Obrączki inspirują!

Wczoraj wieczorem odbyłyśmy z Kasią Alcyną (także szafiarką, kto widział, ten wie, kto jeszcze nie widział, zapraszam na jej bloga TUTAJ) ciekawą rozmowę o mężczyznach i dzieciach, a właściwie o dzieciach wyłącznie (przecież i tak wiadomo, że każdy facet na poziomie mózgowym pozostaje 6-latkiem). Podczas gdy nasi mężowie zabijali Niemców w grach komputerowych (czy każdy mężczyzna kocha gry wojenne i po cichu marzy, by zostać pilotem, jechać na misję do Afganistanu, albo przynajmniej dowodzić jakąś jednostką?) zastanawiałyśmy się (ja teoretycznie, Kasia bazowała na doświadczeniach) jak to jest mieć dzieci i czy to naprawdę wywraca życie do góry nogami. I choć co prawda nie doszłyśmy do zbyt konstruktywnych wniosków to rozmowa doprowadziła nas do nieco innej refleksji – że, jacy by nie byli, mężowie są jednak fajni 🙂 A ja, przy okazji zadumy nad małżeńskim szczęściem, przypomniałam sobie o jego ważnym symbolu – obrączkach.

Dla nas obrączki były najważniejszym przedślubnym zakupem. Po weselu zostają tylko fotki, sukienkę rzuca się w kąt, z garnituru się „wyrasta”, a obrączki są naprawdę do końca życia. A takie, jak nasze, dodatkowo mogą wzmacniać więzi. Pochodzą z pracowni Andrzeja Bielaka – krakowskiego artysty, wykonującego biżuterię oraz obrączki inne niż wszystkie. Bielak nas po prostu zachwycił! Jego obrączki są nie tylko modne (bo kastomizowane, można wybrać dowolny rodzaj kruszcu lub jego kombinację, grubość, wielość warstw, ilość i rodzaj kamieni i sposób połączenia tego wszystkiego – obrączki męska i damska mogą się między sobą różnić!), to jest po prostu biżuteria z duszą robiona przez człowieka, który wkłada w to serce i ma głowę pełną pomysłów. My wybraliśmy obrączki z dwóch materiałów – palladu na zewnątrz i różowego złota w środku, a każde ma na obrączkę odcisk palca drugiej połowy (ja dodatkowo diament). To o niebo bardziej osobiste, niż najpiękniejszy grawer. Zobaczcie sami, jak to wygląda…

Dla ciekawskich podpowiem, że Bielak wymyślił także obrączki z zapisem głosu, kardiogramem, a także serię „żebro Adama” i „żebro Ewy”, gdzie obrączki są tak zrobione, iż złożone zazębiają się lub wręcz łączą w jedną. Piękna metafora miłości 🙂 Jest nawet seria dla fanatyków „Władcy Pierścieni”. I najważniejsze – jeśli ma się w domu biżuterię starą, niezbyt zdatną do dalszego użytku, lub tak vintage, że aż nieprzystającą do współczesności, a ma ona dla nas sentymentalną wartość, Bielak wtopi kruszec w waszą obrączkę (może być niewidoczny, wtopiony od wewnątrz), dzięki czemu obrączki są jeszcze bardziej osobiste.


Przy okazji posta pozwoliłam sobie zrobić kilka fotek, a że w sesję, jak zwykle wtrąciła się Tośka, wklejam także kilka jej zdjęć…

A na koniec kochani zachęcam do wzięcia udziału w konkursie, który do 10 czerwca trwa na naszym blogu. Konkurs polega na stworzeniu albumu na Pinspire inspirowanego polskością, a nagroda to modny T-shirt Roberta Kupisza wartości 350 PLN! Dla tych, którzy nie bardzo wiedzą, jak zabrać się za robienie albumu na Pinspire, zrobiłam krótką fotoinstrukcję, a przy okazji dodałam na nasze konto kilka zdjęć wyjątkowych bielakowych obrączek. No to zaczynamy instrukcję 😀

1. Jeśli nie macie konta, klikacie logo po prawej, a link przenosi Was prosto na Pinspire, gdzie na górnym menu są guziki „logowanie” i „rejestracja”

2. Ponieważ my konto mamy wybieramy logowanie, a żeby było łatwiej za pomocą Facebooka. Proces trwa kilka sekund i nie muszę pamiętać hasła, czysta wygoda 🙂 Dla tradycjonalistów pozostaje dołączenie przez e-mail, w sumie także szybkie.
3. Teraz obserwujcie prawy górny róg portalu, to tam można stworzyć kolekcję zdjęć inspirowaną Polską. Klikamy „Stwórz kolekcję” i nadajemy jej nazwę. Można decydować, czy inni użytkownicy dopinają nam zdjęcia, czy tylko my możemy to robić.
4. Teraz wybieramy guzik „dodaj” i dalej – jeśli dodajemy pin z jakiegoś innego miejsca w necie, wyieramy opcję „dodaj pin”, jesli dodajemy fotki z komputera „załaduj pin”. Ja mam swoje fotki, więc ładuję z komputera…
5. W zależności od Waszej inwencji kolekcja może mieć 1, 2, 5, 10, 20 albo tyle ile chcecie zdjęć, podpowiadamy, że jak jest za dużo, to ciężko się przegląda, zwykle około 10 zdjęć połączonych tematem już fajnie wygląda. Powtarzacie więc ładowanie pinów aż stwierdzicie, że już jest ładnie. Moja kolekcja „Bielak rings collection” (można ją zobaczyć TUTAJ – KLIK!) ma właśnie 10 pinów i sądzę, że to wystarczy.

Zabawa jest przednia, naprawdę! Polecamy inspirować się Polską i robić kolekcje, a jak już je będziecie mieć nie zapomnijcie pochwalić się nimi w komentarzach pod TYM POSTEM – KLIK!!! To z nich wybierzemy nową właścicielkę koszulki Kupisza w dowolnym kolorze i rozmiarze.


Miłej niedzieli kochani!
Tekst i foto: Lona
Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x