Te odżywki z drogerii naprawdę dają efekt włosów, jak od fryzjera! Zobaczcie efekt 6-tygodniowej pielęgnacji boosterami Wella.

Każdy, kto farbuje włosy, zna ten scenariusz: zaraz po koloryzacji odcień jest cudowny. A potem… zaczyna się. Płowienie, żółknięcie, matowienie, przesuszenie. No i odrosty. Jeszcze do niedawna sądziłam, że mam do wyboru dwie drogi: albo używać profesjonalnych odżywek tonujących (za ponad 100 zł), albo kombinować z tanimi płukankami (co zwykle kończy się fioletowymi końcówkami i strasznie przesusza włosy). Ale teraz, po ponad 6 tygodniach regularnego używania odżywek-boosterów od Welli wiem, że włosy pomiędzy farbowaniami mogą wyglądać super.


I mam na to dowody – zdjęcia przed, w trakcie i po 6-tygodniowym wyzwaniu WellaColor Booster.


Zacznijmy jednak od tego, na czym polegało wyzwanie i jak wyglądałyby nasze włosy, gdybyśmy nie tonowały włosów w ogóle. Bo musicie wiedzieć, że zarówno ja, jak i Milena, mamy ogromny problem z utrzymaniem koloru w ryzach. Moje rozjaśniane włosy niemożliwie szybko żółkną i tracą blask, Milena z kolei ma tendencję do płowienia koloru i łatwego przesuszania się włosów (co kończy się fryzurą a la pudel). Kiedy 10 października podejmowałyśmy się wyzwania Welli wiedziałyśmy, że marka gra ambitnie. Bo booster łatwo z nami mieć nie będzie.


Zamieniłyśmy wszystkie maski, odżywki i płukanki na Color Booster.


Tak, aby test wypadł wiarygodnie. Postanowiłyśmy też, że w czasie trwania wyzwania będziemy odwiedzać swojego fryzjera Oskara – aby bezstronnie (nie wiedział o challenge’u!) ocenił stan koloru i stopień zniszczenia włosów.

Wszystko po to, by porządnie sprawdzić, czy obietnice producenta są do zrealizowania w realnym świecie. I to jeszcze na dwóch różnych głowach z włosami o różnych odcieniach i strukturze.


Efekty po 6 tygodniach


Teraz mamy już pewność, że WellaColor Booster działa! Możemy Wam na 100% potwierdzić, że odżywki te:

  • Faktycznie podbijają (naturalny lub farbowany) odcień włosów delikatnie go tonując. Potrafią ochładzać lub ocieplać kolor, w zależności od wariantu odżywki, jaką wybierzesz.
  • Zastępują przy tym wszelkie inne (w tym profesjonalne) tonery, maski koloryzujące i płukanki. Po prostu używając boostera, nie trzeba już kupować nic więcej.

  • Formuła jest na tyle odżywcza (w składzie 3 olejki: makadamia, kokosowy, arganowy), że odżywka Wella zastępuje też klasyczne balsamy do włosów.
  • Włosy się nie przesuszają po kuracji. Wręcz przeciwnie – są miękkie, gładkie, a końcówki nie rozdwoiły się.
  • Z kolorem nie da się przesadzić – boostera można używać nawet codziennie. Odcień będzie podkręcony, ale nie zmieniony.

  • Tonowanie boosterami nie jest drogie. W ciągu ponad 6 tygodni zużyłyśmy półtora opakowania WellaColor Booster. Koszt miesięcznej pielęgnacji wyniósł mniej, niż 20 zł. A pamiętajcie, że w tym czasie na inne odżywki i maski nie wydałyśmy ani złotówki.
  • Łatwo je kupić. Bo boostery są w każdym Rossmannie.

Nasze efekty na zdjęciach


Jeśli obserwujecie nas na Instagramie (oraz stories) widzicie nasze włosy na bieżąco. Ale efekty pielęgnacji boosterami będą jeszcze lepiej zauważalne, gdy zestawimy włosy na kolażach zdjęć.

U Mileny odcień niemal się nie różni. To najlepszy dowód, że boostery naprawdę przedłużają żywotność koloru między farbowaniami.

Moje włosy zmieniają tony w zależności od światła i… czasu od rozjaśniania. Ale odcień jest bardzo naturalny i widzę, jak toner trzyma w ryzach rdzawe tony, które lubią się u mnie pojawiać.


A co na to fryzjer?


W skrócie: jest dobrze, nic nie zmieniajcie. Pomimo, że zamiast stosować polecanych przez fryzjera masek profesjonalnych, cały czas używamy boosterów Welli, Oskar nie miał zastrzeżeń co do stanu włosów. W przypadku Mileny był wręcz zaskoczony, jak udało jej się utrzymać taką głębię koloru przez ponad miesiąc od farbowania (yeah!).

Na moim blondzie, który wciąż jest nierówny po nieudanym rozjaśnianiu w maju (u innego fryzjera), efekt jest mniej spektakularny, niż u Mileny. Bo ta środkowa partia włosów ma większą tendencję do żółknięcia. Nie ma to wiele wspólnego z samym boosterem, ale (w imię pełnej szczerości)daję Wam znać. Natomiast odżywienie i blask są na tip top. Nic się nie rozdwaja, nie przesusza, nie puszy.


Jeszcze lepsze ceny


Być może, podobnie jak my, zaczęłyście już używać boosterów Welli (zarówno po pierwszym wpisie z wyzwaniem, jak i podsumowaniu po 3 tygodniach zgłosiło się sporo dziewczyn, które kupiło też swoje odżywki). A może dopiero planujecie zakup pierwszej tubki. Warto się zdecydować właśnie teraz, bo cała seria WellaColor Perfect ma obecnie w Rossmann promocyjne ceny.

Ja już skorzystałam, by zrobić zapasy boostera kokosowego (odcień podkreślający chłodne tony na włosach blond). Bo pomimo końca naszego wyzwania i współpracy z Wella, nie zamierzam rezygnować z tych odżywek. Za dobrze się sprawdzają! Kupiłam więc kolejne dwie sztuki (w cenie 20,99 zł/szt zamiast 26,99), a do tego jeszcze spray’e retuszujące odrost (za 21,49 zł/szt – 6,50 taniej, niż wcześniej).

Farby z tej serii też są na promo, więc jeśli koloryzujecie włosy w domu, warto sprawić sobie kompletny zestaw. Bardzo podoba nam się podejście marki, która dba o to, by włosy pomiędzy farbowaniami były w jak najlepszej formie.


I to już wszystko?


Nasze wyzwanie Welli właśnie się kończy. Ale, jak widzicie, przygoda z boosterami wcale nie. Z przyjemnością będziemy ich dalej używać. Mają świetne ceny, są łatwo dostępne, a utrzymanie ładnego koloru nie wymaga wiele zachodu. Te boostery są bardzo lazy girl fierndly i my to ogromnie szanujemy!


Dajcie znać, czy stosujecie serię Color Perfect i jak sprawdza się na Waszych włosach.


Wpis przygotowany we współpracy z Wella Polska.

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x