Czym robimy zdjęcia? Jakich aplikacji używamy? Blessowy poradnik.

Ilość Waszych pytań o to czym robimy zdjęcia, gdzie i jak je obrabiamy, jakie są nasze ulubione aplikacje i jak to możliwe, że nasze selfie są tak dobre jakościowo, możemy liczyć w dziesiątkach.

Stąd pomysł na post, w którym chcemy Wam przedstawić aktualne, blessowe metody na zdjęcia. I z góry uprzedzamy – nie jesteśmy znawcami fotografii, nie jesteśmy „techniczne”.

To bardziej kwestia naszego wyczucia, tego co lubimy i czym się inspirujemy, i oczywiście szeregu prób i błędów, jakie popełniamy.


Numer jeden – aparat


Choć każda z nas ma iphona, to jeśli chcemy dodać fotkę na insta lub bloga (i być z niej w pełni zadowolonymi), to na 10 przypadków 9 raz sięgamy po nasze ukochane Olympusy z serii PEN. Posiadamy teraz wersję E-PL7 oraz E-PL8, a całkiem niedawno miałyśmy możliwość testowania najnowszego dziecka z rodziny PENów – E-PL9.

Wszystkie łączy piękny, minimalistyczny design w stylu retro, poręczność (te aparaty mieszczą się do średniej wielkości torebki!), możliwość natychmiastowego przesłania zdjęcia na telefon (połączenie WIFI między urządzeniami oraz darmowa aplikacja – wszystko jest intuicyjne), ale przede wszystkim niesamowita jakość zdjęć, którą można osiągnąć nie będąc specem od światła, głębi ostrości i manewrowania przesłoną. Zwyczajnie na świecie… w trybie auto.

Czy to brzmi jak bluźnierstwo? Pewnie dla wszystkich fotografów, którzy każde swoje zdjęcie traktują jak dzieło sztuki – tak. Jednak wiele z nas chce mieć piękne zdjęcia pozostając przy tym amatorem. I to dają nasze ulubione PENy. I oczywiście, że mają one możliwość ręcznego ustawiania wartości zdjęć, co daje pole do popisu, kiedy mamy dużo czasu i chcemy poeksperymentować. Ale wiecie, jak często bywa w świecie social mediów – czas nie sprzyja nam, i liczy się jakość, ale i tempo.


Nasze PENy, to bezlusterkowce, czyli aparaty cyfrowe z wymienną optyką. I właśnie ta optyka jest częścia udanych zdjęć. Z naszych doświadczeń wynika, że mając dwa o poniższe obiektywy jesteście w stanie wyczarować praktycznie każdą fotkę.

  • M.Zuiko Digital 17mm 1:2.8, czyli tzw. PANCAKE – do szerszych kadrów, krajobrazów, kiedy nie masz możliwości „odejścia” od fotografowanego obiektu (np. małe pomieszczenia). I co najważniejsze – do selfiaków! Bo nasze PENy mają ruchomy ekran podglądu i z łatwością obrócicie go tak, by robić klasyczne selfie lub nagrywać filmik. A w wersji aparatu E-PL9 macie nawet możliwość ustawienia filtru, który wygładza skórę twarzy i szyi, już podczas robienia foty. Nice one! A! I „naleśnik” jest ultrapłaski – ma nieco ponad 2cm!

  • M.Zuiko Digital 45mm 1:1.8 – klasyczny obiektyw do portretów, ale i nastrojowych zdjęć produktowych, bo przepięknie rozmywa tło zdjęć. To typ obiektywu, który potrzebuje sporo „odejścia”, by ująć szerszy kadr, np. pełną sylwetkę człowieka, ale i do tego się nadaje. A dzięki możliwości ustawiania ostrości obiektu na ekranie (dotykowo), bez trudu skupimy się na elemencie zdjęcia, które jest dla nas najistotniejszy.


Wszystkie sekrety selfie


O tym, że najlepiej wychodzimy na zdjęciach, kiedy robimy sobie klasyczne selfie napisano już słów miliony. W naszym przypadku sprawa rozbija się jeszcze o makijaż, bo zazwyczaj to on jest powodem robienia sobie przez nas fotek twarzy.

I co tu dużo mówić – żaden telefon nie daje tego, co nasz PEN z ulubionym obiektywem.

