Od Ciebie dla siebie. Świąteczne prezenty selfcare, które dbają, cieszą i rozwijają.

Zawsze chciałam zrobić taki prezentownik! Skupiony nie na tym, co położyć pod choinkę dla innych, ale raczej podarować prezent samej sobie. I nie z powodu chwilowej zachcianki, lecz po to, by poprawić jakość swojego życia. Zrobić dla siebie coś dobrego.


To będą propozycje podarunków, na które nie wpadłby nawet Święty Mikołaj!


I nawet, jeśli moje typy i podpowiedzi nie trafią w 100% w Twoje upodobania, to wierzę, że taki prezentownik będzie okazją do zastanowienia się: ‚Czego naprawdę chcę?’, ‚Czego życzę sobie na Święta i Nowy Rok?’, ‚Czego potrzebuję, by poczuć się lepiej?’


Lepsza jakość życia


I nie mam na myśli nakłaniania Was do kupowania luksusowych prezentów. Przynajmniej nie bezpośrednio. Chodzi raczej o jakość produktu, niż jego metkę. Czy dany produkt pobudza kreatywność, koi stres, dba o mnie, czy zachęca do zdobywania nowych umiejętności?

Każdy z nas ma choć kilka dziedzin codzienności, które są dla niego ważne. I w nie warto inwestować. A jeśli budżet domowy pozwoli, można też spróbować czegoś nowego z innych dziedzin. I wtedy może okazać się, że np. masz skilla do kaligrafii, a najlepiej Ci się czyta… w wannie pełnej piany.


Moja lista prezentów selfcare


… jest oparta na tym, co sama znam i bardzo cenię. Znajdziesz tu produkty, które poprawiły jakość mojego życia. Iużywam ich na tyle długo, że wiem już, że to nie są zwykłe zachcianki. Oczywiście nie mam gwarancji, iż wszystkie sprawdzą się też u Ciebie, ale wybrałam uniwersalne opcje. Takie, które ja uwielbiam i podejrzewam, że mogą pozytywnie wpłynąć na codzienność wielu z Was.


1/ Pióro

Kiedy ostatnio pisałaś dobrym piórem na atrament? Kiedy miałaś w rękach pióro kulkowe, które nie było gratisem reklamowym albo najprostszym BIC z marketu? Ja, jeszcze kilka miesięcy temu odpowiedziałabym: nie pamiętam. A teraz, gdy spróbowałam zarówno pióra atramentowego, jak i kulkowego, już nie sięgam po nic innego.

Jak to wpływa na codzienną pracę! Dobrze wyprofilowane pióro, odpowiednio grube, zapewniające dobrą pozycję ręki podczas pisania – to jest taki sztos, że naprawdę trudno mi sobie wyobrazić powrót do przypadkowych długopisów (które piszą gorzej, męczą rękę i sprawiają, że pismo wygląda okropnie).

Dla wszystkich, którzy studiują, pracują w biurze lub w domu dobre pióro to może być game changer. Jest niemniej ważne, niż dobrze wyprofilowane krzesło biurowe, serio.

Moje ulubione to pióro kulkowe Lamy All Star (z czarnym nabojem) – najlepiej wydane 100 zł dla mojego domowego biura i codziennej pracy.


2/ Herbata

Mam dla Was propozycję: zamiast kupować kolejne świąteczne kubki w Biedronce albo wydawać pieniądze na herbatki zimowe w Starbuniu, postawcie na coś jakościowego.

Czarna herbata? Kusmi! Jakość ich earl grey (w wielu odmianach, moje ulubione to Anastasia i Prince Vladimir) jest absolutnie nieporównywalna z popularnymi herbatami. Smak, wydajność, aromat – coś niesamowitego.

Wolisz zieloną? Spraw sobie na święta prawdziwą matchę (najlepiej od razu z miotełką chasen, by mieć idealnie rozpuszczony proszek i przy okazji zmienić zwykłe parzenie herbaty w rytuał.

A jeśli Twoim konikiem jest zimowa herbata z mnóstwem dodatków… tu propozycja najbardziej selfcare (bo i najzdrowsza, i najsmaczniejsza) jest też najprostsza w realizacji. Bo to nie Starbucks i jego sztuczne syropki, ale prawdziwe laski cynamonu, goździki, świeży imbir, żurawina, gałązka rozmarynu (można kupić świeży i zamrozić) czy prawdziwe konfitury (ja kocham różaną lub cytrynową) robią tu robotę. Herbata ma cudowny smak, jest prozdrowotna i wspaniale wygląda.


