7 najlepszych balsamów do demakijażu! Domyją każdy makeup, są lekkie i nie zostawiają tłustej warstwy.

Dobry balsam do demakijażu jest tak dobry jak olejek (skuteczność rozpuszczania nawet najbardziej upartego brudu i resztek kosmetyków), ale nie ma jego wad. Nie przecieka przez palce, łatwiej go dozować, przyjemniej się nim masuje twarz, łatwiej domyć makijaż oczu. Balsam jest też zwykle bardziej wydajny od olejku. Jeśli jest naprawdę dobry, pięknie rozpłynie się pod palcami i zmyje praktycznie do zera (nawet bez rękawiczki, czy ręcznika). Balsam to idealny kosmetyk do demakijażu.


Dla tych, którzy noszą mocny makeup, nie lubią olejków, a także… dopiero zaczynają przygodę z podwójnym oczyszczaniem.


Demakijaż olejami to wciąż najbezpieczniejsza i najbardziej skuteczna forma usunięcia makijażu, brudu i resztek kosmetyków (zwłaszcza tych z filtrami) ze skóry. Oleje potrafią nie tylko zmywać powierzchniowy brud, ale też wspomagać oczyszczanie porów. Dlatego poleca się je nawet cerom tłustym czy trądzikowym.

Przeczytaj także: Co to jest oczyszczanie dwuetapowe? Podwójne oczyszczanie krok po kroku >

Ale wciąż sporo osób nie potrafi się przekonać do nakładania olejków na twarz. Zresztą… nie trzeba nawet nie lubić olejków, by pokochać balsamy. Są po prostu super. Szczególnie te z listy poniżej 🙂


1/ Glow Recipe

Papaya Sorbet Cleansing Balm, 100 ml/150 zł, dostępny tu>


Mój absolutny ulubieniec. W zasadzie to właśnie ten balsam zainspirował mnie to zrobienia wreszcie tego wpisu (tyle razy pisałam ogólnie o podwójnym oczyszczaniu, a jakimś cudem nigdy nie zawarłam w żadnym z tych tekstów polecanych kosmetyków w formie balsamu, zwykle skupiałam się głównie na olejkach). Kończy się, a że mam kilka innych, to pewnie go prędko nie kupię ponownie. Doszłam więc do wniosku, że skoro go mam i mogę zerobić zdjęcia, nie ma na co czekać – musicie się wreszcie dowiedzieć, że balsam Glow Recipe to absolutny game changer wśród balsamów do demakijażu.

Skąd ten zachwyt? Papaya Sorbet ma wszystko to, za co cenimy najlepsze balsamy oczyszczające. Kremową, ale lekką w kontakcie ze skórą konsystencję, umiejętność wyłapywania każdej drobinki brudu i makijażu, a także niezwykła łatwość, z jaką można go zmyć z twarzy – nawet bez emulgowania, nawet bez pomocy ściereczek. Ale to nie koniec! Ten balsam, dzięki dodatkowi enzymów, dodatkowo wyrównuje powierzchnię skóry, lekko ją rozjaśnia i rozświetla. To tak, jakbyście dobiły delikatny peeling enzymatyczny już na etapie demakijażu. Bomba, nie balsam!


2/ SVR

Sensifine Baume Demaquillant, 100 ml/39,23 zł, kupisz tutaj >


To było jedno z największych odkryć ubiegłego roku! Nareszcie jest balsam drogeryjny, który łatwo dostać (nie tylko w drogeriach, czy przez internet, ale też w aptekach), nie kosztuje milionów, a działa jak złoto. Ma prosty skład (spodoba się cerom wrażliwym i wielbicielkom clean beauty), bardzo dobrze działa (także na makijaż oczu) i ma wygodną tubę. Tak, chciałabym by więcej balsamów miało opakowanie w formie tubki – to jest bardzo wygodne i higieniczne. Leciutki jak piórko.

Przeczytaj też:  Top 10 dermokosmetyków z Super-Pharm: już od 13 złotych!