Ma to swoje plusy i minusy. Przede wszystkim fotki są jak żylety, a Wy możecie widzieć jak naprawdę wyglądają kolory cieni, jaka jest moc ich błysku i czy widać efekty blendowania i cieniowania. Tak po ludzku – widzicie pracę, jaką wkładamy w zrobienie makijażu. Ciemna strona mocy, to uwypuklanie wszelkich niedoskonałości skóry, które nawet na żywo nie są tak widoczne. Krostki, zmarszczki, suchość skóry.

Jesteśmy zwolenniczkami mądrej edycji zdjęć i aplikacja na smartfona Photoshop FIX służy nam nie do nierealnego wygładzenia skóry (wiecie, że żadna z nas nigdy nie zainstalowała osławionego FaceTune?), ale np. do usunięcia pryszcza. Obie uważamy, że ktoś, kto ocenia estetykę makijażu, nie ma ochoty oglądać zaognionej ranki. Ta aplikacja pozwala również na kadrowanie, zabawy kontrastem, ochłodzenie fotografii.

A my zamiast na „fejs tjuning” w appce liczymy na dobre światło, cieplejsze. Dlatego robienie fotek o poranku lub podczas zachodu słońca (golden hour) sprawia, że skóra wygląda na gładszą, zdrowszą, a jej pory i faktura nie jest podkreślona. Gorzej, jeśli robimy fotki, kiedy niebo jest jak „gęsto mleko”, nie ma chmur, żadnej gry świateł, a kolory wyglądają szaro. Wtedy musimy natrudzić się nieco bardziej podczas obróbki i wyrównać kolory zdjęcia, dodać cerze życia.


Story jak malowane


To chyba appka, której nie musimy przedstawiać, ale na wszelki wypadek – kreatywne story, w którym możecie dodawać filmiki i zdjęcia w ramkach polaroidów, ozdobione potarganymi kartkami papieru czy dodając efektowe fonty, to Unfold.

Dzięki niej możecie tworzyć unikalne moodboardy, a produkty prezentowane w ten sposób zyskują na urodzie. I znamy kilka takich kont na ig i twórców, którzy opanowali robienie gustownych story do perfekcji. Ma to często związek z płatnymi współpracami lub spójnością konta. I uwierzcie – jest duuuużo bardziej pracochłonne niż wrzucenie zwykłego story.


Zdjęcia jak z albumu babci


Jak zrobić efekt ziarna na zdjęciach? Ano prosto – używając aplikacji Afterlight. Możecie w niej również dodać efekty prześwietlonej kliszy, pobawić się kontrastem, dodać fonty i naklejki, wykadrować, zamglić zdjęcie.

Wielu influencerów uwielbia również tonować fotki, tak by cały feed był spójny i w jednym kolorze, np. rozbielony, zaróżowiony, żółtawy (retro) i ta funkcja w appce nazywa się Color Overlay. A sam Afterlight ma jeszcze jedną zaletę – może uratować fotografię. Przez nałożenie odpowiedniego filtru, możemy otrzymać ciekawy efekt „starego” zdjęcia i jakieś niedociągnięcie przestaje być problemem.


Najntinsowe foty


A to coś dla fanów fotografii z lat 90′ i początków nowego millenium. Przyznam się Wam, że na prywatnym koncie na ig właśnie aplikacja Huji przejęła mój feed. Mam miłe wspomnienia jeśli chodzi o zdjęcia w tym stylu; jako nastolatka nałogowo robiłam i wywoływałam fotki każdorazowo układając kadr (i koleżanki) tak, by zdjęcie było idealne. Bo przecież klatek było 24 lub 32. A rodzice mięli dość ciągłego zasilania kieszonkowego na wywoływanie tych dzieł sztuki.

Zdjęcie z pomarańczową datą, urocze prześwietlenia i cera, która zawsze wygląda zacnie (bo brakuje jej ostrości, hehe). I również dobry sposób na wyróżnienie swojego feedu.


Jak widzicie, używamy dość popularnych narzędzi. Jednak zależy nam również na pewnej unikalności fotek i nie chcemy podążać ślepo za modą na określony styl (np. mocno prześwietlone fotki, idealne flatlaye, feed jak spod linijki). To nie są Blessy. A, że jesteśmy duetem, to lekki chaos jest naszym znakiem rozpoznawczym.

Aplikacja Afterlight
Aplikacja Huji

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x