Czy wiesz, ile lat ma twój organizm? Nasza dietetyczna rewolucja w BeFit

O naszej przygodzie z odchudzaniem bywało już kilka razy. Niestety nie zawsze najlepiej. Było dużo zapału, kilka tygodni pracy, zastój i powrót do złych nawyków. Bo nie ma czasu, nie ma głowy, nie ma… No właśnie czego? Doszłyśmy do wniosku, że przede wszystkim brakuje nam dobrej rady. Mądrej, rozsądnej. Kogoś kto na temacie naprawdę się zna.

Dzisiaj pierwszy post z serii, którą będziemy przygotowywać na bieżąco. Po pierwsze odpowiedź na ważne pytania, które zadałyśmy dietetyczce, Anecie Lenart. A po drugie.. Krótka anegdotka Lony. Bo na mnie jeszcze przyjdzie pora, ale chcemy przekazać Wam najpierw meritum.

Cześć. Jestem Ilona i mam… 47 lat!

Nie, to nie pomyłka. Dokładnie tyle wskazała magiczna waga dietetyk Anety Lenert z poradni BeFit (w Katowicach). Dla porządku dodam, że metryczka wskazuje wiek 31. I co teraz? Czarna rozpacz. I nerwowe uśmieszki, no ale w końcu kto chciałby dobrowolnie postarzać się o 16 lat. Skąd ten wiek? Ano, miła dziatwo, źle się babcia Lona prowadzi. Jada mega nieregularnie, prawie nic nie pije, lubi przekąszać wieczorami i nigdy nie jada śniadań. To bardzo źle! Jak wskazały inne moje wyniki, poziom tłuszczu woła o pomstę do nieba, a wody jest tylko minimalnie w normie.

I co robić? Pić, pić, pić! Moje podstawowe zalecenie dietetyczne dotyczy właśnie wody. Ponad trzy litry dziennie! Oczywiście powolutku, małymi łykami, z przerwami 20 minut przed i po posiłku. Jeszcze nie udało mi się wyrobić tej normy, ale mam 3 tygodnie, by tego dokonać. I wierzę, że się uda, bo każdego dnia poprawiam rezultaty (w tej chwili jest ponad 2 litry dziennie). Kolejna rzecz podstawowa: się chce schudnąć, trzeba… jeść. Pięć razy dziennie, co trzy godziny. Łatwe? Nie dla mnie! Mam ogromne problemy z jedzeniem czegokolwiek przed godz. 10, i choć wstaję o 6 rano, śniadanie zaczynam przed południem.

Krótka rozmowa o tym, co jest dla nas dobre.

L&L: Jak to się dzieje, że jemy mniej, a tyjemy? Dlaczego przemiana materii robi nam takie psikusy?

AL: Ograniczając podaż żywności zabieramy wraz z kalorycznością wartość odżywczą(która i tak sama w sobie nie jest zbyt dobrej jakości na dzisiejsze czasy  z uwagi na zawartość konserwantów,emulgatorów,barwników,hormonów i antybiotyków). Nasz organizm czuje się niedożywiony bo właśnie wartość odżywcza jest całą kwintesencją dla organizmu,więc postara się o to by spowolnić nam metabolizm, abyśmy wydatkowali jak  najmniej kalorii. Organizm nie wie ja długo taki niekorzystny stan będzie trwał więc musi uruchomić mechanizm zmniejszający wydatek energii.Zgodnie z zależnością: im więcej tkanki mięśniowej tym bardziej podkręcony  metabolizm,organizm będzie pobierał energię z mięśni. Waga nam spada,centymetr pokazuje ubytek,tylko pytanie z czego poszło w dół : z wody, mięśni, tkanki tłuszczowej czy toksyn? Odpowiedz brzmi: z mięśni. I pytanie czy w odchudzaniu chodzi o redukcję mięśni? Nie:) Także absolutnie mniej nie znaczy korzystniej. Regularność żywienia oraz wartość odżywcza na wysokim poziomie to klucz  zdrowego podejścia do odchudzania.

L&L: Podstawowym zaleceniem dla nas obu było zwiększenie ilości pitej wody. 3 litry to naprawdę sporo, dlaczego aż tyle?