3/ Miody, soki i oleje

Przepysznym dodatkiem do herbaty jest też syrop z jagody kamczackiej Olini (smakuje jak najbardziej aromatyczny malinowy sok ever), ale przyznam, że – podobnie jak dobrego miodu – szkoda go do herbaty. Bo zdrowe składniki owoców, miodu i oleju nie przetrwają w wysokich temperaturach. Dlatego syropy i mody wcinam na zimno (polewając jogurt, owsiankę lub dodając do sałatki). Zwłaszcza, że smakują cudownie.

Żywność prozdrowotna ma oczywistą zaletę – pozwala lepiej się odżywiać i dbać o swój organizm (kiedy, jak nie zimą?!). Ale to też jest działanie bardzo selfcare – daje wiele pysznego smaku, pomaga żyć bardziej świadomie i slow na co dzień.

Moi absolutni ulubieńcy z Olini, poza syropem z jagody, to: olej z wiesiołka (pyszny, lekko orzechowy w smaku olej, który od wewnątrz dba o skórę, prawidłowy poziom cholesterolu, a także pomaga łagodzić PMS), ocet jabłkowy (że jest zdrowy wiemy wszyscy, ale zwykle nie smakuje zbyt dobrze – natomiast ten z Olini: ocet z jabłek Rubin lub jabłkowo-malinowy to jest taka bomba smakowa, że wcina się go jak słodycze, a nie prozdrowotny, kwaśny napój) i miód z dodatkiem pyłku, piegrzy lub propolisu.

Ich kremowość i smak przebijają tylko składy (odżywcze i przeciwbakteryjne właściwości można wykorzystać wewnętrznie, w okresie przeziębień, ale też zewnętrznie – maska na skórę z miodu świetnie nawilża i jest przeciwzapalna).


4/ Akcesoria do pielęgnacji

Skoro już jesteśmy przy maseczkach i dbaniu o skórę, zatrzymajmy się tu na chwilę. I nie po to, by opowiadać o najnowszych kosmetykach, ale raczej o produktach, które przenoszą codzienne kremowanie na nowy level. Jedwabne, muślinowe lub z frotte – opaski do włosów są wspaniałym i bardzo przydatnym dodatkiem do wieczornej pielęgnacji, ale też przydają się na co dzień. Nie niszczą włosów, nie podrażniają skóry.

Rękawice do demakijażu lub płatki wielorazowe (moje ukochane to Glov i Ovium) są nie tylko bardziej opłacalną i lepszą dla środowiska opcją na demakijaż i zmywanie maseczek, ale też robią to szybko, efektywnie i łagodnie (co oczy wrażliwe docenią).

Rollery i gua sha | Olivia Plum Beauty

A masażery, rollery i gua sha nie kosztują wiele, a zmieniają łazienkę w gabinet kosmetyczny. 3 minuty dziennie wystarczą, by pobudzić krążenie, zredukować opuchnięcia i dodać jędrności skórze. Przy okazji poprawiając wchłanianie się ulubionego serum czy olejku (bo masażer stosuje się NA kosmetyk pielęgnacyjny).


5/ Świece i pachnące kąpiele

Szczęśliwi posiadacze wanny pewnie już odkryli cudowne właściwości relaksujące wieczornej pachnącej kąpieli przy świecach. Taka kąpiel jest skuteczniejsza w zdejmowaniu stresu z barków człowieka, niż duża tabliczka Toblerone 😉

I muszę przyznać, że przez ostatnie dwa, bardzo pracowite miesiące, te rytuały kąpielowe pozwalały mi nie paść ze zmęczenia. Dlatego doceniam i uwielbiam mydełka, żele i świece Nesti Dane (o których pisałam zresztą nie tak dawno). Ich zapachy to jest naprawdę inny poziom – rośliny pachną autentycznie, kwiaty – jak w letnich ogrodach, całość jest tak skomponowana, że przywodzi na myśl minione podróże i pozwala wracać myślami do szczęśliwych, wakacyjnych momentów.

