Dobieramy pielęgnację dla Waszych facetów. W Rossmannie! 100% drogeryjnych kosmetyków

Po co mężczyźnie pielęgnacja? No, jak to po co, dla zdrowej skóry! Bo przecież faceci też miewają przesuszenia, trądzik, nadmiar sebum, czy podrażnienia (choćby po goleniu).


I, jak każdy człowiek, potrzebują mycia, nawilżania i ochrony przed słońcem.


I nie dajcie sobie wmówić, że prawdziwy mężczyzna na kosmetyki nie zwraca uwagi, a do szczęścia potrzebuje tylko mydła. To jest bardzo stereotypowe podejście, w sumie najbardziej krzywdzące dla samych mężczyzn. Oni też mają prawo do dobrych produktów, zadbanej skóry i zarostu. I nie muszą w tym celu ukradkiem podkradać kosmetyków partnerkom. Mogą mieć przecież własne – dopasowane do potrzeb skóry, gustu i przyzwyczajeń.


A jakie to są te ‚męskie’ kosmetyki?


Mogłoby się wydawać, że męskie i damskie kosmetyki to te same produkty, tylko spakowane w inne butelki i pachnące mniej słodko. Tak często jest, ale spójrzmy głębiej. Nie chcę mówić stereotypami, ale jest faktycznie różnica podejścia do pielęgnacji, która wymusza różnice na poziomie składów i całych zestawów kosmetyków.

Mężczyźni mają bardziej minimalistyczne podejście. Trudno ich namówić na stosowanie serum, a co dopiero dwóch, warstwowo. Moja ulubiona metoda komponowania zestawów kosmetyków dla innych (czyli podwójne oczyszczanie, aktywne serum, nawilżające serum i prosty krem + SPF) z facetami nie przejdzie. Jeszcze się taki nie znalazł, którego udałoby mi się na to na mówić (a wierzcie, próbowałam).

Producenci kosmetyków też to widzą i próbują przemycić aktywne składniki w kremach, a ilość kroków pielęgnacji zniwelować do koniecznego minimum.


Pielęgnacja z drogerii


Jeśli wydaje Wam się, że na półkach drogeryjnych są tylko bazowe nawilżacze i balsamy po goleniu to… dawno nie byliście na dziale męskim w Rossku! Ile tam jest męskich kosmetyków! W tym naprawdę dużo marek polskich i sporo kosmetyków barberskich.

Pewnie, że nie wszystkie są warte uwagi, ale ta obfitość prowadzi do podstawowego wniosku: gdyby nikt nie kupował, nikt by też nie produkował. Więc klient jest, tylko być może potrzebuje jeszcze pomocy w wyborze i ćwiczeń systematyczności. Jak każdy początkujący użytkownik pielęgnacji nie zna się pewnie na składach i nie ma doświadczenia z formułami. Różnorodność może go przytoczyć.


Ale od czego ma Was! I nas.


Powiedzmy, że my wykonałyśmy wstępną robotę – przeczesując półki Rossmanna i sprawdzając co tam dobrego (i nie). Trudno nie było, bo odkąd jedna z naszych najbardziej zaufanych marek, Bielenda Professional, wprowadziła drogeryjną linię męską, kilku pewniaków miałyśmy na starcie. Wystarczyło tylko dobrać troszkę innych produktów i przygotowanym zestawem potraktować skórę naszych najbliższych mężczyzn. A na podstawie tych doświadczeń i obserwacji połączyć naszą wiedzę i męską recenzję z perspektywy użytkownika.

A teraz możemy się podzielić wnioskami i zaproponować gotowe zestawy, które Wy możecie sprawić swoim facetom (jeśli oni są początkujący w pielęgnacji i sami by sobie pełnej rutyny nie dobrali). Okazji będzie w grudniu dość 😉


Męska skóra, czyli jaka?


Oczywiście nie ma czegoś takiego jak jeden typ skóry u facetów. Oni także są narażeni na choroby skóry (konia z rzędem temu, kto mi wyjaśni, jakim cudem nie mówi się o ochronie przeciwsłonecznej wśród mężczyzn, skoro zachorowalność na nowotwory skóry jest u nich tylko o 0,7% mniejsza, niż u kobiet?*). Także potrzebują nawilżenia (szczególnie teraz, w okresie jesienno-zimowym), gdy golą się lub noszą zarost, to na szczycie potrzeb skóry będzie łagodzenie podrażnień i zapobieganie stanom zapalnym. A jeśli mają problem z sebum lub trądzik, super wesprzeć ich codzienną pielęgnację kosmetykiem regulującym lub złuszczającym.


Kompletna rutyna pielęgnacyjna for men


Żeby to wszystko uprościć przygotowałam dwa zestawy – każdy w opcji bazowej + dodatkowy produkt aktywny. Oczywiście można je mieszać – np. jeden krem wybrać bardziej łagodzący, drugi regulujący + coś do brody (to jest zresztą ulubione kombo mojego męża, ale o tym później).

To będzie minimalistyczna pielęgnacja oparta na wspólnej bazie, żeby do minimum uprościć sprawę. Każdy zestaw zawiera krem z SPF(jak zwykle, mój ulubiony matujący Nivea, bo jest lekki, niedrogi i ma bardzo dobry skład filtrów ochronnych), krem pod oczy oraz olejek barberski (wybrałam Bull Doga, bo był najtańszy, a dobrze się sprawdza).

