Fakty i mity o przedłużaniu rzęs 2020 roku. Jak to zrobić dobrze? I czy w ogóle warto?

Przedłużanie rzęs – czy ktoś to jeszcze robi? W końcu w trendach na rok 2020 mamy powrót do natury, w ubiegłym roku furorę zrobił lifting i laminowanie rzęs (jeśli chcecie zobaczyć, jak taki zabieg wygląda i jakie daje efekty, odsyłam do wpisu Mileny o zabiegach, które warto wykonać u kosmetyczki), a na ulicach widzieliśmy tyle dziewczyn z rzęsami a la przyczepione do oczu nietoperze, że sam zabieg może się kojarzyć jako coś niemodnego, niepotrzebnego, passe.


Nic bardziej mylnego!


Podpytałam u znajomych, którzy zajmują się stylizacją rzęs i okazało się, że… o żadnej emeryturze i odejściu do lamusa nie ma mowy. W 2020 roku przedłużanie nadal jest bardzo popularne i mnóstwo osób wykonuje ten zabieg. Potrzeba więc nieco lepszego reaserchu, żeby trafić do kogoś, kto go zrobi dobrze. Warto też poznać kilka faktów (i rozprawić się z mitami) na temat tego zabiegu. Zaczynamy!

Najbardziej lubię rzęsy ok. 2 tygodni po założeniu, nie są już tak gęste, ale za to świetnie stapiają się z naturalnymi.

Przedłużone rzęsy wyglądają sztucznie.


Mit! Złą sławę przedłużanie zawdzięcza metodom objętościowym (tak zwanemu russian style), które polegają na doklejeniu nawet 7 rzęs do każdej naturalnej. Oczywiście są osoby i okazje, w których takie rozwiązanie daje piękny efekt, ale ilość nieudanych stylizacji jednak przeważa. Oko jest karykaturalnie wręcz podkreślone, obciążone, a wachlarz rzęs nie współgra z rysami twarzy czy noszonym makijażem. Różnie się mawia na takie rzęsy: szczotki, skrzydła motyla, nietoperze. I często te określenia są podszyte politowaniem dla osoby noszącej przedłużone rzęsy. A wiecie co  nam powinny komunikować? Fakt, że zawiodła stylistka rzęs.

To osoby, które zawodowo zajmują się przedłużaniem, powinny dobrać klientce odpowiednią długość i objętość. Tak, aby podkreślały urodę, pasowały do stylu życia klientki i były bezpieczne dla naturalnych rzęs. I to nie zawsze musi się kończyć przedłużaniem metodą 1:1 – warto znaleźć osobę z odpowiednią wiedzą i doświadczeniem. A potem… zaufać jej rekomendacji.


Tylko metoda 1:1 jest bezpieczna dla rzęs.


Mit! Nie ma czegoś takiego, jak jedna metoda przedłużania dobra dla każdego. Faktycznie, decydując się na 1:1 (jedna rzęsa sztuczna przyklejona do twojej naturalnej) istnieje mniejsze ryzyko uzyskania karykaturalnego efektu, czy obciążenia własnych rzęs. Ale! Czy wiecie, że rzęsy używane w metodach objętościowych powinny być lżejsze, niż te klasyczne? To oznacza, że przedłużanie powiedzmy 3:1 wcale nie będzie bardziej obciążające dla naturalnej rzęsy, niż 1:1.

Przedłużenie 1:1 w Lash Bar Sosnowiec

Świetnie opisuje to moja zaprzyjaźniona stylistka rzęs Kinga na stronie swojego salonu Lash Bar Sosnowiec (link).

Ja nie musiałam wierzyć na słowo, bo w Lash Barze obejrzałam różne rodzaje i wielkości rzęs – faktycznie te objętościowe były delikatniejsze, zapewne lżejsze. I choć sama wybierałam zawsze 1:1 (ewentualnie w zewnętrznych kącikach kilka rzęs przyklejano metodą 2:1), to mam cały czas z tyłu głowy, że to nie jest rozwiązanie dla każdego. Mała objętość lepiej sprawdzi się u tych dziewczyn, które mają natudalnie rzadkie rzęsy i po prostu byłoby trudno uzyskać ładny efekt tylko metodą 1:1.


Przedłużanie powinno być tanie, bo stylistki kupują rzęsy na Aliexpress.


Mit! Jeśli ktoś zachęca Cię do przedłużania rzęs za niewielkie pieniądze przekonując, że głównym kosztem są same rzęsy (albo jeszcze przyznając otwarcie, że kupuje rzęsy na Ali), czym prędzej uciekaj z gabinetu! Nie żartuję. Dobre przedłużanie jest trwałe i bezpieczne, a sama aplikacja wymaga cierpliwości, wprawy, czasu. Naprawdę sporo czasu. Rzęsy z Aliexpress są oczywiście o wiele tańsze, niż Nouveau Lashes, ale nie masz żadnej pewności, czy były testowane, czy są bezpieczne. I czy ich waga i podane rozmiary odpowiadają rzeczywistości. A to wszystko ma znaczenie.