3/ The Inkey List

Oat Cleansing Balm, 150 ml/50 zł, kupisz tutaj >


Skoro już jesteśmy przy odpowiednich dla wrażliwców, bezzapachowych, dostępnych cenowo propozycjach. Balsam Inkey nie ma sobie równych! Jest to najtańszy produkt w zestawieniu (kosztuje trochę więcej, niż SVR, ale ma aż 150 ml, więc tak naprawdę jest o co najmniej 10 złotych tańszy w przeliczeniu na 100 ml). Ma też dodatkowe działanie łagodzące (dzięki dodatkowi 3% olejku i 1% pudru z owsa, który działa kojąco na podrażnioną i zaczerwienioną skórę). Jest nieco bardziej gęsty, niż SVR i Glow Recipe, ale to nadal kategoria balsamów zmywających się niemal do zera. I absolutnie nie obciążających, nie zapychających skóry. Można go też stosować jako 10-minutową maskę nawilżającą.


4/ Resibo

Melt Away balsam do demakijażu, 100 ml/79 zł, obejrzyj tutaj>


Lubicie brzoskwiniowy zapach żelu Resibo? Jeśli tak, zakochacie się też w ich balsamie do demakijażu. W moim odczuciu Resibo i Inkey są w konsystencji bardzo podobne – kremowe, może nie aż tak lekkie, jak pierwsza trójka. Za to wspaniale nadają się do masażu podczas demakijażu (albo też na czystą skórę – dla samej przyjemności masażu naprawdę warto sobie zrobić raz w tygodniu taki zabieg – z użyciem rąk lub na przykład kamienia gua sha). Oczywiście to jest dodatkowa zaleta, bo Melt Away to balsam przez duże B: taki, który domywa wszystko, szybko i bezproblemowo. Ma świetny skład i dodatek owsa oraz witaminy E.


5/ Farmacy

Green Clean Cleansing Balm, 100 ml/150 zł, kupisz tutaj >


Masz tłustą cerę? Nie lubisz olejkowego demakijażu? Jeśli Farmacy Cię nie przekona, to już nie wiem co! To jest najlżejszy, najprzyjemniejszy, najbardziej niebalsamowaty w formule balsam do demakijażu. Powiedzieć o nim, że działa, to jakby nic nie powiedzieć. Sekretem Green Clean jest formuła, która wręcz topi się po kontakcie ze skórą i to aż do takiego punktu, że masz wrażenie, że się w nią wchłania. Ale nie, on naprawdę rozpuszcza makijaż i brud, a zmyty wodą znika z twarzy. Do zera.


6/ Heimish

Alle Clean Balm, 120 ml/71 zł, kupisz tutaj>


Niemal tak lekki, jak Farmacy, dzięki czemu spodoba się także tym z Was, które nie lubią uczucia olejku na skórze. To kultowy koreański balsam w dobrej cenie (gdyby przeliczyć cenę na mililitry, wyjdzie tylko troszkę drożej, niż SVR) i bardzo fajnym opakowaniu (słoiczek z klapką, zamiast nakrętki – jakie to jest wygodne na co dzień!). Ma dużo ekstraktów roślinnych, które dodatkowo łagodzą i zmiękczają skórę. Klasyk!


7/ Banila Co.

Clean it Zero Original, 100 ml/95,49 zł, kupisz tutaj>


Na koniec ten balsam, od którego wszystko się zaczęło. I choć przez ostatnich kilka lat używałam wielu (w tym kultowych: Clinique, Emmy Hardie, Oskia, Drunk Elephant, Eve Lom, czy Omorovicza), to mimo wszystko uważam, że Banila ma lepszą formułę. Idealnie wypośrodkowaną między lekkością, a skutecznością. Banila jest wśród balsamów jak Golf w motoryzacji. Może nie najpiękniejsza, może trochę nudna, ale niezawodna, przyjazna i w spoko cenie.

Oceniam wersję oryginalną (różowy słoiczek, wersja do cery od normalnej do mieszanej – moim zdaniem absolutnie dla każdej cery, może poza bardzo wrażliwą), bo tylko tę miałam, ale daję znać, że są też inne. Dla cer bardziej suchych, wrażliwych.


A jaki jest Twój ulubiony balsam do demakijażu? A może jeszcze nie używałaś żadnego?


Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x