Najlepsze wakacyjne przeboje z lat 90′!

Macie wrażenie, że w Waszym dzieciństwie każda wakacje brzmiały jak jakaś piosenka? Pierwsze kolonijne miłości, którym towarzyszyły letnie hity. Nieśmiałe przytulańce na dyskotekach przeplatały się z hitami rodem z Bravo. Co tam Stany, co tam nawet Wielka Brytania. Tylko euro dance ma sens!

Wakacje brzmiały jak egzotyczna piosenka; ta z prostym refrenem, diabelnie seksownym klipem i dziewczynami w negliżu. Biegnę dzisiaj do Was z własnym, letnim setem. Przodują w nim piosenki, które pamiętam z lat szczenięcych. Ba! Większość, jak się okazało, rodowód ma mocno dance-europejski. Co zrobić, jeśli Viva była jedynym niekodowanym kanałem muzycznym dla dzieciaka z rocznika ’87? Jeśli czegoś Wam brakuje – śmiało, piszcie swoje wakacyjne wspomnienia. Tylko nie chcemy słyszeć nic ambitnego, hello! Ja też pląsałam do Kazika, No Doubt i Blur. Ale dzisiaj nie o tym!

Moja wyliczanka zacznie się w okolicach 1993 oku. Miałam pięć lat, biodra kołysały się do tańca,
już samodzielnie wybierałam soundtrack mego życia, a niebawem
miałam pokochać szaloną miłością The Kelly Family.

macarena2

Rok 1993

Rozpoczynamy na gorąco! /Los del Rio, Macarena/ Stajemy w rzędzie, łapiemy się za głowę i jedziemy wspólny teniec. U nas zwanym margaryną. Pamiętacie jak cała kolonia, jeszcze przez kolejne kilka lat, powtarzała niezmordowanie układ do piosenki z gorącej Hiszpanii? Co tam, że mała wioska. W końcu podrygiwanie na parkiecie zawsze na plus!

Rok 1994

Jakie znacznie miało to, że Nirvana wydała Nevermind? Żadne! Dj Bobo stworzył piosenkę, której teledysk zniszczył moje życie. A więc istnieje raj? Myślało sobie dziecię i wpatrywało się w opalone ciała na wielkim statku w /DJ Bobo, There is a party/. Marzyłam o kokosach, gorącej plaży i imprezie w stylu Bobo.


alexia-uh-la-la-la_7725676-12440_1280x720
Ej, ta po lewej to Ariana Grande?!:DD

Rok 1995

/Scatman, Ski-Ba-Bop-Ba-Dop-Bop/ Cóż z tego, że jesteś muzykiem jazzowym? Cóż z tego! Musisz jechać do Berlina i dopiero tam stworzyć unikatowy densowo-scatowy hit. Jeden za drugim. I nagle, niezbyt wysoki, niezbyt urodziwy pan staje się gwiazda pop. A wszyscy scatują razem z nim. U mnie głównie sosnowiecka Środula. Mój kuzyn był autentycznie zafascynowany oralnymi umiejętnościami Scatmana. Konkurujesz z /Fun Factory, Celebration/, które udaje, ze jest z USA, a tak naprawdę wywodzi się z Niemiec. Oczywiście! Choć przyznam, że był to dla mnie niemały szok!

Rok 1996

Szaleństwo sięga zenitu, jedne wakacje i kilka doskonałych utworów do tanecznych zabaw dyskotekowych. Jest /Loft, Mallorca/ i teledysk, w którym pani jawnie bawi się w trójkącie z dwoma czarnoskórymi panami. Brawo pani, brawo Majorka! Stałaś się właśnie synonimem najbardziej seksownej wyspie na Ziemi. Przynajmniej w polskich umysłach. Po piętach depcze rozochocony /Captain Jack, Captain Jack/, który spełnia sen każdego faceta – musztruje dziewczyny w wojsku. Parararirarooom… Jeśli nie mamy ochoty na styl militarny, to proszę bardzo /Mr. President, Coco Jambo/ czyli dwie brzydkie dziewczyny i zabawny czarnoskóry jegomość. To Coco Jambo to chyba synonim każdej imprezy od 96’. Coco jambo tu, coco jambo tam, wszystko było coco jambo! Dam sobie uciąć jakaś kończynę, ale jestem pewna, że żadna poważna dyskoteka wiejska nie odpuszcza po dziś dzień. Bo i po co? /Squeezer, Blue Jeans/ to fantazja mniej znana, ale dla mnie ważna. Bo z owym utworem wraz z koleżankami i kolegami z 2b daliśmy świetny wykon na Mini Liście Przebojów. Co tam, ze piosenka nawiązuje do ściągania gaci i nie tylko. Nasz wykon dał nam pierwsze miejsce, hello!


coco jambo

Rok 1997

Piosenkę /Alexia, Uh la la la/ wybitnie potrafię wsadzić w wakacyjne popołudnia i poranki. Mam wrażenie, że słyszałam ją w każdym możliwym miejscu całe lato. Radio, telewizja, budka z gofrem, kolonijna dyska – wakacje były jej! No prawie, bo niejacy /Carrpichio, Tik tik tak/  i /Bellini, Samba de Janeiro/ próbowali swoich sił w stworzeniu nowej wersji Macareny. Trochę im się udało bo oba utwory pamiętam, a jakby skupić się bardzo mocno to i zatańczyłabym hitowe układy.

Rok 1998

Euro dance nadal miał sens i /Vengaboys, Boom boom boom boom/ przez całe wakacje budzi mnie nieskrępowanym, przyjemnym beatem [sic!]. Jeden z moich sąsiadów miał absolutnego jobla na punkcie doskonałych kompozycji holenderskiej formacji. Szał! Dla przeciwwagi był niemiecki wyjadacz /Scooter, How much is the fish?/, który co rusz krzyczał coś o rybie. Czy ktoś jest mi w stanie wytłumaczyć o co chodziło? OMG! Ale doceniam ostrą, niemiecką jazdę w stylu (prawie)techno-(prawie)rave, mrau!


venga

Rok 1999

/Eiffel 65, I’m blue/ to ostatni powiew prawdziwej, europejskiej muzyki do tańca. Ten rok należał już do Britney Spears i Backstreet Boys. Włosi jednak zdążyli pomalować mój świat na niebiesko. Wróciłam z długich wakacji, a cały Sosnowiec jarał się ufoludkami. Miałam dwanaście lat, czułam motyle w brzuchu na samą myśl o the Offspring, a tutaj taki klops. I was seriously blue…Jedynym ratunkiem okazała się pierwsza w świecie zajawka dubstepu! Proszę Państwa, czy wiecie, że 99′ należał także do /Bomfunk MC’s, Freestyler/? Moja podstawówka wiedziała. A skrecze pulsowały w żyłach i mózgu!


Proszę Państwa do tańca, wyskakujcie ze swoich letnich hitów!

bumfank

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x