Norvina Palette, Anastasia Beverly Hills [recenzja palety, swatche, makijaż]

Premiera palety Norvina jest potrójnie ekscytująca! Po pierwsze dlatego, że fiolety to ulubione kolory Claudii Soare (Norviny), prezes ABH i znanej instagramerki. Po drugie – w palecie Norvina mamy do czynienia ze zmienionym składem cieni. Po trzecie – dla nas i najważniejsze – od października kosmetyki Anastasii będzie wreszcie można kupić w Polsce! Bez przepłacania za sprowadzanie.


Dlatego przetestowałyśmy Norvinę i dajemy znać, czy warto czekać, aż pojawi się w polskich Sephorach.



Norvina Palette

paleta 14 cieni do powiek (7 matowych, 7 błyszczących), 0,71 gr/szt, cena 43 dolary lub funty, czyli ok. 200 zł, do kupienia m.in w Cult Beauty

Kolorystycznie najbardziej ‚moja’ z palet Anastasii. Zawiera odcienie beżu, brązu, różu, fioletu, śliwki i złota. Cienie są zapakowane w sztandarowe kartonowe pudełko z lusterkiem. Dołączony dwustronny pędzelek jest wystarczająco dobrej jakości, by wykonać nim makijaż. Paleta prezentuje się pięknie, choć – tak jak w przypadku pozostałych palet ABH – opakowanie zewnętrzne pokryte warstwą aksamitu lubi się brudzić.

Zestaw odcieni w palecie jest neutralny, choć zdarzają się cienie wybitnie chłodne (soul), jak i ciepłe (eccentric). To, co zwróciło moją uwagę to brak czystego neutralnego ciemnego brązu czy czerni. Dla niektórych to wada. Dla mnie zaleta, bo takie odcienie mam w innych paletach, a sama używam ich bardzo rzadko (nie noszę klasycznego smoky).

Na swatchach widzicie pełen przegląd odcieni.

To, co zwraca moją szczególną uwagę to miękkość cieni. Maty są bardzo gładkie w dotyku. Niemal satynowe. Swoją drogą odcień base nie jest wcale matowy, tylko już delikatnie połyskujący (nadal bardzo dobrze spisuje się jako podstawowy beż, ale daję znać), a Drama (choć umieszczona w linii cieni błyszczących) nie jest metalikiem, tylko matem z drobinkami. Wszystkie odcienie błyszczące są niewiarygodnie masełkowate i najpiękniej wyglądają wtarte w powiekę (a zatem aplikowane palcami dają pełną moc bez bazy i potrzeby moczenia pędzla).

W makijażu użyłam: base, love, vilatile, passion, dreamer, wild child, celestial.

Z cieniami pracuje się super pod warunkiem, że jesteście świadome tego, że nałożone zbyt lekką ręką lubią się nieco osypać. A prawda jest taka, że wystarczy odrobina – moc koloru dostaje się od razu i bez potrzeby dokładania.


To, co dla mnie było szczególnie istotne przy porównaniu palety Norvina do poprzedniczek to skład produktu.


Formuła matów jest zupełnie inna niż w pechowej Subculture, inna nawet od Modern Reinassance czy Soft Glam. Na pierwsze miejsce w składzie wróciła mika (pigment mineralny), wysoko w składzie znajdziemy też nawilżającą glicerynę. W połączeniu z lekkimi silikonami daje to efekt niezwykłej miękkości i gładkości cieni. Bardzo przyjemnie się z nimi pracuje i mimo mego mocnego pigmentu te cienie nigdy na oku nie wychodzą trupio matowo.


Zobaczcie same, czym różnią się składy palet ABH.

Wybrałam z każdej z nich odcień matowego różu:


LOVE – Norvina
mica, dimethicone, boron nitride, nylon-12, zinc stearate, glycerin, polymethylsilsesquioxane, silica, vinyl dimethicone/methicone silsesquioxane crosspolymer, zea mays (corn) starch, zinc myristate, caprylyl glycol, cyclopentasiloxane,…
DUSTY ROSE – Soft Glam
dimethicone, boron nitride, nylon-12, polymethylsilsesquioxane, zea mays (corn) starch, zinc stearate, cyclopentasiloxane, silica, vinyl dimethicone/methicone silsesquioxane crosspolymer, zinc myristate, glycerin…
BUON FRESCO – Modern Reinassance
mica, dimethicone, boron nitride, nylon-12, zinc stearate, polymethylsilsesquioxane, zinc myristate, silica, zea mays (corn) starch, glycerin, cyclopentasiloxane, vinyl dimethicone/methicone silsesquioxane crosspolymer, caprylyl glycol…
MERCURY – Subculture
talc, hdi/trimethylol hexyllactone crosspolymer, zinc stearate, caprylyl glycol, dimethicone, ethylhexylglycerin, silica…

Jak widzicie, w Norvinie Anastasia odchodzi od talku i jest najbliżej receptury z Modern Reinassance, ale z dodatkową miękkością gliceryny. To świetny ruch.

Bardzo podoba mi się, że marka reaguje na opinie użytkowniczek i wciąż udoskonala skład produktów. Ciszy tez fakt, że produkcja cieni znów odbywa się w USA (nie, jak w przypadku Subculture, w Chinach).


Czy warto kupić?


Jeśli to Twoje kolory, to jak najbardziej! Paleta Norvina jest piękna, ma super jakość i naprawdę trudno mi znaleźć drugą formułę, która zrobiła na mnie tak duże wrażenie (o, może poza cieniami PUR Cosmetics Visionary – tu recenzja).Uwielbiam stopień napigmentowania i efekt pracy z cieniami Anastasii (makijaże robi się bardzo szybko!). Podoba mi się także, że ta paleta odchodzi od mody na ciepłe odcienie. Chyba wszystkie mamy ich powoli dosyć…


A jak Tobie podoba się Norvina? Czekasz na jej polską premierę?


Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x