7 babskich pościelówek, które kochałam za młodziaka! [Lena]

Jestem twardzielem i nie wzruszam się na balladach. Szczególnie tych napisanych z myślą o rozmarzonych kobiecych oczach i słodkich randkach. Nie, nie i jeszcze raz nie! Ale mam kilka utworów, do których czuję miętę bo kojarzą mi się z dniami sielskimi i anielskimi. Wybrałam te śpiewane przez kobiety, głównie o tym jaka miłość jest trudna, jak bardzo bywa rozczarowująca, ale za to można ze złamanym serduchem śpiewać o niej przejmująco. Wszystkie one powstały już dobrych kilka lat temu, więc myślę, że znajdziecie wśród nich swoje babsko-dziewczęce wspomnienia. Czekamy również na Wasze typy!

Mariah Carey „Without You”

To nawet banalne, że się pani „motylek” znalazła się w tym gronie. I to z ową piosenką, ale nie poradzę – uwielbiałam wydzierać się do niej jak szalona. Miałam siedem lat jak pieśń została zaśpiewna przez wokalistkę (o której ktoś kiedyś powiedział, ze potrafi porozumiewać się z delfinami), a co ciekawe nie jest to jej autorska piosenka a cover. Jednak to ona podbiła listy przebojów, serca niewieści i w zasadzie sprawiła, że Mariah stała się ikoną lat 90′. Fajnie! Ja, oczywiście, zamiast „can’t live” śpiewałam w głos „kenli”. Kto śpiewał ze mną?

Belinda Carlisle „La Luna”

Znacie owąrudowłosą piękność? O matko, jak ja ją ubóstwiałam! Mama miała nagrane na VHS kilka teledysków tej seksownej wokalistki, a ten szczególnie na mnie działał. Bo Belinda miała łóżko z baldachimem, świecie, lilie. Bo były stroje jak ze starego filmu, bo ona były tak pięknie zakochana. Musiałam mieć z 3 lata, bo pamiętam jeszcze mieszkanie dziadków jako scenerię mego zachwytu. Dla takiego bajtla śpiewanie „a laluna la luna” musi mieć moc, bo prosto to powtórzyć i zatruwać życie innym. Belindę uwielbiam do dzisiaj; jest przepiękna i z przyjemnością słyszę w jej utworach inspiracje country.

Bonnie Tyler – Total Eclipse of the Heart

Co ciekawe – zachwyt nad Bonnie przyszedł do mnie w okolicach końca gimnazjum, kiedy w głośniach była już tylko ciężka muzyka, a o ikonie lat 80′ mało kto pamiętał. Bonnie i ten utwór był znakiem pomiędzy mną, a moimi kumpelami – jeśli któraś z nas wstawiła sobie do opisu na gg fragment tekstu (pamiętacie statusy na gadu?!), wówczas sprawa była jasna, ze przeżywa jakiś kryzys. Głównie miłosny, to się wie. Dodatkowo, prócz „trudnych” chwil, namiętnie wyśpiewywałam wszystkie frazy tej piosenki męcząc otoczenie żałosnym wokalem.

No Doubt „Don’t speak”

Trudno się było oprzeć boskiej Gwen. Dzisiaj nadal jest boska, ale wtedy robiła prawdziwy wyłom – bo była niegrzeczna, bo niedbała przesadnie o swój wygląd (na koncertach dawała czadu, a pot lał się z jej ciała strumieniami), bo miała prawdziwe „girl power”. Piosenka sprawiła, ze znaleźli się na szczycie, dosłownie wybrzmiewała z każdego radia. Co ważne – cała płyta, z której „Don’t speak” pochodzi jest fantastyczna i kojarzy mi się z koloniami, gdzie starsze dziewczyny (ja miała 9 lub 10 lat) namiętnie wprawiały mnie w feministyczne nastroje (co jakiś czas przerywając je właśnie ową balladą). Cud, miód i orzeszki.

Toni Braxton „Un-Break my Heart”

Ten utwór na dwie historie – ta oczywista, piękna melodia i cudowna gitara flamenco. Wzruszałam się historią z klipu, gdzie bidulka traci swego ukochanego (warto dodać, że model z teledysku zrobił wielką karierę po pojawieniu się u Toni – no nie dziwota, to jasne – jeszcze raz na niego zerknijcie). Dla mnie ta piosenka, to także historia białej sukienki, którą wokalistka wdziewa pod sam koniec. To połowa lat 90′, to piękny minimalizm. Weszła do mej głowy, marzyłam o identycznej kreacji i muszę przyznać, że nadal nosiłabym ją jak szalona. Oczywiście z błyskotką wokół talii.

The Fugees „Killing me softly”

Moja mała tajemnica jest taka, że ja zawsze lubiłam dobre utwory i muzyków wykonujących hip hop. Serio! Nieszczególnie się z tym tematem obnosiłam, miałam chwile całkowitego braku zainteresowania, ale kiedy pojawiało się na widoku coś takiego jak The Fugees – mogłam tylko powiedzieć „wow”. Lauryn ma niesamowitą charyzmą, a cover Roberty Flak jest doskonały. Idealnie oddawał klimat lat 90′ za oceanem. To jeden z tych utworów, które mówią mi – te czasy, dzieciaku, już nie wrócą.

A jakie są Wasze ukochane pościelówy? Przyznajcie się!

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x