A kiedy dodamy do tego migoczące delikatne światło świec (świece Nesti Dante to cztery kwiatowo-pudrowe zapachy), to już w ogóle bajka. Zresztą świece to ta kategoria produktów, które potrafią być kosztowne, ale mimo wszystko nie warto chodzić na skróty.

Dobra świeca nie zadymia pomieszczeń, nie wywołuje bólu głowy, ale jest wyczuwalna i przyjemnie pachnie. Pali się równomiernie (więc można wosk wykorzystać do końca) i długo, a naczynie nadaje się do ponownego wykorzystania.


Uwaga! Do końca roku z kodem NESTI35 macie aż 35% rabatu na kosmetyki Nesti Dante! Skorzystajcie na Puder i Krem.


7/ Otulacze

Kaszmir jest drogi, ale tak cudownie miękki, że skórze w nim jest po prostu ultrawygodnie. Nie mam wątpliwości, że wybór swetra czy szalika z kaszmiru jest trudny dla Mikołaja, więc warto wziąć sprawy w swoje ręce.

Jak być może pamiętacie, niektóre swoje swetry kaszmirowe kupowałam z drugiej ręki (można polować w second handach, bardzo duży wybór jest też na Allegro). Ze względu na trwałość i jakość włókien kaszmirowych nie ma się co bać używanych swetrów.

Nowych, ale w dobrych cenach, kaszmirowych rzeczy warto szukać w Massimo Dutti lub H&M (tylko online). Jakość nie jest najwyższej próby, ale często to kaszmir  z recyklingu (więc i tak spoko, bo less waste).

Masz alergię na wełnę lub używasz tylko produktów wegańskich? Niektóre wiskozowo-poliestrowe mieszanki są naprawdę supermiękkie i skóra także je uwielbia. Mój absolutny ulubieniec w tej kategorii to szlafrok-kardigan z Oysho (tak miły, że mogłabym z niego nie wychodzić).


8/ Po prostu książka

Ale nie taka zwyczajna. Pomysł na książkowy prezent z twistem: ulubiona książka, ale w oryginale. Albo w języku obcym, którego akurat się uczysz. Łatwiej się ćwiczy umiejętności, gdy towarzyszą nam bohaterowie, których znamy i dodatkowo kojarzymy fabułę.

Ja robię sobie fitness dla mózgu i jednocześnie podróż sentymentalną, wracając do serii o Harrym Potterze. Tym razem po angielsku.


9/ Czas dla włosów

Mało która znajoma dziewczyna jest zadowolona ze swoich włosów. Za proste, zbyt kręcone, za cienkie, za grube, nie ten kolor, puszenie się … been there, done that. Opcją najbardziej selfcare byłoby odpuścić część oczekiwań (to czego się zmienić nie da, albo nie masz na to siły/czasu/chęci), a za pozostałe kwestie sumiennie się zabrać. Wiecie suplementy (bo działają), wcierki (bo działają), dobre kosmetyki (same here).

I zostaje suszenie, modelowanie. Tu Was może ucieszę pisząc, że zakup Dysona Airwrap (wersja limitowana Prussian Blue), którego zakup konsultowałam z Wami na Insta w październiku) to była dobra inwestycja. Zdecydowanie niższa temperatura suszenia, mocny nawiew i sama jakość sprzętu jest fantastyczna. Ma wpływ na stan moich włosów (są bardziej gładkie, nie puszą się, mniej rozdwajają), jak i skóry głowy (nie przegrzewa podczas suszenia, nie ma tropików w łazience, za to jest zmniejszenie przetłuszczania).

Nadal uważam, że do kręcenia włosów lepiej się sprawdza wałek jedwabny (btw też świetny prezent dla siebie), ale do całej reszty Dyson jest wspaniały.


Mogłabym jeszcze pisać Wam, że od markowej torebki lepszy jest dobry portfel (bo jest!). a jedwabna poduszka czy dobry stanik dają więcej punktów do dobrego samopoczucia niż nowa paletka cieni, ale to już pewnie wiecie.

Za to ciekawa jestem, jakie są Wasze pomysły na prezenty selfcare. Co z własnego doświadczenia poleciłybyście innym dziewczynom?


Partnerem części wpisu są: Olini i Puder i Krem (dysrybutor Nesti Dante w Polsce).

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x