Palety MAC Personality: hit czy kit?

Przyznam szczerze, że trochę oczekiwałyśmy od MAC tych paletek. Wszyscy dookoła tworzą unikalne, kultowe i jedyne w swoim rodzaju palety cieni, a MAC zazwyczaj pozostaje wierny prostym, własnym rozwiązaniom.

Przyszła pora i na nich. Za tydzień (18.10) w sklepach stacjonarnych MAC, a już dzisiaj online, można kupić sześć modowych palet z serii Personality Palettes.


Pytanie jest jedno: którą dziewczyną MAC jesteś?


Nim jednak przedstawię Wam sześć sióstr paletowych o różnych osobowościach, podzielę się pewnymi spostrzeżeniami. Wiecie, że jestem wielką fanką MAC, czemu daje znać i na blogu, i na insta. Jednak od jakiegoś czasu mam wrażenie, że świat kosmetyków kolorowych zmienił się tak bardzo, iż pozycja MAC, jako trendsettera, twórcy najbardziej unikatowych rozwiązań, formuł i kolorów, a przede wszystkim marki z kosmetykami dla profesjonalistów, została zagrożona.

I wcale nie chodzi o to, że jakość kosmetyków MAC spadła. Ale o wielki rozwój marek oferujących nam produkty równie dobre, a czasem i lepsze, w podobnych cenach. Zwyczajnie na świecie; marki popularne jak TooFaced, Huda Beauty czy Anastasia Beverly Hills, nie muszą mieć przedrostka PRO, by zachowywać się jak produkty do sesji zdjęciowych, na wybiegi i gale.

Do tego dochodzi ogromna siła internetowych beauty gurus, które z łatwością lansują trendy, kolory, sposoby aplikacji i przede wszystkim – pożądane produkty. A do takich należą paletki cieni do powiek, i jak do tej pory próżno było w tej kategorii szukać produktu MAC. Żadna z palet nie budziła takiej euforii jak Modern Renaissance ABH, Rose Gold Hudy Beauty czy Shade&Light od Kat von D.

Paletki: Fashion Fanatic, Power Hungry, Prissy Princess

No to skoro na rynku mamy aż sześć modowych, szalonych, ikonicznych palet, to czy uda się im „wejść do gry” i sprawić, że publiczność oszaleje? Nie jestem pewna…


W każdej z sześciu paletek znajdziecie osiem cieni do powiek oraz jeden rozświetlacz dopasowany do całej gamy kolorystycznej palety. W solidnie zrobionym, poręcznym pudełeczku znajdziecie lusterko, a kasetka w której siedzą cienie jest plastikowa i prosta do czyszczenia. Paletki są proste w transportowaniu, o czym zawsze pamięta MAC, bo przecież ich produkty mają trafiać do kufrów wizażystów. Więc co jest nie tak?

Nie jest to formuła. Ona nadal jest dokładnie taka, jaką znacie. Cienie są dobrze napigmentowane, prosto się z nimi pracuje, ładnie blenduje, tworzy chmurki kolorów. Jednak przy foliach Hudy cienie metaliczne z macowych paletek wypadają blado, moc koloru MAC skonfrontowana z cieniami ABH jest zwyczajna, a jakość pracy jest dokładnie taka sama jak z produktami Smashbox czy Too Faced. No i tutaj dochodzimy do sedna – MAC musiałby zachwycić, zaskoczyć i znokautować doborem kolorystycznym swoich personalizowanych dziewcząt.

Paletki: Mischief Minx, Basic Bitch, Rockin’ Rebel

No i tego najbardziej mi zabrakło.


Aż trzy z propozycji są tak bardzo bazowe i przewidywalne, że prócz opakowania nic nie przyciąga mojej uwagi. Prissy Princess to miks chłodnych, neutralnych cieni – chyba najmniej pożądanych na rynku w tym momencie.

Basic Bitch kusi nazwą, ale zamiast odjechanych kolorów godnych niegrzecznej królowej mamy mieszankę szarość z niewielką domieszką ciemnej śliwki. Owszem, to jest rockowe, ale gdyby tak dodać złota, skrzącej się czerwieni lub matowego, bordowego cienia byłoby interesująco i z pazurem.

Fashion Fanatic i Basic Bitch.
Makijaż wykonany Mischief Minx.

Podobnie jak w Power Hungry, która jest bazową paletką zawierającą ciepłe odcienie brązów. Dostajecie zarówno cienie matowe, jak i błyszczące, utrzymane w nudziakowej kolorystyce. Jeśli szukasz podstawowej palety, to jest to dobry trop. Nie zawiedziesz się. Ale czy będziesz bardziej zadowolona jeśli kupiłabyś czekolady TooFaced czy cienie Smashbox? Nie sądzę.

Więcej szaleństwa znalazłam w pozostałych trzech paletkach: Fashion Fanatic (fiolety, róże, pomarańcz), Rockin’ Rebel (zielenie, błękity) oraz Mischief Minx (rudości, złota, ciepłe brązy). Ale biorąc pod uwagę, że w każdej palecie jest zaledwie osiem cieni, to czuję ogromny niedosyt i co zmieniłabym na bardziej odjechane, pożądane, ekstrawaganckie kolory.

Prissy Princess oraz Mischief Minx.
Makijaż wykonany Fashion Fanatic.

Potrzebujemy więcej czadu


Sama jestem mocno zaskoczona takimi odczuciami, bo zazwyczaj tracę głowę dla kosmetyków MAC. Ale nie tym razem. W ostatnich tygodniach miałam szansę sprawdzić kolejne formuły cieni, no i obserwować (razem z Wami) szaleństwo jakie wywołały na rynku nowości od ABH, Hudy Beauty czy Kat von D.

Gdybym miała jednak powiedzieć, gdzie jest największy konkurent, to bez wahania wskazałabym na sześć paletek Marca Jacobsa z serii Eye-Conic. Podobna koncepcja, niemal identyczna cena (MAC 219zł, MJ 215zł ) i zdecydowana przewaga Marca Jacobsa.

Od lewej: Scandalust, Glambition, Provocouture, Edgitorial, Sartorial, Frivoluxe.

I nawet jeśli w kolekcji Marca Jacobsa znalazła się „nudna” paletka brazów, to coś sprawia, że chciałabym ją mieć. Nie wspominając o fantastycznej Scandalust z ciepłymi cieniami, mocno niegrzecznej Edgitorial z najbardziej niebiańskim złotem na świecie.

Nie powiem, że nie żałuję. Choć muszę podkreślić, że to moje zdanie. I być może dla profesjonalnego wizażysty takie zestawy dają doskonałą bazę do tworzenia mniej lub bardziej szalonych makijaży. A ja? Zaczynam mieć szalone wymagania.

Rockin’ Rebel oraz Power Hungry.
Makijaż wykonany Rockin’ Rebel.

 

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x