Wyzwanie #21DniZHalier – jak zmieniły się nasze włosy po kuracji RE:flect i RE:scue?

Czy w 21 dni można poprawić stan swoich włosów? Jak naprawdę działają szampony i odżywki? Sprawdzamy! Na naszym Instagramie rzuciłyśmy  sobie wyzwanie. Odłożyłyśmy wszelkie inne odżywki, olejki, maski. I używałyśmy wyłącznie szamponów i odżywek jednej marki: Halier. Milena odbudowującej kuracji Re:scue, Ilona rozświetlającej Re:flect (do włosów farbowanych i rozjaśnianych).


Jesteście ciekawi efektów?



Marka Halier była nam znana jako producent suplementu do włosów Hairvity. Zawarty w nim skrzyp, witaminy, biotyna i siarka to kompleksowy skład, który faktycznie ma szansę dać włosom drugie życie. Ale! To jest odżywianie od środka. A jak wiele może sprawić sam szampon i odżywka? Zwłaszcza na takich włosach jak nasze.

Bo musicie wiedzieć, że testowanie produktów do włosów na Blessach to nie lada wyzwanie. Nasze włosy są cienkie, podatne na rozdwajanie i zniszczenia. Obie farbujemy je, czasem nawet rozjaśniamy. Nasze włosy nie mają z nami lekkiego życia. A obie marzymy o bujnych i zdrowych czuprynach!


Milena

kuracja Re:scue

Moje włosy są bardzo łamliwe i suche, uwielbiają się puszyć i w maju 2017 roku były rozjaśnione z ciemnego brązu do blondu. Więc ich kondycja nie jest najlepsza. Wybrałam serię Re:scue do włosów suchych i łamliwych.

W trakcie trwania wyzwania nie używałam żadnych kosmetyków pielęgnacyjnych poza szamponem i odżywką Halier Re:scue. Zrezygnowałam z botoksu dla włosów, ale suszyłam włosy suszarką, od czasu do czasu prostowałam szczotką prostującą i – jak zawsze – nie zrezygnowałam z suchego szamponu. Chciałam, by poza zmianą pielęgnacji, wszystko zostało po staremu.

Pierwsze, co zauważyłam, to delikatne działanie szamponu. Zaczęłam go używać tuż po farbowaniu odrostów i kolor się nie wypukiwał. Nawet przy pierwszym myciu. To pewnie zasługa składu, w którym nie znajdziemy mocnych detergentów – SLS, SLES, SCS.

Odżywka Re:scue bardzo przyjemnie zmiękcza, co przy bardzo przesuszonych i farbowanych włosach jest pierwszym czynnikiem, na który zwracam uwagę. Włosy rozczesują się bez problemu, a kiedy pozostawiam je do samodzielnego wyschnięcia naturalnie falują, bez niechcianego puszenia.

Efekt po 21 dniach wyzwania to przede wszystkim blask, większa sprężystość i gładkość włosa. Zwłaszcza drugiego dnia po umyciu, kiedy zazwyczaj włosy były już mocno oklapłe i matowe.


Ilona

kuracja Re:flect

Moje włosy są rozjaśniane, cienkie i suche na końcach. Dlatego od kosmetyków zwykłam wymagać niemożliwego: lekkości i zbudowania objętości przy skórze głowy, a gładkości i braku rozdwojenia na końcach.

Jak pewnie wiecie, jasne włosy mają duży problem z blaskiem (rozjaśniane włosy stają się matowe, poza tym na blondzie po prostu mniej widać połysk, niż u brunetek). Do tego kolor dość szybko się wypłukuje. Albo żółknie. Zestaw Halier Re:flect (szampon 250 ml/79 zł, odżywka 150 ml – 89 zł) obiecywał kompleksową pomoc w utrzymaniu ładnego blondu. Produkty zawierają olej z rokitnika, przeciwutleniacze, proteiny jedwabiu, glicerynę i składniki antystatyczne. Włosy mają być delikatnie oczyszczone (składy bez SLS), nawilżone, gładkie i bez efektu puszenia.

Może to banał, ale mega spodobało mi się, jak ta seria wygląda. Opakowania są eleganckie i… różowe! Jak się okazało, szampon także ma kolor pastelowego różu, do tego z perłowym blaskiem. I jakby było nie dość kobieco – pachnie kwiatowo i słodko. Jak lekkie, wiosenne perfumy.

Włosy myłam codziennie (jak zwykle), tylko i wyłącznie szamponem Re:flect. Odstawiłam wszelkie szampony tonujące odcień, wcierki, nie olejowałam włosów. Po umyciu nakładałam tylko odżywkę i spłukiwałam ją po minucie. I wiecie co? Przewidywana katastrofa się nie wydarzyła. Włosy nie są przesuszone, kolor to nadal blond (a nie jajeczny żółty, jak dawniej bywało).

Największa zmiana: gładkość. Czuję to szczególnie, gdy noszę kucyk. Bo ten kucyk po prostu lepiej wygląda. Nie jest smętnym ogonkiem, włosy są bardziej sprężyste i wyglądają, jakby było ich więcej. Mniej puszą się tuż przy skórze głowy (kto ma sporo baby hair wie, jakim wyzwaniem jest ich ujarzmienie). Jedyne, czego mi było brak podczas kuracji, to kropli olejku na końcówkach. Dla ochrony i dodatkowego wygładzenia.


Efekty wyzwania

#21DniZHalier nas zaskoczyło. Co prawda kilka razy słyszałyśmy już od fryzjerów, że kobiety często mają skłonność do nakładania zbyt wielu kosmetyków na włosy (co ich wcale nie regeneruje szybciej, za to obciąża i przetłuszcza). Ale zawsze sądziłyśmy, że nasze włosy są tak zniszczone, że bez masek i olejów się zwyczajnie połamią.

Nic takiego się nie stało. Mało tego. Minimalizm pielęgnacyjny wyszedł im na dobre. Są lekkie i dobrze się układają. Mniej się puszą. A kolor wygląda super.

Nasze wyzwanie dobiegło końca, ale – jak się pewnie domyślacie – same je sobie przedłużymy. Prosta pielęgnacja, za to dobrymi i łagodnymi produktami, sprawdza się nam lepiej, niż rozbudowane rytuały włosomaniaczek.


Teraz czas na Was! Spróbujcie też odchudzić swój włosowy arsenał i dajcie znać, jak efekty!


 Wpis przygotowałyśmy we współpracy z Halier.

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x