Ciało. Jak polubić je bardziej?

Cześć, porozmawiamy dzisiaj o ciele. I o kompleksach, i o syndromie Kubusia Puchatka. Myślę, że warto bo przeczuwam, że wiele z nas miewa bardzo “nierówny” stosunek do swego ciała. Ale od początku.

Ja, Milena, mam takie okresy w swoim życiu, kiedy staram się nie zauważać swojego ciała. Kiedy jestem w złej formie (a od jakiegoś czasu tak właśnie jest) wchodzę w syndrom Kubusia Puchatka – jeśli czegoś nie widzę, tego nie ma. I tak właśnie traktuje swoje ciało. Które ma za dużo kilogramów i zwyczajnie na świecie – smuci mnie. 

Biorę kąpiel, czasem robię jakiś peeling, a potem szybciutko owijam się ręcznikiem i ignoruje jego potrzeby. Nie ma balsamów, kremów, olejków, masaży, szczotek. A przy okazji twarzy, szyi i dekoltowi poświęcam w tym samym czasie dobrych kilka minut rano i wieczorem. 

Zauważyłam, że jeśli tylko zaczynam być bardziej zadowolona ze swojego ciała, czytaj – kilogramy lecą, ubrania cieszą, to i jemu poświęcam więcej uwagi. I robię to z przyjemnością. Wcieram, masuje, wklepuje.


Określając tę relację z ciałem krótko – niezdrowy bajzel.


Wiem, że nie jestem sama, czytam historie innych osób. Bo sporo czasu spędzam w miejscach w sieci, które uczą mnie rozumieć, trochę bardziej akceptować, zdecydowanie – przewartościowywać – myślenie o sobie i ciele. Uczą, by nie czekać na moment “idealnego ciała”, tylko dbać o nie zawsze i wsłuchiwać się w jego potrzeby.

Czy jest to łatwy proces? Nie. 

Czy pozbędę się wszystkich kompleksów? Nie sądzę.

Czy sprawi, że będę dla siebie łaskawsza, nawet w większym rozmiarze? Oby.

W formie małej terapii i lepszego relacji z ciałem, podjęłam kilka kroków. I w zasadzie, to wyszłam ze swojej strefy komfortu. Albo i strefy lenia.

Od kilku tygodni chodzę na siłownie. Nie zauważam jeszcze żadnych zmian w ciele (i ciuchach), ale sam pobyt tam daje mi sporo satysfakcji. 30 dni temu do grona stałych bywalców mojej rutyny dorzuciłam dwa, bardzo ważne punkty, które nie pozwalają mi nie patrzeć na ciało:

  • szczotkowanie na sucho
  • masaż olejkiem Bio-Oil, co najmniej raz dziennie. A najlepiej rano i wieczorem.

W tych trzech przypadkach trzeba być systematycznym i nie odpuszczać, by zauważyć jakiejkolwiek zmiany. I pewnie, że czasem człowiek ma mniej czasu. Ale uparłam się, że skoro mogę poświęcać mojej twarzy tak wiele zainteresowania i “zachodu”, to ciało też może dostać swoje pięć minut. 

Szczotkuje swoje ciało tuż przed prysznicem, zazwyczaj stosując metodę “szybką”, czyli około pięć minut ruchami od dołu ku górze (ku sercu). Już po pierwszych razach zauważyłam, jak genialnie pozbywamy się martwego naskórka! No i co też dla mnie niezwykle ważne – poprawa przy wrastających włoskach na nogach. Jest ich znacznie mniej. Szczotkuję całe ciało, mocniej dociskając szczotkę na nogach, udach, pupie.

Jeżeli kiedykolwiek miałyście do czynienia ze szczotkami, to dobrze wiecie, że po takim domowym zabiegu, i po prysznicu, ciało wręcz domaga się nawilżenie. I w tym wypadku wchodzi cały w pomarańczy, wegański i całkowicie naturalny olejek BIO-Oil. Bez sztucznych zapachów, sprawdzający się także przy skórze wrażliwej i delikatnej. Jeżeli macie, jak ja, problem z rankami i tzw. truskawkowe nogi po depilacji, to docenicie fakt łagodzenia zaczerwienień, brak szczypania po aplikacji olejku.

Od lat była znana podstawowa wersja Olejku BioOil na blizny i rozstępy, a teraz dostępna jest nowość do skóry wrażliwej z naturalnymi olejkami

Nowej wersji olejku BIO-Oil używam od miesiąca, bo dostałam takie wyzwanie od marki. I przyglądam się, jak reaguje moje ciało. Widzę ogromną poprawę, jeśli chodzi o nawilżenie i gładkość. Skóra jest przyjemna w dotyku, mniej szorstka. Zwłaszcza przy łokciach czy kolanach i na suchych stopach.

Ale olejek ląduje u mnie (oczywiście!) na brzuchu, pupie, udach. I pozwalam sobie na masaż, który nie trwa długo, ale świetnie zamyka wcześniejszy rytuał szczotkowania ciała. 

Miesiąc to nie jest bardzo długi czas. Ale cztery tygodnie uczą już pewnej rutyny, więc pewne rzeczy zaczynam robić mechanicznie, intuicyjnie i wcale się nad nimi nie zastanawiam. Tak, jak myję zęby, tak sięgam po szczotkę i olejek do ciała. I próbuje patrzeć na niego łagodniej, choć przed nami jeszcze długa droga. 

Post powstał we współpracy z BIO-OIL

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x