_joannabrodzik13glossy_olay_joannabrodzik11 glossy_olay_joannabrodzik9 glossy_olay_joannabrodzik6glossy_olay_joannabrodzik17glossy_olay_joannabrodzik12

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x