AL: Duża ilości zaleconej wody ma swojej konkretne podstawy. Nasz organizm w 60 % wypełnia woda,mózg nawet 80 %. Poprzez mocz, pot wydalamy codziennie bardzo duże ilości wody i należy je na bieżąco uzupełniać. Ilość zalecanej wody jest zależna od masy ciała, im większy osobnik tym zalecana większa podaż wody. Bierzemy również pod uwagę aktywność fizyczną. U osoby podejmującej aktywność fizyczną zaleca się zwiększenie ilości wody. Te dwie składowe miały główny wpływ na tak dużą podaż wody.

L&L: Jakie są Pani największe sukcesy w odchudzaniu pacjentów? Które metody działają lepiej na kobiety, a które na mężczyzn? A może płeć nie ma znaczenia?

AL: Najlepszym rezultatem w temacie odchudzania jest wynik 30 kg w dół. Może to dziwnie zabrzmi, ale wciąż czekam na pacjenta z zaleceniami redukcji tkanki tłuszczowej ze względów zdrowotnych na ok 50 kg. Mówię, że czekam bo na co dzień widuję takie osoby.
Potrzebna jest tylko decyzja – chcę . Pacjent musi chcieć,  ja wiem jak. Kuracja z efektem zapewniona. Nie ma specjalnych metod odchudzających wobec płci. Podstawą jest dokonywanie dobrych wyborów żywieniowych i aktywność fizyczna w ramach rekreacji ruchowej. Natomiast bardzo duży wpływ przy odchudzaniu mają 4 posiłki opiewające o zawartość białka zwierzęcego i roślinnego w celu podkręcania metabolizmu. Zauważyłam, że białkowe przekąski również bardzo sycą na kolejne 3 godziny i nie podjadamy. Poza tym mężczyźni muszą mieć większą podaż białka z uwagi na większą masę ciała. Z białkiem jest jak z wodą. Im większa masa ciała tym zwiększona podaż białka.

L&L: Mówiła Pani byśmy zapomniały o liczeniu kalorii. To brzmi rewolucyjnie, bo większość diet jednak opiera się na kaloriach i odmierzaniu sobie porcji posiłków.

AL: Najważniejsze przy odchudzaniu jest by była zachowana regularność posiłków oraz wartość odżywcza. Z organizmem trzeba się dogadać-dożywić go. Dożywiony organizm będzie traktował tkankę tłuszczową jako zagrożenie dla stanu zdrowia i na bieżąco ją wydatkował. Pokazuję pacjentom kilka wartości kcal i gramowych. Moi pacjenci liczą tylko 2 przekąski, które muszą być niskokaloryczne. Ale wiedzieć, że na przekąskę mam mieć serek wiejski czy banana nie sprawia nikomu trudności.

L&L: Czy miała Pani sama kiedykolwiek problemy z wagą? Skąd pomysł na zawód dietetyka?

AL: Od najmłodszych lat podejmowałam różne aktywności fizycznej: gimnastykę, karate, siatkówkę. Serce jednak na dłużej skradła mi królowa sportu-lekkoatletyka, której poświęciłam 6 lat życia. Mój znakomity trener prowadził mnie wzorcowo pod względem metodycznym i technicznym natomiast zabrakło aspektów dietetycznych oraz odnowy biologicznej. Po zakończeniu przygody ze sportem podjęłam skrupulatną edukację na studiach z takich przedmiotów jak : edukacja żywieniowa człowieka, psychologia, anatomia, biochemia, itp., po to by uzyskać wiedzę co tak naprawdę stało się z moim organizmem. Mając już wiedzę postanowiłam ją wykorzystać i pomóc ludziom w realizacji i celów. Na początku myślałam,że będę prowadziła tylko sportowców, ale w szybkim czasie zdałam sobie sprawę ,że tak naprawdę temat żywienia tyczy wszystkich ludzi.  Na dzień dzisiejszy większość moich pacjentów jest prowadzona pod kątem redukcji tkanki tłuszczowej.Zawód dietetyka jest dla  mnie zarówno pasją jak i misją aby krzewić zdrowy styl życia wśród społeczeństwa.

L&L: W mediach trwa szał na fitness. Chodakowska, wypasione siłownie, ćwiczące do upadłego gwiazdy. Może sam trening wystarczy? Po co jeszcze dieta?

AL: Bardzo mnie cieszy ”szał na fitness” i wszelkie formy aktywności fizycznej natomiast dobrze jest wiedzieć, że aktywność fizyczna ma tylko 30 % wpływu za stan zdrowotny i wizualny natomiast dietetyka aż 70 %. Stąd konieczność połączenia tych dwóch dziedzin.

DIETETYK3 DIETETYK2 DIETETYK1

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x