Żegnaj Carrie Bradshaw, żegnajcie panie z Gry o Tron…

Już dzisiaj premiera kolejnego sezonu Gry o Tron. Ale jak głosi plotka – pierwsze cztery odcinki wyciekły do netu minionej nocy i jest już spora liczba osób, która zdążyła obejrzeć dalsze losy walczących o władze i wpływy. A ja, pierwsze raz, nie oczekuję tak bardzo jak zwykle. Powód jest prozaiczny – znalazłam sobie superbohaterkę pełną gębą. Zdetronizowała nie tylko panny i panie z GoT. Zdecydowanie utarła nosom całej reszcie żeńskiej serialowej gromadce. Ale od początku…

Lagertha jest odważna, inteligentna, niezależna i na dodatek piękna. Ale nie jest to uroda oczywista, słodka. To ponętna, świadoma swoich walorów babka z przeszłością. Wojowniczka. Super woman. Wiking. Nie da sobie w kasze dmuchać żadnemu facetowi. Jest niezależna jak Carrie Bradshaw, ale daleko jej do rozhisteryzowania i rozmymłania bohaterki z NYC. Lagertha jest także wyzwolona jak Carrie (a może nawet bardziej jak Samanta Jones). Ma męża, kochanków, lubi dobry seks i korzysta ze swoich wdzięków, ale na własnych zasadach. Nie rozpamiętuje, nie pisze pamiętnika i nie zastanawia się co by było gdyby. Kiedy pojawia się rywalka, wówczas wyraźnie mówi, że ukochany ma dokonać wyboru. Jeśli on nie potrafi tego zrobić, ta nie czeka długo – z dumą i wdziękiem mówi żegnaj. Carrie prawdopodobnie napisałaby ze dwa depresyjne poradniki o tym, jak bardzo jej źle. Ech, żegnaj nudna Carrie.

Lagertha ceni sobie rodzinę podobnie jak Catherine Stark. Ale w przeciwieństwie lepszej połowu rodu z północy nie pozwala decydować o wszystkim mężowi i nie czeka, aż ktoś zetnie mu głowę albo nabije na pal, by zacząć działać. Dzieci również wychowuje na tyle mądrze, że nie musi obawiać się, iż najstarszy syn złamie przysięgę i zamiast honorowo ratować rodzinę, zacznie się zakochiwać, by (na szczęście dla mnie) szybko zginąć.

Vikings-Ep-4-1

Lagertha jest intrygantką, ale nie postradała zmysłów niczym Cersei Lannister. Nie sypia z własnym bratem, wie, że czasem trzeba przegrać bitwę, by następnie zwyciężyć wojnę. Choć bezgranicznie miłuje dzieci, to potrafi być dla nich twarda i bezlitosna. A one, zwłaszcza syn, będzie ją szanował, uwielbiał i uważał za ideał kobiety – silną, mądrą, bohaterską.

Lagertha ma lepsza fryzurę niż Rachel z Przyjaciół. A żyła dobrych parę wieków przed kolejna słynną dziewczyną z Nowego Jorku. Jej misternie spięte warkocze (które pojawiły się na ekranach w 2013 roku) inspirują miliony dziewczyn i kobiet na świecie. A żeby je zrobić wcale nie potrzebujemy fryzjera. Tu, proszę bardzo, – jeden z tryliona tutoriali w temacie uczesania naszej wojowniczki.

Lagertha potrafi się bić. Ale nie jest babochłopem – Xeną, która swymi gabarytami przypominała naprawdę dorodnego mężczyznę. Jest gibka, szybka, giętka, silna i ma celne oko. Potrafi jednym ruchem odciąć głowę rosłemu chłopu. Do tego nie boi się ubrudzić krwią, błotem, ziemią.

Lagertha kocha ziemię i nie wstydzi się swojego pochodzenia. Z godnością mówi o swej wierze, marzeniach.  Ciężko pracuje w polu, potrafi samodzielnie uszyć sobie szaty, a jednocześnie doskonale radzi sobie na królewskim dworze. Potrafi poprowadzić wojsko i odprawić mszę, ale nie potrzebuje męskiego nasienia jak Czerwona Kapłanka, by uzyskać prawdziwe moce. Jeśli chce osiągnąć cel, to nie zawierza go smokom ani dziwacznym pomocnikom niczym Daenerys Targaryen. A ten, kto ją zdradzi może liczyć na pewną śmierć.

Także żegnajcie „Dziewczyny”, Carrie i spółka, panie z GoT (choć myślę, że Ygritte by się jakoś z panią Wiking dogadała, ale Martinowi chyba zabrakło jaj ;). Mam idolkę pełną gębą!

Co najważniejsze – Lagertha istniała naprawdę!

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x