Bezpieczeństwo najważniejsze, naprawdę.


Jeśli przedłużysz rzęsy, musisz zmienić pielęgnację.


Fakt. Klej do rzęs nie lubi tłuszczu, który znajduje się w wielu popularnych kosmetykach. Chodzi głównie o produkty do demakijażu oparte na olejach. Jeśli stosujesz podwójne oczyszczanie olejkami lub balsamami do demakijażu, to po założeniu rzęs musisz je ograniczyć do obszaru twarzy. Makijaż oczu usuwa się preparatami beztłuszczowymi (najłatwiej używać po prostu płynów micelarnych). Trzeba też uważać na olejki do twarzy (aby nie dostawały się do oczu). Im bardziej będziecie o to zdać, tym dłużej utrzymacie efekt przedłużania.

Łagodny płyn micelarny to sprawdzony pomocnik przy demakijażu oczu z przedłużonymi rzęsami.

Przez przedłużone rzęsy szybciej wypadają też Twoje naturalne.


Mit! A kto nie wierzy, niech najpierw zrobi sobie lifting rzęs, a potem dopiero przedłużanie. Lifting jest świetnym zabiegiem ilustrującym, w jakim tempie rosną nasze naturalne rzęsy (to widać, bo nowe nie będą już tak podkręcone, jak stare) i ile ich miesięcznie wypada. Spoiler alert: naprawdę sporo! U większości osób wachlarz rzęs wymienia się co 4-6 tygodni. Dlatego nawet prawidłowo przedłużone rzęsy wypadają razem z Twoimi naturalnymi. I to jest całkowicie normalne. Oczywiście do póki nowe rzęsy odrastają. Jeśli tak nie jest, warto skonsultować się z kosmetyczką.


Salonów przedłużania rzęs lepiej szukać na Instagramie, niż w Google.


Fakt! Z rzęsami jest tak, jak z makijażem. Liczy się nie tylko cena, używane produkty, czy odległość od domu, ale przede wszystkim portfolio osoby, która wykonuje usługę. Po zdjęciach ostatnich prac poznasz także, w jakich stylizacjach rzęs dana osoba się specjalizuje. Czy to będą objętościowe wachlarze w rosyjskim stylu, czy rzęsy imitujące naturalne. Bardziej dopracowane, czy może lekko pierzaste? Jeśli to, co widzisz na zdjeciach kompletnie nie trafia w Twój gust, zastanów się dwa razy przed wizytą. Choćby nawet koleżanki zachwalały. Bo one mogą mieć zupełnie inne wyobrażenie na temat tego, czym jest piękne przedłużanie i zagęszczanie rzęs, niż Ty.


Sztuczne rzęsy przeszkadzają w normalnym życiu.


Fakt i mit. Z jednej strony trudno nie dostrzec, że noszenie przedłużanych rzęs wiąże się z pewnymi ograniczeniami. O zakazie mycia olejami już wiecie. Do tego dochodzą pewne trudności w wykonywaniu makijażu – trudniej zrobić (i zmyć) kreskę, a rzęsy po każdej nocy trzeba rozczesywać (bo się trochę plączą i wywijają). Ale z drugiej strony historie o tym, jak rzęsy obciążają oko, są twarde i źle się w nich śpi należy włożyć między bajki (chyba, że macie źle wykonane przedłużanie, to ok, może się tak dziać).

Po lewej rzęsy naturalne, pomalowane maskarą. Po prawej przedłużane metodą 1:1 w Lash Bar (ok. 3 tygodnie po zabiegu, uzupełnienia wymagały zwykle po 4-5 tygodniach).

Dużo zależy od samych rzęs. Raz w życiu miałam przedłużanie metodą blink&go i nie zapomnę nigdy, jak twarde, nieprzyjemne w noszeniu i upierdliwe w pielęgnacji były to rzęsy. Na szczęście ta metoda kilka lat temu wyszła z użycia i już się jej po prostu nie robi. Dobrej jakości rzęsy są mięciutkie jak Twoje własne i zupełnie nie przeszkadzają w normalnym, codziennym funkcjonowaniu.


Wiele razy mówię w tym tekście o tym, że jakość rzęs i miejsca, w którym są one zakładane to klucz do sukcesu dobrego przedłużania. W ubiegły roku 4 razy skorzystałam z tego zabiegu – zawsze w tym samymm miejscu: Lash Bar w Sosnowcu. Jeśli jesteście z okolic Katowic, polecam bardzo. Jeśli nie – szukajcie zaufanych salonów w swojej okolicy. I zawsze, zawsze sprawdzajcie portfolio stylisty, nie tylko cennik i opinie. Albo lepiej: Dajcie znać w komentarzu, u kogo robicie rzęsy i możecie śmiało polecić!

 

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x