1/ Zestaw regulujący

Oczyszczanie, lekkie nawilżenie i redukcja nadprodukcji sebum. Przy okazji działanie na koloryt cery i niedoskonałości. Jest wersja zapobiegawcza oraz coś ekstra do kuracji.

Na set składa się:

  • Żel do mycia twarzy Bielenda Professional Men Detox (190 g/42,99 zł) – bardzo przyjemny, bo odświeżający i dobrze radzący sobie z usuwaniem nadmiaru sebum (dzięki mięcie, cytrynie, wodzie morskiej, niacynamidowi). Ale dzięki dodatkowi trehalozy, betainy, alantoiny (łagodzą, nawilżają) oraz bazie myjącej z łagodnym detergentem bez SLS to jest bardzo uniwersalny, dobrze zbalansowany żel dla każdej cery.
  • Lekki krem normalizujący BP Men Detox (50 ml/58,99 zł) – to jest właściwie krem-żel o tak przyjemnej, tak lekkiej konsystencji, że aż sobie go czasem podkradam 😉 I nie zdziwicie się, że tak robię, skoro w składzie jest królowa trehaloza do spółki z królem niacynamidem (w perfecto stężeniu 5%). Do tego trochę matującej skrobi ryżowej (żadnego talku!), kilka olejków, a także antybakteryjne drzewo herbaciane. Krem ultraszybko się wchłania i ma piękny aksamitny finisz.
  • krem SPF30, olejek do zarostu, krem pod oczy (lekki krem Men Active Bielendy Professional z olejkiem awokado, peptydami, ekstraktem z herbaty i witaminach).

Dodatkowy produkt do kuracji na noc:

  • Krem-booster na niedoskonałości (30 ml/55,99 zł) – może być serum, ale samodzielnie też się spisuje (szczególnie u usób z cerą tłustą). Najciekawsza jest w nim kombinacja składników – niacynamidu, kwasu migdałowego, PHA i pochodnej kwasu salicylowego (skutecznej i mniej drażniącej) oraz cynku. Formuła wszystko w jednym i co ciekawe z dbałością o jak największą łagodność. Jego głównym celem jest ograniczenie trądziku.

2/ Zestaw nawilżający

Łagodzenie podrażnień i nawilżenie połączone z ochroną bariery naskórkowej.

Na set składa się:

  • Żel do mycia twarzy Bielenda Professional Men Detox (190 g/42,99 zł) – dokładnie ten sam, co w poprzednim zestawie. Bardzo uniwersalny galaretkowaty żel do porannego i wieczornego mycia.
  • Łagodzący krem wzmacniający BP Men Active (50 ml/58,99 zł) – bezzapachowy, łagodny, nawilżający. Wzmacnia skórę działaniem adaptogenów, łagodzi podrażnienia (także po goleniu) i nawilża mocą wąkrotki, trehalozy, beta glukanu, panthenolu, allantoiny. A jeszcze wzmacnia olejkiem sojowym i arganowym. Analiza składu tego kremu to czysta przyjemność. I jak donosi moja druga połówka – jego używanie także. Efekt łagodzenia jest widoczny od razu, zaczerwienienia  znikają.
  • krem SPF30, olejek do zarostu, krem pod oczy.

Zamiennie z kremem łagodzącym:

Przeciwzmarszczkowy krem rewitalizujący BP Men Active (50 ml/58,99 zł) – ten leciutki i bardzo przyjemny w stosowaniu krem (który pachnie trawą cytrynową) to uniwersalny nawilżacz z boostem – kwasem hialuronowym, peptydami (Hexa8 i Tri5) oraz koenzymem Q10. Jego działanie polega na zachowaniu skóry w dobrej kondycji – gładkiej, nawilżonej, bez za szybko pojawiających się zmarszczek. To jest, moim zdaniem, hit całej serii męskiej Bielendy Professional i odpowiednik mojego ulubionego kremu peptydowego z serii SupremeLab. Taki pewniak, który kupiłabym mężczyźnie, którego skóry i upodobań nie znam.


 A jak to wygląda w praktyce?


Opowiem Wam na przykładzie mojego męża. Ma tłustą cerę, więc na dzień stosuje tylko żelowe formuły. Nie lubi uczucia ‚czegoś’ na twarzy i to jest główny powód, dla którego nie stosuje regularnie filtrów (ubolewam). Ma za to duże cienie pod oczami i choć jest to warunkowane genetycznie, to widzi poprawę, gdy używa kremów pod oczy. Dlatego robi to chętnie i stale (od lat). Nosi zarost, ale też miejscami goli twarz, więc krem łagodzący okazał się dla niego odkryciem (wcześniej używał tylko olejku do brody). Jego rutyna wygląda tak:

  • mycie twarzy żelem 2x dziennie
  • rano: krem pod oczy, lekki krem z niacynamidem
  • wieczorem: krem łagodząco-wzmacniający.

Czy taka rutyna jest moim zdaniem wystarczająca? Nie! Ale to już krok w dobrą stronę wyrobienia sobie nawyku codziennego myślenia o potrzebach skóry.


A do 15 grudnia seria męska Bielendy Professional jest w Rossku w promocji. To dobry czas na skomponowanie zestawu kilkadziesiąt złotych taniej.


Wpis we współpracy z Bielendą Professional.

*http://onkologia.org.pl/nowotwory-skory-c44/

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x