Moja pielęgnacja, regeneracja i tonowanie włosów [Tydzień Pielęgnacji]

Kiedy pytałam, o czym chciałybyście poczytać w serii #tydzienpielegnacji, bardzo wiele z Was chciało, by zająć się tematem włosów. Głownie tym, jak sobie radzić z włosami farbowanymi, rozjaśnianymi, zniszczonymi. Czego używać, by wróciły do formy.


Dziś opowiem Wam, jak dbam o moje rozjaśniane, cienkie włosy. A także jak tonuję ich kolor.

To będzie dramat w pięciu aktach. Ale na szczęście z happy endem…



Akt I

O tym, jak zniszczyłam swoje włosy…


Dbać o swoje cienkie, farbowane włosy nauczyłam się… na własnych błędach. Nigdy nie byłam włosomaniaczką, ani nie przywiązywałam zbyt dużej wagi do jakości kosmetyków, które na nie nakładam. Farbowałam sama, z czasem zaczęłam nawet je trochę rozjaśniać (robią sobie sama sombre). Zabawa była przednia… do czasu, aż tak spaliłam włosy, że zamiast fryzury miałam na głowie pudla. Delikatne i cienkie włosy były przyklapnięte u nasady, a totalnie spuszone na końcach.

Zawzięłam się: skoro sobie zrobiłam krzywdę, sama tę krzywdę naprawię. To było rok temu, w sierpniu. Całą jesień i pół zimy nakładałam maski, olejowałam. Zmieniłam kosmetyki na delikatniejsze, zaczęłam się interesować pielęgnacją włosów na poważnie. Udało mi się wyprowadzić je z przesuszenia, ale końce (około 4 cm) były już tak uwrażliwione, że fryzjerka poleciła ściąć.

Olejek różany Quai, jest lekki ale bardzo odżywczy. Świetnie sprawdził się do olejowania.

Miesiąc później rozjaśniłam włosy ponownie…


Akt II

O tym, jak mieć fajny kolor


Jeśli rozjaśnianie, to tylko u fryzjera – niby wszyscy tak mówią, a ja nie słuchałam. Tym razem jednak postanowiłam nie eksperymentować, udałam się do salonu Izabeli Salbor i znów byłam blondynką. Przy okazji Iza zdradziła mi dwa bardzo fajne patenty na zdrowsze rozjaśnianie, którego nie trzeba zbyt często powtarzać.

Po pierwsze: farby. Iza używa farb Guy’a Tanga, świetnego fryzjera i stylisty gwiazd. I, co już mogę potwierdzić, ich sława jest w pełni zasłużona. Są naprawdę delikatniejsze, niż te z drogerii, czy nawet inne fryzjerskie. I mają piękne kolory.

Po drugie: Ciemniejszy kolor przy skórze głowy. Iza dobrała mi taki odcień ciemnego blondu, który tylko nieznacznie się wypłukuje (kłania się jakość farb!) i tak stapia się z naturalnym, że nie trzeba farbować odrostów przez kilka miesięcy. Patent sprawdza się tak dobrze, że nawet moje siwe włoski gubią się gdzieś między mieszanką jasnego i ciemnego blondu i jakoś ich nie widzę (a jestem niemal 3 miesiące po farbowaniu!)


Akt III

O tym, jak o niego dbam


Aby uniknąć żółknięcia włosów, używam fioletowego szamponu. Znalazłam taki, który jest bardzo lekki, nie wysusza włosów (nagminny problem z tego typu szamponami) i nie zostawia żadnych fioletowych/siwych refleksów na końcach.

Pure Silver Shampoo Philipa Kingsley’a to dobry szampon do częstego mycia, który dodatkowo nadaje włosom ładny blask. Z kolei gdy mam ochotę na ulubione różowo-fioletowe refleksy, robię sobie tonującą maseczkę.

Świetna maska Phyto + płukanki = maseczka koloryzująca

Wyjątkowo dobrze w tej roli sprawdza mi się maseczka Phytomillesime do włosów farbowanych (bardzo gęsta, odżywcza, pięknie wygładza włosy), do której dodaję około 2 łyżek płukanki fioletowej i pół łyżki różowej. Mieszanki używam raz na 1-2 tygodnie. Dla odświeżenia koloru i regeneracji wystarczy potrzymać ją na włosach 5-10 minut. Aby zrobić sobie włosy różowe – kolorowa maska potrzebuje posiedzieć na włosach około godziny. Maska dodatkowo odżywia (olejkiem arganowym) i zawiera wyciągi roślinne zapobiegające wypłukiwaniu się barwników z włosów.


Akt IV

O tym, jak nawilżam i regeneruję włosy


Prawidłowo rozjaśnione włosy nie są bardzo zniszczone. Jednak wiadomo – farbowanie, suszenie, stylizacja sprawiają, że włosy są nieco przesuszone. Dlatego moja pielęgnacja to przede wszystkim nawilżanie i łagodne mycie. Mam dwóch ulubieńców w tej kategorii. Szampon i odżywka marki Pureology Hydrate to duet, który dba o dobre nawilżenie, ale nigdy nie przeciążył moich cienkich, dość przyklapniętych włosów. Zwłaszcza odżywka jest niesamowita! Po jej użyciu po pierwsze włosy są bardzo świeże, skóra głowy ukojona (ekstrakt z mięty), a nawilżenie jest wyczuwalne przez cały dzień. Gdy się złapie kosmyk włosów po wysuszeniu dosłownie czuć, jak są gładke, zdrowe, niemal wilgotne w środku. Nawet końcówki.

Ponieważ moje włosy są cienkie i delikatne, olejuję je rzadko. Nakładam olej na noc na wilgotne włosy (by był lżejszy) i związuję w wysoki koczek. Olej różany sprawdza się idealnie do tego celu, sprawdźcie go koniecznie! Natomiast na końcówki (także od czasu do czasu, na noc) nakładam olej The Ordinary Borage (z ogórecznika). Także jest dość lekki, za to świetnie skleja i dociąża przesuszone końce włosów. Oczywiście olejki zmywam następnego dnia szamponem (nie zostaje żaden film, włosy są puszyste).


Akt V

O tym, jak dodaję objętości cienkim włosom


Moje włosy są z natury dość przyklapnięte, ale zauważyłam też, że nie lubią zbyt wiele środków do stylizacji. W zasadzie to na co dzień i na wyjścia używam tylko jednego kosmetyku: pianki Body Builder Kevina Murphy’ego. Jest to najlepszy kosmetyk do styliacji, jaki kiedykolwiek miałam!

Leciutka jak piórko, niewyczuwalna na włosach. Można jej użyć mało i wtedy włosy lekko usztywni i nada puszystości. Można użyć więcej (specjalny aplikator pomaga rozpylić ją przy nasadzie włosów) i odbić włosy mocno od nasady albo wystylizować loki. Produkt jest piekielnie wydajny i bosko pachnie. Jeśli masz w okolicy salon fryzjerski, który pracuje na kosmetykach Kevin Murphy, koniecznie poproś fryzjera by ci nałożył tę piankę. Baardzo warto ją przetestować.


A jakie są Wasze sposoby na zregenerowanie rozjaśnianych włosów i dodanie objętości cienkim?


Moja włosowa drużyna!

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x