Co oglądamy i czytamy w maju?

Jeśli planujecie w maju obejrzeć lub przeczytać to i owo, jesteście w dobrym miejscu. Dawno nie było przeglądu nowości kulturalnych, więc czas najwyższy nadrobić hity i kity z małego ekranu.


I już proszę o wszystkie Wasze polecenia serialowe i książkowe. A seriale, najlepiej, nie z Netflixa, bo jego systematycznie przeglądam.


Oczywiście, ze zacznę od kilku słów o Grze o Tron i finałowym sezonie, który zgodnie z przewidywaniami bardzo mnie zawodzi. Wiem, że wiele z Was ma zgoła odmienne zdanie, ale ja, nieustannie od sezonu 5, mam wrażenie, że robi się z widza idiotę (za przeproszeniem). Nie chcę się rozwodzić nad tym, dlaczego zupełnie nie czuję przyjemności podczas oglądania, ale tęsknić za nim nie będę.

Natomiast obejrzę do końca, by wszystkie memy w necie były dla mnie czytelne. Już od dawna odczuwam większą frajdę analizując twórczość fanów, aniżeli produkcji serialu.


Już nie żyjesz, Netflix


Bardzo świeżutka propozycja z Netflixa to opowieść o dwóch kobietach, których drogi krzyżują się podczas spotkania grupy wsparcia dla osób szukających pocieszenia po stracie bliskiej osoby.

Jen (doskonała Christina Applegate) oraz Judy (Linda Cardellini) to dwie wyraziste bohaterki o dość trudnej przeszłości. Każda przeżyła swój dramat i próbuje poskładać świat na nowo. A okazuje się, że przypadkowe (?) spotkanie odmienia ich życie. I wcale nie oznacza, że będzie ono prostsze, a one dostaną odpowiedzi na wszystkie pytania.

Serial ma w sobie taki mocny girl powerowy przekaz, łączy w sobie komedię, sensację i dramat. Bo dziewczyny muszą stawić czoła prawdziwe, która nie zawsze bywa przyjemna. To perfekcyjny serial na wieczorne popołudnie, najlepiej w babskim gronie. Z prosecco w kieliszku, bo serialowe dziewczyny też za kołnierz nie wylewają.


Wynajmij sobie chłopaka, Netflix


Noah Centineo to nowy amant! W przeciągu kilkunastu miesięcy Netflix stworzył kilka produkcji typu rom-com, w których aktor dostał główną męska rolę. Co prawda mam wrażenie, ze to ciągle ta sama rola – miłego, mądrego chłopaka o przyjemnej aparycji, to nie umiem mu nie kibicować.

I niestety „Wynajmij sobie chłopaka” nie jest filmem, który oglądałam z przyjemnościa, jak choćby „Do wszystkich chłopców, których kochałam”. Brooks (Noah) to ambitny licealista, który marzy by dostać się na prestiżową uczelnię. Niestety, prócz dobrych stopni, jakoś niebardzo potrafi „zareklamować siebie” w eseju na uniwersytet. Zupełnie przypadkiem idzie na randkę w ciemno, na której wpada na pomysł, by stworzyć aplikację randkową. I tak wynajmuje siebie na randki, przy okazji poznając smak luksusowego życia.

Niestety, opowieść jest dość schematyczna i niemal od początku możecie domyślić się, jak zostanie przetasowany film. Najciekawsze wątki – relacja z ojcem i faktyczny przebieg randek, są potraktowane po macoszemu, a my tylko podglądamy przewidywalne perypetie nastolatków. Którzy, jak to często bywa w tego typu produkcjach, mają problem z komunikowaniem swoich uczuć i potrzeb. Naiwne i przewidywalne, szkoda Waszego czasu.


After Life, Netflix


Jak lekko i mądrze opowiadać o utracie najbliższej osoby, by nie popaść w patos, a jednocześnie przekazać ból i samotność bohatera? Zapytajcie Brytyjczyków, oni to potrafią.

Tony (Ricky Gavis) zamierza popełnić samobójstwo po śmierci żony. Jednak ciągle ktoś mu przeszkadza. Szwagier, stażystka w gazecie, w której pracuje, heroinista, listonosz… Jego wściekłość, samotność i niemoc jest pięknie rozpisana na kolejne sceny. A my, wraz z bohaterem, uczymy się dostrzegać drobiazgi nadające życiu sens.

Nasz bohater jest zgorzkniały i piekielnie bystry, nie sposób go nie lubić. A brytyjski humor i dystans, zwłaszcza do rzeczy bardzo ważnych, potrafi w lekki sposób skłonić nas do refleksji nad moralnością, szczerością, miłością. Także do zwierzaków! Koniecznie zalecam.


Pose, Netflix


Takiego serialu jeszcze nie było! Bo znacie opowieść w odcinkach, która opowiada o losach transseksualnych bohaterów, dla których wyzwoleniem jest sztuka? Piękna lekcja tolerancji.

Czas akcji – 87′ rok, a miejsce to Nowy Jork. Plaga AIDS już szaleje (doskonałe sceny w szpitalu, gdzie pokazują nam z jaką niechęcią lekarzy i pielęgniarek zmagali się chorzy), bycie innym zamyka wiele drzwi, a bycie sobą to marzenie wielu ludzi. Finał każdej historii kończy się podczas nocnych balów, podczas których wreszcie można poczuć się wolnym.

Doskonałe stroje, świetna muzyka, historie miłosne i próby odnalezienia własnego języka, pewności siebie, akceptacji bliskich, to w pigułce Pose. Dla mnie momentami wzruszający (wątek Angel i Stana, zwłaszcza romantyczny fragment z utworem Kate Bush), uczący pokory i otwierający głowy. Bo, jak zawsze, tylko miłość i szacunek dla drugiej osoby, robi z nas „pięknych” ludzi.


Złota Klatka, Camila Lackberg


Królowa skandynawskich kryminałów przemówiła i rozpoczęła kolejną sagę, w której znów pierwsze skrzypce gra silna kobieta – Faye.

Nasza bohaterka skrywa wiele tajemnic, które poznajemy wraz z kolejnymi stronami książki. Niestety, nie tak dobrej jak poprzednie kryminały Lackberg. Moim największym zarzutem są mało rozbudowane intrygi; nie znoszę, kiedy opowieść naszpikowana jest fajerwerkami i zwrotami akcji (ach czego nie ma w Złotej Klatce! – morderstwa, romanse, zdrady, polityka, biznes, gwiazda rocka..) i żaden z wątków nie potraktowany jest dogłębnie.

Tak złożona bohaterka, jaką okazuje się być Faye, mogłaby zagwarantować czytelnikowi sporo zabawy, bo jest w niej zarówno pociągający mrok, jak i bolesne, kobiecie doświadczenia. A ja, na przestrzeni 200 stron, na pewno się nie znudziłam, ale w nic nie uwierzyłam. Tylko dla wiernych fanów Lackberg.


Coś widzieliście? Jakie są Wasze wrażenia?

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x