#ProjektCzerwoneUsta. NARS – Powermatte Lip Pigment: Under My Thumb

Akcja skupiania się wokół najpiękniejszych matowych szminek w kolorze czerwonym trwa w najlepsze! Przez cały tydzień udowadniam Wam, że każda z nas może znaleźć idealną pomadkę w karminowej barwie.

Dzisiaj porozmawiamy o Powermatte Lip Pigment od NARS, która kusi nazwą – Under My Thumb. Co oznacza nic innego, jak trzymać kogoś pod pantoflem.


Czy w latach 60′ Mick Jagger mógł przewidzieć, że kiedyś tytuł jego piosenki będzie synonimem czerwonych warg?



Dane techniczne


W bardzo eleganckim i minimalistycznym opakowaniu skrywa się 5,5 ml mocno lejącego się pigmentu. Seria Powermatte Lip Pigment dostępna jest w Sephorze, a za pojedynczą szminkę płacimy 127zł. Warto pamiętać, że ma naprawdę płynną formułę, więc przed każdą aplikacją musimy wstrząsnąć produktem.

No i oczywiście pamiętać o tym, by dobrze zamknąć wieczko, bo produkt może się wylać. A wtedy nikt nie chciałby być w skórze Waszej torebki czy kosmetyczki.


Wszystko wokół aplikacji


Powiedzmy sobie szczerze – nie jest to najprostsza aplikacja na świecie, i zdecydowanie trzeba przysiąść, wziąć głęboki oddech i oprzeć rękę. Przez bardzo lejącą się formułę, jeden niepozorny ruch może powodować wydostanie się koloru za kontur ust. Moja rada? Delikatnie obrysować wargi skośnym pędzelkiem, zwłaszcza boki ust, oczywiście przy pomocy Powermatte. Łuk kupidyna bez trudu wyrysujemy aplikatorem szminki.

Sam aplikator pomadki jest dość mały, ostrzej wykończony niż u większości pomadek jakie znam. To oczywiście ze względu na formułę. Naprawdę płynną. Szminka po kilkunastu sekundach od nałożeniu zasycha i tworzy wyraźny matowy efekt, który utrzymuje się bez uszczerbku, tak długo, jak chcemy.


A jak długo towarzyszy?


Pigment od NARS jest długodystansowcem, i naprawdę nie sposób go ruszyć. Zjedzenie obiadu jest mu nie straszne. Ani wypicie kawy z mlekiem. Trzyma się warg jak szalony, no i zachwyca głębią koloru. Jest prawdziwa moc, ale i uczucie matowej emalii na wargach. Jednak porównując do innych szminek, jest ono naprawdę mało wyczuwalne.

Najprawdopodobniej przez bardzo płynną formułą ma nieco większą tendencję do chowania się w załamaniach warg, więc pamiętajcie o wcześniejszym peelingu i pozbyciu się skórek.


I na finał, jak tam?


To bardzo mocno napigmentowana pomadka dla fanek głębokich czerwieni. Kolor Under My Thumb to zdecydowane, zmysłowe wino. Jak widzicie na zdjęciach, nie musicie nosić go wyłącznie z minimalistycznymi brązami i czarna kreską. Mnie zagrał z wielobarwnym okiem w czerwieni i fioletach.

Gdybym miała go polecać konkretnej osobie, to na pewno niezależnej biznes woman. Tej, która chce o poranku pomalować wargi i zapomnieć o problemie. I nie myśleć o pomadce podczas spotkania z klientem, w trakcie obiadu czy na wieczornej randce.


Projekt Czerwona Usta


Można powiedzieć, że jesteśmy na półmetku naszej czerwonej wyliczanki. Ale jeśli myślicie, że to już wszystko i nie jestem w stanie zaskoczyć Was niczym nowym… Wróćcie do nas jutro. Tym razem pojawi się szminka polskiej marki.

A po wcześniejsze inspiracje zapraszamy, o tutaj. Jest gorąco!

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x